Oto ich lista z wyjaśnieniem, dlaczego są mało wartościowe.

Sprawdź, czy organizator figuruje na liście organizatorów turystyki

– ma to niewielkie znaczenie. W rejestrze jest 3300 firm. Obecność tam świadczy co najwyżej, że firma złożyła u marszałka swoją gwarancję. Jeśli zgłosi niewypłacalność albo nie dopełni obowiązku ubezpieczenia się, marszałek wykreśli ją z ewidencji, co zostanie tam odnotowane. Może też zakazać jej działania na 3 lata (są jednak przykłady, że właściciel firmy, którą wykreślono z ewidencji, założył drugą i działa pod zmienionym szyldem).

Zobacz ratingi największych biur podróży

Warto pamiętać, że wszystkie firmy turystyczne, które upadały, były legalnie zarejestrowanymi organizatorami turystyki.

Sprawdź, czy biuro podróży figuruje w Krajowym Rejestrze Długów (KRD)

– owszem, nie zaszkodzi, ale zdarzało się, że można tam było znaleźć szacowne biuro podróży, które jakiś drobny kontrahent podał do rejestru dłużników w wyniku zatargu lub nieporozumienia, a z drugiej strony nie ma tam firm, które są zadłużone na miliony.

KRD wydaje za kilka tysięcy złotych rocznie firmom, które mają u niego czyste konto, certyfikat „Rzetelna firma".

Zobacz, czy biuro podróży, w którym chcesz kupić wycieczkę, jest członkiem Polskiej Izby Turystyki

lub innej organizacji samorządu branżowego.

Niestety, podobnie jak z KRD, w organizacjach samorządowych mogą figurować jako członkowie zarówno firmy wiarygodne, jak i niewiarygodne. Organizacje te nie weryfikują bowiem swoich członków pod kątem ich wiarygodności finansowej.

Dowiedz się o gwarancję biura podróży

– niestety, gwarancja niczego na 100 procent nie gwarantuje, a jeśli już, to po fakcie, a i to poszkodowani klienci zbankrutowanego biura podróży muszą czekać kilkanaście miesięcy na wypłatę pieniędzy.

Nie kupuj najtańszych ofert

– w tym stwierdzeniu jest dużo prawdy. Trzeba jednak zwrócić uwagę, kto daje rabat. Jeśli jest to mała, nieznana firma, trzeba się mieć na baczności. Jeśli duża i znana - możliwe, że po prostu wyprzedaje ostatnie wyjazdy jako last minute.

Warto wtedy poradzić się agenta turystycznego. Doświadczony zawodowiec wie, czy dana firma przecenia swój towar tylko okazjonalnie, czy też masowo, i bez znaczenia jest, że to dopiero okres przedsprzedaży (tzw. first minute). Ciągle, niestety, w systemach rezerwacyjnych pojawiają się „okazje" w postaci 999 złotych za tydzień w Egipcie w hotelu 4* z wyżywieniem all inclusive, podczas gdy sam przelot samolotem czarterowym kosztuje nie mniej niż 900 złotych.

Źle o sytuacji touroperatora świadczy też, jeśli ucieka się do wyprzedawania wyjazdów za pół ceny (a czasem z jeszcze większym opustem) przez portale zakupów grupowych.