Bardzo wyraźna poprawa głównych wskaźników epidemicznych nastąpiła w ostatnich czterech tygodniach w Europie i w położonych blisko krajach turystycznych. Również w Polsce znacznie, bo sześciokrotnie obniżył się wskaźnik nowych infekcji – tą optymistyczną konstatacją otwiera comiesięczny materiał poświęcony sprawom turystyki wyjazdowej prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

To efekt masowych szczepień i działania czynnika, którego wpływ występował już w poprzednim roku – chodzi o ciepłą pogodę (silne promieniowanie słońca i spędzanie przez ludzi więcej czasu na powietrzu).

Dalsze wycofywanie się epidemii przy znacznie większej tolerancji większości społeczeństw dla jej negatywnych skutków mogą zapewnić względnie udany sezon w zagranicznej turystyce wyjazdowej, choć znaczna część turystów zamierza wybrać w tym sezonie spędzenie wakacji w swoich krajach – wskazuje autor.

Rok 2022 będzie lepszy niż 2019

Zdaniem eksperta „potencjalna czwarta jesienno-zimowa fala epidemii (…) nie powinna już istotnie zagrozić zimowemu sezonowi turystycznemu 2021/22”. Dlaczego? Ponieważ „wydarzenia epidemiczne” nie robią już wrażenia na ludziach, a w każdym razie nie tak silnie, żeby wpłynęło to na ich decyzje w kwestii wyjazdów.

W warunkach polskich czwarta fala przy kilku tysiącach dziennych zakażeń i 100-200 ofiarach śmiertelnych dziennie „powinna się wydawać relatywnie niska i nie powinna znacząco wpływać na decyzje, zwłaszcza osób już w pełni zaszczepionych” – przewiduje Betlej.

Już w 2022 roku – pisze – liczba klientów biur podróży „powinna nieco przekroczyć” tę z najlepszego dotychczas sezonu, czyli z roku 2019”.

Taki scenariusz podpowiadają prezesowi Traveldaty pozytywne czynniki: koniunktura gospodarcza, bardzo małe bezrobocie, powrót dużej dynamiki wzrostu płac (w kwietniu 9,9 procent) i znaczny wzrost realnych dochodów emerytów (tzw. trzynastka i nowa kwota wolna od podatku oznaczają w sumie powiększenie rocznego budżetu emeryta o około 3000 złotych, czyli o sumę „zbliżoną do ceny mniej ekstrawaganckiego letniego wyjazdu zagranicznego”).

Do tego trzeba dodać, że ludzie mają potrzebę wyjazdu w związku z odłożeniem go w roku 2020 i być może 2021.

Oczywiście tan pozytywny scenariusz trzeba opatrzyć zastrzeżeniem, że możliwy będzie tylko wtedy, kiedy nie wydarzy się nic niespodziewanego, co by go mogło przekreślić.

Trend upowszechniania się turystyki wyjazdowej powinien być kontynuowany w kolejnych latach, by w roku 2025 „osiągnąć 2-2,5-krotny wzrost liczby turystów w lotniczej turystyce wyjazdowej wobec roku 2019, czyli z niecałych 4 do 8-10 milionów ze wskazaniem na wyższy koniec tego przedziału”.

Chodzi przy tym – precyzuje – o wszystkich „klientów lotniczej turystyki wyjazdowej”, zarówno tych którzy wyjadą z biurami podróży, jak i indywidualnych, którzy wykupią sobie bilet w tzw. tanich liniach lotniczych.

Kto skorzysta, kto straci?

„Otwartą kwestią pozostaje natomiast pytanie o przyszły podział rosnącego rynku pomiędzy głównych graczy. W sezonie 2019 z około 4 milionów lotniczych wyjazdów wypoczynkowych, blisko 3,2 miliona przypadło na turystykę zorganizowaną (w tym około 0,95 mln na biuro TUI Poland), a około 800 tysięcy na wyjazdy organizowane samodzielnie”.

Proporcje te mogą się istotnie zmienić na niekorzyść touroperatorów i to już w tym sezonie, co sugeruje znaczne rozbudowanie siatki połączeń stricte turystycznych przez Ryanaira i Wizz Aira. „Na razie ich oferowanie wobec sezonu 2019 wzrosło łącznie o około 65-70 procent, co jednak w zestawieniu z prawdopodobnie niższymi wskaźnikami wypełnienia może oznaczać dynamikę przyrostu liczby pasażerów w sezonie 2021 jedynie o około połowę (lub nieco mniej)”.

