Reklama

Pływające kasyna robią furorę

Chińscy hazardziści i turyści dla których Macau, jedyne legalne centrum hazardu w Chinach, jest zbyt drogie, bądź z różnych względów niewygodne, wybierają pływające kasyna

Publikacja: 07.10.2013 09:16

Pływające kasyna robią furorę

Foto: Bloomberg

Statki z Hongkongu każdego dnia późnym wieczorem wypływają na wody międzynarodowe i dopiero tam zaczyna się zabawa

Czy ten kwitnący proceder może podkopać pozycję Macau, które dzięki napływowi klientów z kontynentalnych Chin stało się największym na świecie centrum hazardu? W ubiegłym roku przychody tamtejszych kasyn wyniosły  38 miliardów dolarów. Jednocześnie popyt na tego rodzaju usługi wywindował ceny hoteli, które w tej byłej kolonii portugalskiej są wyższe niż w Las Vegas. Dlatego Li Yu, gospodyni domowa z Guangzhou i inni Chińczycy z kontynentu przyjeżdżają do Hongkongu by spędzić noc na morzu i spróbować szczęścia. - Nie dbam o jedzenie i inne przyjemności, moim jedynym celem jest hazard - przyznaje bez ogródek.

W pierwszej połowie tego roku osiem pływających kasyn z Hongkongu zabrało na pokład łącznie ponad 615 tysięcy klientów. To o 9 procent więcej niż w tym samym okresie 2012 r.

- Wyprawa statkiem może być dobrym substytutem dla turystów z kontynentu - uważa Hoffman Ma, wiceprezes Success Universe Group, właściciela jednego z pływających kasyn. Jego zyski w pierwszym półroczu podwoiły się  do 277 tys. dolarów USA. Mocno wzrósł też kurs akcji tej spółki notowanej na giełdzie w Hongkongu.

Rosnąca popularność takich kasyn pokazuje jak nowe biznesy zarabiają na niezdolności Macau do zaspokojenia rosnącego popytu na hazard. W okresie od stycznia do czerwca  Macau odwiedziło około 14 milionów turystów. W lipcu średnia cena pokoju hotelowego wynosiła już 173 dolary wobec 108 dolarów w Las Vegas w minionym roku.  Pokój w pływającym kasynie kosztuje 52 dolary.

Reklama
Reklama

Operatorzy kasyn w Macau twierdzą, że nie obawiają się konkurencji ze strony pływających kasyn. Twierdzą, że ci mali gracze oferują niewiele jeśli chodzi o jedzenie i zakupy, a skala tego biznesu to zaledwie niewielka cząstka tego co sami zarabiają. Ambrose So, prezes SJM Holdings, największego azjatyckiego operatora kasyn mówi, że tort rośnie szybko, dlatego część pieniędzy ląduje w innych kieszeniach.

Turyści z kontynentu nie potrzebują oddzielnej wizy by wejść na pokład statku wycieczkowego i wypłynąć na wody międzynarodowe. Taka forma jest wygodna dla zamożnych ludzi biznesu, którzy chcą pozostać poza zasięgiem „radaru rządowego". - Każdy wie, że Macau jest uważnie monitorowane przez władze centralne -  zauważa Richard Huang, analityk.

Zanim Wyjedziesz
Wielkie Muzeum Egipskie otwarte. Na razie na próbę
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Turystyka
Nowa opłata dla turystów? Koszt wypoczynku może wzrosnąć
Turystyka
Dolina Sanu i Wisły: pięć perełek, które zaskakują
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama