W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku polskie lotniska odprawiły o prawie 23 proc. więcej pasażerów korzystających z rejsów krajowych niż rok wcześniej. I było to, zanim ostatniego dnia września otwarte zostały połączenia ze Szczecina do Poznania, Krakowa i Rzeszowa. Prawdopodobnie w całym roku ruch na trasach krajowych zwiększy się więc nawet o 30 proc.
Rekordowy rok
– Wzrost ruchu lotniczego na trasach krajowych o ponad 22 proc. to znacznie więcej niż całego rynku – zauważa rzeczniczka Urzędu Lotnictwa Cywilnego Katarzyna Krasnodębska.
Do połowy grudnia port w Warszawie obsłużył w ruchu krajowym 1 mln 37 tys. osób, o 17 proc. więcej niż w 2010 r. Prognozy przewidują wzrost w 2012 r. o kolejne 5 proc. Największą popularnością cieszyła się trasa z Warszawy do Gdańska – z połączenia skorzystało 245,7 tys. osób.
W Krakowie ruch wzrósł o około 50 proc. Port obsłużył w ruchu krajowym 290 tys. pasażerów, o 100 tys. więcej niż rok wcześniej. – Planujemy kolejne połączenia na 2012 rok – zapowiada prezes krakowskiego lotniska Jan Pamuła.
Wzrost w Gdańsku wyniósł od stycznia do listopada 21,5 proc., a Poznań w relacjach krajowych obsłużył 103,4 tys. podróżnych, czyli o około 3 tys. więcej niż rok wcześniej.
Nagły wzrost podróży krajowych wynika z rozwinięcia siatki lotów przez takich przewoźników jak Eurolot, OLT Jetair i Sprint Air, które niskimi cenami zaczęły konkurować z powolną koleją, stały się też alternatywą dla podróży samochodowych.
– Intensywnie zaczął się rozwijać Eurolot, pojawił się Sprint Air i OLT Jetair. Weszła różnorodna oferta dość atrakcyjna cenowo. To dlatego rynek zaczął się rozwijać – wyśnia Sebastian Gościniarek z firmy doradczej BBSG. – Ale w porównaniu z rynkami zachodnimi mamy jeszcze sporo do zrobienia – dodaje.
Dominuje biznes
Jeszcze do niedawna loty krajowe oznaczały tylko połączenia z Warszawą. Teraz, wraz z wprowadzeniem przez Eurolot tras pomijających stolicę i pojawieniem się kolejnych przewoźników, znaczny udział w przychodach z rynku zaczęły mieć lotniska regionalne w Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu.
– Rynek nadal w dużej mierze koncentruje się na połączeniach z i do Warszawy, choć nowi gracze sukcesywnie zmieniają te proporcje – wskazuje Katarzyna Krasnodębska.
– Nie tyle przejęliśmy pasażerów, którzy do tej pory latali przez Warszawę, ile tych, którzy jeździli własnymi samochodami lub rezygnowali z podróży – mówi rzecznik Eurolotu Jacek Balcer. I dodaje, tegoroczne wyniki jego firmy znacznie przekroczyły oczekiwania. – Szacowaliśmy, że z naszych usług skorzysta około 10 tysięcy osób, tymczasem do tej pory obsłużyliśmy 40 tysięcy klientów – wskazuje.
Największy ruch przewoźnik notuje w Krakowie i w Gdańsku. Jak dodaje rzecznik Eurolotu, dalszy rozwój zależy w dużej mierze od tego, jak szybko uda się wymienić i powiększyć flotę.
Zdaniem Sebastiana Gościniarka, na rozwoju rynku lotniczych połączeń krajowych najbardziej skorzystają lotniska znajdujące się w rejonach najsilniejszych gospodarczo. – Mowa o Katowicach, Wrocławiu, Krakowie i Gdańsku – zaznacza Gościniarek. Dlaczego? – Bo jeszcze przez jakiś czas latanie po kraju będzie domeną biznesu – dodaje.