Dolny Śląsk: Śluby i wesela jako promocja regionu

Zamki i pałace Dolnego Śląska to miejsca, w których można organizować ciekawe śluby i wesela, a przy tym taniej niż w Niemczech. Stąd zainteresowanie regionem przedstawicieli niemieckiej branży weselnej

Publikacja: 26.03.2017 20:36

Dodatkowym atutem Topacza okazała się kolekcja starych samochodów. Fot. Dolnośląska Organizacja Tury

Dodatkowym atutem Topacza okazała się kolekcja starych samochodów. Fot. Dolnośląska Organizacja Turystyczna

Foto: Materiały promocyjne

W minionym tygodniu zakończył się kilkudniowy objazd studyjny zorganizowany przez Dolnośląską Organizację Turystyczną dla wedding plannerów (z ang. organizatorów wesel), ludzi zajmujących się wyszukiwaniem najciekawszych miejsc dla młodych par, planujących śluby i wesela. Ich katalogi pełne są wprawdzie miejsc i obiektów, a także usług, zapewniających spełnienie najbardziej oryginalnych zachcianek klientów, ale, jak sami przyznają, ciągle szukają dodatkowych adresów, żeby czymś wyróżnić się na rynku i zaskoczyć potencjalnych klientów.

Siedem obiektów w trzy dni

- Nasi członkowie, wśród których są zamki i pałace, zwracali uwagę, że przydałby im się kontakt z takimi ludźmi – mówi zastępca dyrektora biura DOT Jakub Feiga. - Zagraniczni narzeczeni - są to najczęściej pary polsko-niemieckie i polsko-brytyjskie - trafiają już do nich własnymi drogami i są to bardzo dobrzy goście. Pomyśleliśmy, że warto zareklamować nasze obiekty firmom, które zajmują się doradzaniem w kwestiach ślubów.

Jak opowiada Feiga, DOT wyszukał w internecie kilkadziesiąt takich firm. Kluczem, według którego szukał, był ich obszar ich działania, chodziło o landy dobrze skomunikowane z Dolnym Śląskiem: Bawarię, Saksonię, Hesję, Brandenburgię z Berlinem. Odpowiedziało czternaście firm. Ostatecznie przyjechało czworo reprezentantów trzech z nich.

Spędzili na Dolnym Śląsku cztery dni, podczas których odwiedzili: Zamek Kliczków, Pałac Staniszów, Pałac Pakoszów, Pałac Łomnicę, Kościół Pokoju i hotel Red Baron w Świdnicy, Pałac Krobielowice i Zamek Topacz. W tym ostatnim odbyły się też rozmowy stolikowe wedding plannerów z przedstawicielami obiektów, które nie zmieściły się na trasie.

Ze Śnieżką w tle

Co ich interesowało? - Szczególnie zwracali uwagę, na wielkość sal na przyjęcia i możliwość ich aranżowania – relacjonuje Feiga. - Zyskiwały w ich oczach obiekty, które miały wyjście na taras lub bezpośrednio do parku lub ogrodu. Kupił ich właściciel Staniszowa Wacław Dzida, który pokazał im, że w jego parku można tak ustawić nowożeńców do zdjęcia, żeby za w tle zmieściła się Śnieżka, symbol Karkonoszy.

Goście notowali też informacje o dodatkowych usługach, jak spa, basen, możliwość zorganizowania przejazdu bryczką czy zwiedzania okolicy. Oceniali jakość usług i wystrój pokojów i sal. Nie szukali jednak złotych klamek, lecz raczej czegoś ulotnego, ducha danego obiektu, jego atmosfery, a tę najczęściej zapewnia właściciel i jego pracownicy. Lepsze wrażenie robiły na nich obiekty, w których mogli porozumieć się po niemiecku, nie tylko po angielsku.

- Niemcy byli najwyraźniej pod wrażeniem tego, co u nas zobaczyli. Byli też zachwyceni kuchnią serwowaną w zamkach i pałacach, a mieli okazję spróbować wielu potraw – od pierogów ruskich po dziczyznę – wspomina Feiga.

Wesele to też promocja

- Wesela to w Niemczech znacząca dziedzina – mówi Stefanie Fiedler z Hochzeitsengel Berlin. - Uroczystość ta jest organizowana z coraz większym wyprzedzeniem i coraz większym rozmachem. Często wymarzone lokalizacje są już zarezerwowane albo zbyt drogie. Dlatego uważam, że wesela na leżącym niedaleko Dolnym Śląsku mają przyszłość.

- Podróż pozwoliła nam poznać i porównać różne miejsca. Jesteśmy przede wszystkim bardzo zaskoczeni znakomitą jakością gastronomii i wyposażeniem odwiedzonych miejsc. Nie odstają one od standardów niemieckich. Gościnność i serdeczność gospodarzy jest jedyna w swoim rodzaju - dodaje.

– Jak mówili nasi goście, dodanie polskich obiektów wzbogaci ich ofertę, pozwoli im się wyróżnić na tle konkurencji, zaskoczyć klientów czymś oryginalnym – mówi Jakub Feiga. Mamy nadzieję, że ta wizyta przyniesie efekty w postaci zamówień na śluby i wesela. Zresztą już na jednym z portali prowadzonych przez goszczonego przez nas przedsiębiorcę, ukazały się wiadomości o Dolnym Śląsku i wizytówki naszych obiektów. Planujemy zorganizowanie jeszcze jednego objazdu. Tym razem dla brytyjskiej branży.

- W takich imprezach widzimy dużą siłę promocyjną dla całego regionu. Przecież w każdym weselu bierze udział od kilkudziesięciu do ponad dwustu uczestników, wystarczy, żeby tylko część z nich chciała tu wrócić jako turyści - dodaje Feiga.

W minionym tygodniu zakończył się kilkudniowy objazd studyjny zorganizowany przez Dolnośląską Organizację Turystyczną dla wedding plannerów (z ang. organizatorów wesel), ludzi zajmujących się wyszukiwaniem najciekawszych miejsc dla młodych par, planujących śluby i wesela. Ich katalogi pełne są wprawdzie miejsc i obiektów, a także usług, zapewniających spełnienie najbardziej oryginalnych zachcianek klientów, ale, jak sami przyznają, ciągle szukają dodatkowych adresów, żeby czymś wyróżnić się na rynku i zaskoczyć potencjalnych klientów.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek