Sky Club bankrutuje. Kilka tysięcy sfrustrowanych Polaków siedzi na walizkach w egipskich, greckich czy hiszpańskich ośrodkach. Zostali brutalnie zbudzeni z wakacyjnego letargu, niektórzy wyproszeni z hoteli, za które przecież zapłacili. Zdenerwowani, bo choć wykupili komfortową wycieczkę, nie stać ich na samodzielny powrót do kraju. To dotkliwe ukłucie dla turysty, który jeszcze wczoraj czuł, że świat należy do niego. Zaczynają się gorączkowe wysiłki władz, by sprowadzić turystów do kraju. A równocześnie medialna gorączka, bo pilnie trzeba znaleźć winnego.