Do tego rozkład lotów wakacyjnych rozbudował też LOT. Wprawdzie w dużej części będzie on przewoził klientów biur podróży, ale będzie sprzedawać też bilety klientom indywidualnym. „Taka sytuacja najprawdopodobniej spowoduje, że udział organizatorów w turystyce wyjazdowej ogółem będzie stopniowo spadał i mimo wzrostu rynku trudno będzie zwiększać istotnie łączną skalę ich działalności”.

Sytuacja taka powinna wystąpić już wyraźnie w roku 2022. Nawet przy zwiększeniu liczby turystów z 4 do 4,4 miliona proporcja tani przewoźnicy lotniczy 0,8 miliona, TUI Poland 0,95 miliona, pozostali organizatorzy 2,25 miliona może się zmienić na proporcje 1,4, 0,95, 2,05 miliona, co oznaczałoby spadek liczby klientów organizatorów o około 10 procent. W wypadku powtórzenia liczby klientów z 2019 roku proporcja ta może wynosić na przykład 1,3, 0,9, 1,8 miliona, co oznaczać będzie już 20-procentowy spadek – wylicza ekspert.

Kolejna poprawa w Polsce

Następny wątek materiału Betlej poświęca, jak co tydzień, sytuacji epidemicznej Polski na tle bliższych i dalszych sąsiadów, przypominając historię ostatnich miesięcy. Powtarza przy tym ocenę, że „wyhodowanie jednej z najpokaźniejszych trzecich fal epidemii w Europie było pośrednim skutkiem stanowczo zbyt szybkiego rozluźniania ograniczeń i obostrzeń w życiu społecznym i gospodarczym, przy jednoczesnym ich podtrzymywaniu u naszych sąsiadów”.

Od ostatniego tygodnia kwietnia sytuacja epidemiczna w Polsce zdecydowanie się poprawia.

Najnowsze dane ilustruje wykresem, na którym masywniejsze niebieskie słupki oznaczają średni wskaźnik liczby zachorowań (lewa skala), a węższe słupki czerwone średni wskaźnik liczby zgonów, który w celu lepszej wizualizacji przedstawiony jest w zmienionej skali prawej.

""

turystyka.rp.pl

Wykres wskazuje, że otaczające Polskę kraje mają już przeważnie (za wyjątkiem Słowacji) bardziej niekorzystną sytuację od Polski pod względem wskaźnika nowych zachorowań, ale za to wszystkie z nich wypadają wyraźnie lepiej pod względem wskaźnika przypadków śmiertelnych – podsumowuje.

Polska europejskim liderem zgonów?

Bardzo niekorzystna sytuacja Polski pod względem uporczywie wysokiego wskaźnika liczby zgonów nie dotyczy tylko jego najbliższego otoczenia, ale też całej pozostałej reszty państw zarówno źródłowych, jak i docelowych. Obecnie gorsza sytuacja pod tym względem (wskaźnik Polski to 42,2) panuje już tylko w trzech krajach, czyli w Chorwacji (53,2), na Węgrzech (52,8) i w Bułgarii (46,5).

Trendy zmian wskaźników sugerują, że w kolejnym tygodniu Polska może przesunąć się już do pierwszej trójki państw o najgorszych wskaźnikach liczby zgonów z dużymi szansami, aby zająć później pozycję europejskiego lidera – przewiduje Betlej.

Dużo miejsca poświęca też autor przypomnieniu historii pandemii w Szwecji. Zaniedbania władz spowodowały, że do tej pory kraj ten boryka się z bagażem problemów. Jeśli Szwecję porównywać do innych krajów Skandynawskich, o podobnej gęstości zaludnienia, podobnym klimacie, podobnych warunkach mieszkaniowych to wjej skaźniki epidemiczne wypadają wyjątkowo niekorzystnie. Pod względem wskaźnika liczby zakażeń Szwecja w minionym tygodniu wypadła 6,2-krotnie gorzej od Norwegii i 12,2-krotnie (sic!) gorzej od Finlandii.

Bardzo niekorzystnie wypadała Szwecja również pod względem wskaźnika liczby zgonów, który ostatnio był przewyższał wskaźnik dla Norwegii ponad 6-krotnie, a dla Finlandii 8,5-krotnie.

Polskie szczepienia przyspieszają

Autor przechodzi też jeszcze do przykładu Izraela, w którym, jak pisze, mimo niemal zupełnego wyhamowania tempa szczepień sytuacja epidemiczna jest coraz lepsza

Dane z minionego tygodniu pokazują, że zaszczepionych jedną dawką jest już 5,44 mln mieszkańców, czyli 60,1 procent ogółu populacji, a dwoma dawkami 5,11 miliona osób, czyli 56,4 procent ogółu obywateli. W tym zaszczepionych jest już znacznie ponad 90 procent ludzi w wieku co najmniej 60 lat i ponad 85 procent w wieku 50-60 lat.

Ostatnio poprawa stopnia zaszczepienia izraelskiego społeczeństwa postępuje już jednak bardzo powoli m.in. z powodu niewielkiej krańcowej chęci do przyjęcia szczepionki. Tempo szczepień pierwszą dawką osłabło bardzo wyraźnie już od początku marca, a dawką drugą od około 20 marca. W ostatnim okresie 14-dniowym (5-19 maja) pierwszą i drugą dawką łącznie wykonano zaledwie około 59 tysięcy szczepień (29,5 tysiąca tygodniowo), a okresie dwóch pierwszych tygodni lutego było ich średnio 760 tysięcy tygodniowo, czyli prawie 26-krotnie więcej.

W Wielkiej Brytanii, która jest europejskim liderem ograniczania epidemii i wykonywania szczepień, te ostatnie przebiegają znacznie bardziej równomiernie. W ostatnim okresie 14-dniowym (w tym wypadku 4-18 maja) przeprowadzono ich 7,176 miliona (3,59 miliona tygodniowo), co jest liczbą dość wyraźnie wyższą wobec tygodniowego tempa z dwóch pierwszych tygodni kwietnia (2,75 miliona) i z dwóch pierwszych tygodni lutego (3,03 miliona).

Mniejszy jest natomiast na razie stopień zaszczepienia społeczeństwa brytyjskiego. Pierwszą dawkę otrzymało tam (ostatni wtorek) 36,99 miliona ludzi, czyli 55,5 procent społeczeństwa (w Izraelu 60,1 procent), a drugą 20,87 miliona, czyli 31,3 procent Brytyjczyków (w Izraelu 56,4 procent). Jednak, jeśli szczepienia w Izraelu będą nadal spotykały się z oporem ortodoksyjnych religijnie mieszkańców, to proporcje zaszczepionej i niezaszczepionej części populacji mogą się w tych pastwach odwrócić.

Jakie stąd wnioski dla polskiej turystyki wyjazdowej? Prezes Traveldaty uważa, że korzystne.

W związku z przyspieszeniem sczepień w Polsce podobny wskaźnik zaszczepienia społeczeństwa, jaki osiągnięto w ostatnich sześciu, siedmiu tygodniach w Izraelu, można by uzyskać o miesiąc wcześniej, niż można było szacować jeszcze na przełomie marca i kwietnia. Byłby to więc początek sierpnia, a więc szczyt sezonu turystycznego.

„W świetle obecnych danych i doświadczeń, a zwłaszcza praktyki tegorocznego rozwoju sytuacji w zakresie akcji szczepień i dostaw preparatów należałoby przyjąć, że jest to wariant dość optymistyczny, ale całkowicie realny”. Szczególnie wobec opadnięcia w społeczeństwie obaw o zdrowie i życie w kontekście pandemii.

Należy się jednak liczyć z zagrożeniami. „Czynnikiem negatywnym jest to, że nawet proporcja zaszczepionej części ludności taka jak w Izraelu może wcale nie gwarantować utrzymania korzystnej sytuacji epidemicznej bez dalszego równoległego utrzymywania w jakiejś formie ograniczeń i obostrzeń oraz przynajmniej umiarkowanej dyscypliny społecznej w ich przestrzeganiu. Może to utrudniać swobodne funkcjonowanie wielu obszarów usług, w tym również turystycznych”.

Przegląd sytuacji epidemicznej

Kolejną część materiału Betlej poświęca na omówienie szczegółowe danych pokazujących sytuację epidemiczną w wybranych krajach Europy i świata. Stosuje przy tym podział na kraje będące tradycyjnie rynkami źródłowymi dla ruchu turystycznego i na kraje popularne jako docelowe. Dane przedstawia częściowo na mapach, wykresach i w tabeli.

""

turystyka.rp.pl

W poprzednich trzech tygodniach wskaźnik liczby zgonów dla Polski obniżył się z 95,5 do 51,4, a w ostatnim do poziomu 42,2, czyli o kolejne 17,9 procent. Oznaczało to mniej więcej taką samą zmianę sytuacji naszego kraju jak zmiana wskaźnika zgonów dla ogółu pozostałych krajów źródłowych, którego wartość w tym samym czasie spadła o 18,4 procent (z 22,8 do 18,6).

W porównaniu z Polską korzystne wskaźniki liczby zgonów nadal notuje się w krajach, które nie eksperymentowały zanadto lub wcale z ustawicznymi modyfikacjami obostrzeń i ograniczeń, ale stabilnie utrzymywały wprowadzone lockdowny i tym samym odnosiły dodatkowe korzyści ze znacznej dyscypliny społecznej w ich przestrzeganiu. Należą do nich Dania (0,86), Wielka Brytania (wskaźnik 1,03), Finlandia (1,27) i Norwegia (1,67).

Warto zauważyć, że zdecydowanie korzystniej przebiega epidemia w krajach zachodniej części kontynentu (ostatnio 10,8), gdzie od pewnego czasu władze postanowiły bardziej poważnie traktować utrzymujące się zagrożenie rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Do poprawy sytuacji epidemicznej w tych krajach przyczyniły się dodatkowo wyraźnie wzmożone obawy i samodyscyplina tamtejszych społeczeństw związane z bardziej zaraźliwą i prawdopodobnie bardziej śmiertelną brytyjską odmianą wirusa – pisze ekspert.

W krajach środkowej części Europy stopień przestrzegania ograniczeń i obostrzeń wydaje się bardziej ograniczony, co może mieć związek z historycznie ugruntowanym zwyczajem kontestowania, opóźniania lub niewykonywania zaleceń i decyzji władz, czyli zjawiska, które niemal nie występuje w wielu państwach zachodnioeuropejskich, a zwłaszcza w skandynawskich.

Bieżącą sytuację epidemiczną w środkowej części Europy (wskaźnik zgonów ostatnio 27,5) pogarsza dodatkowo znaczące przeludnienie lokali mieszkalnych (spadek po czasach realnego socjalizmu), często występująca wielopokoleniowość rodzin zamieszkujących wspólne gospodarstwa domowe oraz znaczna transmisja wirusa w zakładach pracy, która wynika z niekorzystnych z punktu widzenia walki z rozprzestrzenianiem się epidemii przepisów prawa pracy.

Betlej publikuje wykres porównujący zbiorcze wskaźniki epidemiczne w poszczególnych krajach źródłowych i docelowych i w Wielkiej Brytanii, która była obszarem najbardziej zakażanym nową tzw. brytyjską odmianą koronawirusa.

""

turystyka.rp.pl

""

turystyka.rp.pl

W źródłowych krajach zachodnioeuropejskich i krajach środkowo-wschodniej części kontynentu wskaźnik był w ostatnich czterech tygodniach średnio odpowiednio 6,2- i 3,7-krotnie wyższy od średniej wartości w Wielkiej Brytanii.

„Odnosząc się do ewidentnego sukcesu Wielkiej Brytanii w dość szybkim ograniczeniu rozmiarów epidemii i to warunkach rozprzestrzeniania się tam bardziej zaraźliwej odmiany wirusa, mieć należy na względzie bardzo pozytywny wpływ tamtejszego restrykcyjnego lockdownu , który był w znacznym stopniu przestrzegany przez brytyjskie społeczeństwo pełne bardzo dużych obaw przed niekontrolowanym przebiegiem epidemii.

Co jednak istotne w swoim oświadczeniu dotyczącym sytuacji epidemicznej kraju i sukcesu w jej ewidentnej poprawie, premier Boris Jonhson podkreślał kluczowe znaczenie przede wszystkim rzetelnego przestrzegania obostrzeń przez brytyjskich obywateli, a nie szczepień, których wpływ na tak duży spadek liczby zakażeń był w pierwszych miesiącach mniej istotny.

Wraz z upływem czasu, coraz większe znaczenie dla dalszego ograniczania wskaźników epidemicznych w tym kraju ma i będzie wpływał duży i szybko rosnący stopień zaszczepienia tamtejszego społeczeństwa, gdyż pierwszą dawką zaszczepiono już 55,2 procent populacji Brytyjczyków, a dwoma dawkami 31,3 procent”.

""

turystyka.rp.pl

Już od ponad trzech miesięcy tygodni najwyższe współczynniki zakażeń w krajach źródłowych zachodniej Europy nie występują w tych, do których najwcześniej dotarła nowa i jak dotychczas zdecydowanie bardziej zaraźliwa mutacja koronawirusa, czyli w Wielkiej Brytanii (wskaźnik 206) i w Irlandii (408), ale – nie licząc eksperymentującej z epidemią Szwecji (2914) – w Holandii (1914) i Francji (1828). Wydaje się, że to rezultat bezkompromisowych lockdownów wprowadzonych w pierwszych dwóch krajach, a w Wielkiej Brytanii dodatkowo w coraz większym stopniu ujawnia się korzystny wpływ szczepienia społeczeństwa.

W Holandii już kolejny tydzień z rzędu ujawnia się za to wyraźny negatywny wpływ zbyt szybkiego, przedwyborczego rozluźniania obostrzeń.

Najniższe wskaźniki (obok Wielkiej Brytanii) mają obecnie Austria (592) i Niemcy (816), a więc kraje, które dość wcześnie wprowadziły daleko posunięte lockdowny – przytacza dane autor opracowania

Jeśli chodzi o Europę Środkowo-Wschodnią, to w Polsce w sześciu ostatnich tygodniach wskaźnik spadał do 4963, 3600 i 3000, 1874, 1174 i 789, a w ostatnim do 499 zakażeń koronawirusem na milion mieszkańców. Poziom ten jest już relatywnie korzystny, gdyż jest jedenastym najniższym wskaźnikiem w Europie wśród wszystkich 34 monitorowanych krajów, a najmniejszymi wskaźnikami cieszą się obecnie Malta (69,8), Albania (103) i Wielka Brytania (206).

""

turystyka.rp.pl

W ostatnim tygodniu odnotowano spadek tygodniowych wskaźników liczby nowych zakażeń w większości ważnych turystycznie regionach Hiszpanii. W zdecydowanie największym stopniu zmalał on w Katalonii (z 1045 do 567), ale obniżał się też w aglomeracji Madrytu (z 1243 do 1059), w rejonie Walencja/Alicante (z 148 do 137), na Balearach (z 240 do 178), ale nieco podniósł się na dość licznie ostatnio odwiedzanych Wyspach Kanaryjskich, gdzie wzrósł z 393 do 443. W dość odczuwalnej skali spadł w tym czasie wskaźnik nowych zakażeń w Hiszpanii jako całości, czyli z 925 do 799 przypadków na milion mieszkańców.

W ostatnich trzech tygodniach spadały też zakażenia w Turcji (z 1885 do 896), Włoszech (z 1099 do 699), Grecji (z 1431 do 1266), Portugalii (z 225 do 216), Maroku (z 55,2 do 24,3), Tunezji (z 771 do 424), Bułgarii (z 725), Albanii (z 172 do 103), Malcie (z 288 do 69,8) oraz w silnie dotychczas zainfekowanych Chorwacji (z 2268 do 1317) i Cyprze (z 3517 do 1686).

Dość istotnie wzrósł natomiast najniższy w tej grupie kierunków wskaźnik nowych infekcji w Egipcie – z 56,9 do 75,9 na milion mieszkańców, czyli o 33,4 procent. W ostatnim tygodniu zanotowano jednak spadek do 69,1.

""

turystyka.rp.pl

Sytuacja epidemiczna w USA po serii dziewięciu tygodni poprawy, dwóch tygodniach stabilizacji i dwóch pogorszenia w pięciu ostatnich znowu wykazywała systematyczną poprawę. Wskaźnik liczby nowych zachorowań spadł w nich stopniowo z 1504 do zaledwie 661 przypadków na milion mieszkańców.

Już dziesiąty raz od połowy listopada 2020 roku wskaźnik nowych infekcji był w USA wyraźnie korzystniejszy niż ogólny wskaźnik w krajach zachodnioeuropejskich (925), ale już od czterech tygodni stał się mniej korzystny niż w krajach Europy Środkowo-Wschodniej (551).

W Japonii w minionym tygodniu wskaźnik zakażeń wzrósł z 283 do 305, czyli o 7,8 procent. Jeśli sytuacja się nie poprawi zaszkodzi to przygotowaniom do igrzysk olimpijskich, które mają odbyć za niecałe trzy miesiące.

W Korei Południowej w ostatnim tygodniu wskaźnik infekcji spadł do 73,1. A w Chinach wykazał nieznaczny spadek, do 1,22.