Drogie euro i brak śniegu psują turystyczny biznes

Brak śniegu i osłabienie złotego uderzyło w biura podróży. – Nie pamiętam, żebyśmy kiedykolwiek odwoływali czartery. A tej zimy musieliśmy to zrobić – mówi wiceprezes Rainbow Tours Remigiusz Talarek

Publikacja: 01.01.2012 17:33

Drogie euro i brak śniegu psują turystyczny biznes

Foto: ROL

Dopiero od niedawna sprzedaż zimowych wyjazdów zaczyna się rozkręcać. Zwłaszcza do Francji, gdzie mocniej sypnęło śniegiem. Tygodniowa wycieczka w Alpy Francuskie z przelotem i pobytem w dwuosobowym apartamencie kosztuje około 2 tys. zł, za 1,2 - 1,5 tysiąca można dostać miejsce w pokoju czteroosobowym.

W hotelach pod Mont Blanc jest już znacznie drożej - od 3,5 do 5,5 tys. zł. Tańsze są natomiast Włochy - tydzień w trzygwiazdkowym hotelu z dwoma posiłkami plus przelot można kupić już za 2 tys. zł. W podobnej cenie, ale z wliczonymi skipasami są wyjazdy autokarowe: 2,3 tys. zł kosztuje tygodniowa wycieczka do Włoch, w kosztach znajduje się korzystanie z lokalnej oferty welness.

Osłabiony złoty

Na tegoroczne ceny niewątpliwie wpływa słaby złoty. Euro zdrożało w porównaniu z ubiegłym rokiem o około 14 proc. Touroperatorzy starają się zmniejszać skutki niekorzystnej wymiany. – Renegocjowaliśmy umowy z hotelarzami. W rezultacie ceny są nawet takie same, jak przed rokiem lub niewiele wyższe, w każdym razie podwyżki były mniejsze niż 10 proc. – twierdzi dyrektor produktu w Neckermann Polska Jacek Dąbrowski.

W tym roku dużym powodzeniem cieszą się pobyty w regionach narciarskich z własnym dojazdem. W rejonie Salzburga w Austrii tydzień w czterogwiazdkowym hotelu z dwoma posiłkami można spędzić za 2 tys. zł.

We włoskim Livigno tygodniowy pobyt w hotelu trzygwiazdkowym (także dwa posiłki) to wydatek na poziomie 1,5 tys. zł. Tańsze od zachodnioeuropejskich kurortów są ośrodki w Czechach i na Słowacji - tygodniowy pobyt (własny dojazd) w czterogwiazdkowym hotelu w czeskim Harrachovie z dwoma posiłkami kosztuje 1,5 tys. zł. W trzygwiazdkowym w słowackim Popradzie – 1,3 tys. zł.

Mocny frank dobija Szwajcarię

Problemem jest wciąż niedostatek śniegu w górach. Na zimę narzekają nie tylko polskie biura podróży. Narciarze płacą Szwajcarom za korzystanie ze stoków, posiłki w restauracjach i inne atrakcje 1,5 mld franków rocznie. W tym roku jednak wszystko jakby się sprzysięgło przeciwko właścicielom alpejskich kurortów. Frank jest drogi, a śniegu mało. Efekt ? Choć na Nowy Rok trudno było znaleźć nocleg, to jednak od stycznia miejsc jest do wyboru, a ceny hoteli i karnetów spadły. Mimo to nawet sami Szwajcarzy najchętniej jadą na narty do Włoch, Francji, czy Szwajcarii, gdzie ceny są jeszcze niższe.

Już święta Bożego Narodzenia nie były najlepsze. Odpowiedzialny za marketing w Villars, kurorcie oddalonym o 120 kilometrów od Genewy, Guy Chanel narzeka, że rok wcześniej  świąteczne rezerwacje robiono w sierpniu, a teraz większość to były rezerwacje last minute. Chanel przyznaje że w tym sezonie w restauracjach w Villars można zjeść o wiele taniej niż rok temu, przynajmniej o 20 proc, a o 30 proc staniały (poza weekendami)  karnety narciarskie. To nie jest wielka atrakcja dla narciarzy - a około 60 proc. z nich na szwajcarskich stokach, to cudzoziemcy - z których połowa używa euro. Waluty, która straciła do franka szwajcarskiego 20 procent.

Właściciele pensjonatów robią, co mogą, żeby zachęcić turystów. Nie tylko obniżają ceny, ale dorzucają do wynajmu pokojów bonusy, jak na przykład darmowe jazdy saniami. W Verbier z kolei, dla płacących za karnety i naukę jazdy kurs wymiany funta i euro na franki jest o 20 proc wyższy od oficjalnego. A, jak informuje na swojej stronie Swiss Tourist Board w Davos Klosters, każdy kto zarezerwował w tym kurorcie miejsce do spania otrzyma darmowy karnet na wyciągi wartości ok. 60 franków.

Według danych firmy analitycznej BakBasel, Szwajcarzy odnotowali w tym sezonie 4,2-procentowy spadek rezerwacji turystycznych, bo narciarze chętniej wybierają Austrię. Nie jest to zaskoczenie, raczej kontynuacja trendu, który trwa od 1993 roku kiedy to spadek wyniósł 13 proc., a liczba turystów wyniosła niespełna 13 mln. W wypadku Austrii ta tendencja jest odwrotna i na przykład tak modne kurorty jak Ischgl oraz St. Anton odnotowały wzrost o 6 proc., do 16,5 mln.

Dopiero od niedawna sprzedaż zimowych wyjazdów zaczyna się rozkręcać. Zwłaszcza do Francji, gdzie mocniej sypnęło śniegiem. Tygodniowa wycieczka w Alpy Francuskie z przelotem i pobytem w dwuosobowym apartamencie kosztuje około 2 tys. zł, za 1,2 - 1,5 tysiąca można dostać miejsce w pokoju czteroosobowym.

W hotelach pod Mont Blanc jest już znacznie drożej - od 3,5 do 5,5 tys. zł. Tańsze są natomiast Włochy - tydzień w trzygwiazdkowym hotelu z dwoma posiłkami plus przelot można kupić już za 2 tys. zł. W podobnej cenie, ale z wliczonymi skipasami są wyjazdy autokarowe: 2,3 tys. zł kosztuje tygodniowa wycieczka do Włoch, w kosztach znajduje się korzystanie z lokalnej oferty welness.

Pozostało 83% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek