Reklama

Turyści niezależni od pogody

Jesteśmy skazani na rozwijanie turystyki biznesowej, bo nasza pogoda nie zachęca do przyjazdu nad morze lub w góry - mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Sławomir Wróblewski, dyrektor Stowarzyszenia Konferencje i Kongresy w Polsce
Turyści niezależni od pogody

Foto: archiwum prywatne

Michał Płociński: Pol­ska jest co­raz czę­ściej od­wie­dza­na przez tu­ry­stów biz­ne­so­wych, któ­rzy przy­jeż­dża­ją do nas na kon­gre­sy i kon­fe­ren­cje. Rze­czy­wi­ście biz­nes­me­ni i na­ukow­cy tak czę­sto wi­zy­tu­ją nasz kraj?

Sławomir Wróblewski: Od do­brych dzie­się­ciu lat jed­na trze­cia od­wie­dza­ją­cych nas go­ści to tu­ry­ści biz­ne­so­wi. To ta­ki sam pro­cent przy­jezd­nych, co np. w Wiel­kiej Bry­ta­nii.

Ale czy tu­ry­sta przy­jeż­dża­ją­cy na kon­fe­ren­cję zdą­ży wy­dać u nas choć pa­rę eu­ro?

Gość biz­ne­so­wy wy­da­je dzien­nie na­wet pięć ra­zy ty­le, co ty­po­wy tu­ry­sta. Miesz­ka w lep­szych ho­te­lach, ko­rzy­sta z tak­só­wek, a nie z tram­wa­ju, idzie do re­stau­ra­cji, a nie je ka­nap­ki na ław­ce w par­ku itd.

A po­zna­je nasz kraj?

Reklama
Reklama

Nie myśl­my, że za­ga­nia­ny biz­nes­men zna tyl­ko dro­gę z lot­ni­ska do ho­te­lu i z po­wro­tem. Są to lu­dzie bar­dzo czę­sto otwar­ci, go­to­wi zwie­dzać i kosz­to­wać lo­kal­nych spe­cja­łów.

Tyl­ko że nie ma­ją na to wie­le cza­su.

Na­wet je­śli, to za­wsze mo­gą za­re­ko­men­do­wać nasz kraj in­nym, np. ro­dzi­nie. Na pew­no wie­lu z nas prze­ży­ło ta­ką przy­go­dę, że naj­pierw by­li­śmy w ja­kimś da­le­kim miej­scu służ­bo­wo, a po­tem wró­ci­li­śmy tam z ro­dzi­ną.

Czy Pol­ska rze­czy­wi­ście ma szan­sę stać się kra­jem kon­gre­sów i kon­fe­ren­cji?

Ja po­wiem wię­cej: my je­ste­śmy na to ska­za­ni. Bio­rąc pod uwa­gę nasz kli­mat, to nie je­ste­śmy ani kra­jem pierw­sze­go wy­bo­ru na nar­ty, ani na pla­żę. A in­fra­struk­tu­rę ho­te­lo­wą i nad mo­rzem, i w gó­rach ma­my bar­dzo do­brą.

Biz­nes spo­tkań nie podlega se­zo­no­wo­ści. Po­zwa­la wy­peł­niać ho­te­le nie­za­leż­nie od po­go­dy.

Reklama
Reklama

Ale my wciąż re­kla­mu­je­my na­szą przy­ro­dę, agro­biz­nes i lu­do­wość.

Pa­ra­dok­sem jest to, że za­rzą­dza­nie tu­ry­sty­ką u nas od lat jest zdo­mi­no­wa­ne przez my­śle­nie, że tu­ry­sta to czło­wiek z ple­ca­kiem. Tak my­ślą mi­ni­stro­wie, urzęd­ni­cy, or­ga­ni­za­cje tu­ry­stycz­ne itd.

Tu­ry­sty­ka biz­ne­so­wa mu­si wal­czyć o swo­ją po­zy­cję tak, jak­by da­ne nie po­ka­zy­wa­ły ja­sno, że na­le­ży na nią bar­dziej zde­cy­do­wa­nie po­sta­wić.

Czy po­li­ty­cy do­strze­ga­ją tę szan­sę?

W Sej­mie nie ma na­wet ko­mi­sji do spraw tu­ry­sty­ki, jest tyl­ko do spraw Kul­tu­ry Fi­zycz­nej, Spor­tu i Tu­ry­sty­ki. Tu­ry­sty­kę po­strze­ga się przez pry­zmat tę­ży­zny fi­zycz­nej, a gdzie jest miej­sce dla jed­nej trze­ciej lu­dzi przy­jeż­dża­ją­cych do nas biz­ne­so­wo?! Tym na­si po­li­ty­cy w ogó­le się nie in­te­re­su­ją.

Zanim Wyjedziesz
Wielkie Muzeum Egipskie otwarte. Na razie na próbę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Turystyka
Nowa opłata dla turystów? Koszt wypoczynku może wzrosnąć
Turystyka
Dolina Sanu i Wisły: pięć perełek, które zaskakują
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama