Odroczenie tarczy dla turystyki. Sukces czy porażka?

Komisja senacka obradowała w ostatni poniedziałek, 17 sierpnia. Byli na niej obecni przedstawiciele OIRT (w środku). Fot. Filip Frydrykiewicz

Część środowiska turystycznego, skupiona w Oddolnej Inicjatywie Ratowania Turystyki lobbowała w Senacie za poprawieniem ustawy zwanej tarczą dla turystyki. Senat zawiesił na kilka tygodni pracę nad dokumentem. Ale nie wszyscy w branży są zachwyceni tym opóźnieniem.

Grupa drobnych przedsiębiorców z Oddolnej Inicjatywy Ratowania Turystyki, zabiegająca od kilku tygodni wśród posłów i senatorów o zainteresowanie problemami branży turystycznej i zwiększenie pomocy dla niej na czas kryzysu uznała, że przegłosowanie w poniedziałek przez senatorów gwałtownego przerwania prac w komisji nad ustawą o tarczy dla turystyki, to sukces.

CZYTAJ TEŻ: Senatorowie zawieszają prace nad tarczą dla turystyki

Trzy tygodnie na łatanie dziur

Jak deklaruje lider Oddolnej Inicjatywy Ratowania Turystyki Andrzej Wnęk, pilot i przewodnik wycieczek, dodatkowe trzy tygodnie branża wykorzysta na przygotowanie poprawek do „dziurawej jak durszlak” ustawy. Zachęceni do tego na Facebooku piloci, przewodnicy, agenci turystyczni i mali touroperatorzy zgłaszają więc swoje postulaty – najczęściej pojawia się życzenie przedłużenia zwolnienia ze składek ZUS do końca roku i objęcie tymi samymi przywilejami organizatorów turystyki.

WIĘCEJ O TARCZY: Projekt mikrotarczy dla turystyki jest już w Sejmie

Trwa spisywanie i redagowanie poprawek. Pomaga w tym też Turystyczna Organizacja Otwarta, zarejestrowane niedawno stowarzyszenie gromadzące pilotów, przewodników, agentów i touroperatorów. Do redagowania uwag branży zgłosiło się dwóch prawników, wolontariuszy. Wnęk ma nadzieję, że senatorowie opozycji włączą przygotowane w tym trybie poprawki do ustawy. Jest to prawdopodobne, gdyż większość w Senacie ma opozycja, która często korzysta z okazji uzupełnienia rządowych przedłożeń (formalnie tarcza turystyczna jest projektem poselskim, ale faktycznie wyszła z rządu), jak na przykład wtedy, gdy do ustawy o bonie turystycznym senatorowie zgłosili dodanie jako beneficjentów emerytów i rencistów.

Ustawa turystyczna przeszła w Sejmie 430 głosami. Żaden poseł nie głosował przeciw, jedynie jeden wstrzymał się od głosu. Nnikt też nie protestował, że ustawa przeszła trzy czytania w jeden dzień. Był to sygnał, że w sprawie projektu panuje ponadpartyjna zgoda.

W poniedziałek jednak na tempo procedowania skarżył się jeden z liderów klubu Koalicji Obywatelskiej w Senacie, członek komisji gospodarki narodowej, Adam Szejnfeld. To on podczas posiedzenia komisji zgłosił wniosek o przerwanie obrad. W niezwykle pryncypialnym i emocjonalnym przemówieniu, prawie nie dotyczącym turystyki, jako przyczynę podał „skandaliczny” sposób stanowienia prawa przez koalicję rządzącą. Zwracał uwagę, że senatorowie nie mają czasu na namysł, analizę ustaw, zgłoszenie poprawek (tarcza dla turystyki uchwalona w piątek, 14 sierpnia wieczorem, była rozpatrywana w Senacie już o 13 w poniedziałek, 17 sierpnia). Co ciekawe, na tak szybki tryb w Senacie zgodził się marszałek Tomasz Grodzki (KO) od razu skierowując ustawę do pracy w komisji.

Szejnfeld przyznał, że sama ustawa nie jest zła, ale jak zarazem ocenił „jest dziurawa”, bo nie obejmuje pilotów, przewodników (to nieprawda, bo obejmuje, chociaż tylko tych, którzy poza sezonem zawieszają działalność) i organizatorów turystyki. Ostatecznie nim doszło do debaty, zadawania pytań i wysłuchania projektodawców, senatorowie przegłosowali przerwanie obrad. Teraz mają wrócić do ustawy na posiedzeniu komisji, która zapewne odbędzie się 9 lub 10 września – w ten drugi dzień ponownie ma się bowiem zebrać Senat. Wtedy też izba mogłaby przegłosować ustawę z poprawkami.

Wkracza wielka polityka

Jeśli w Sejmie tarcza dla turystyki miała jednogłośne poparcie wszystkich sił politycznych, a również marszałek Senatu Tomasz Grodzki skierował ją natychmiast po wpłynięciu do prac w komisji, to co się nagle stało, że o godzinie 13 zniknęła ponadpartyjna zgoda, co do konieczności szybkiego jej uchwalenia? Jeden z branżowych obserwatorów procesu legislacyjnego wskazuje: – Trzy godziny wcześniej tego dnia przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka wycofał poparcie dla ustawy o wynagrodzeniach dla rządu, wysokich rangą urzędników, posłów, senatorów i samorządowców. Tym samym skończyło się porozumienie sił politycznych także w innych dziedzinach.

To źle wróży ustawie turystycznej, obawiają się przedstawiciele branży, którzy negocjowali projekt ustawy. Może stać się przedmiotem walki politycznej – opozycja wykorzysta sytuację, by uderzyć w rząd. Przedsmak dało wystąpienie Szejnfelda. Wprawdzie projekt wniosła do laski marszałkowskiej grupa posłów PiS, ale nie jest tajemnicą, że powstawał on w Ministerstwie Rozwoju, a korygowany był w Ministerstwie Finansów i w Kancelarii Premiera. Wcześniej o ustawę apelowała branża turystyczna, która spotykała się kilkakrotnie w tej sprawie z wicepremier i minister rozwoju Jadwigą Emilewicz.

Udział w zachęceniu senatorów opozycji do zakwestionowania ustawy mieli też aktywiści OIRT, którzy w poniedziałek, przed posiedzeniem komisji, spotkali się z marszałkiem Tomaszem Grodzkim, a wcześniej odwiedzali innych senatorów.

Duża część środowiska turystycznego ma za złe OIRT podjęcie akcji, która nawet, jeśli bezpośrednio nie przyczyniła się do odwleczenia dokończenia ustawy, to wprowadziła niepotrzebny ferment. Ich zdaniem, chociaż ustawa nie jest doskonała – negocjatorów ze strony branży uderzył szczególnie brak w ostatecznej wersji projektu zwolnienia z ZUS i prawa do postojowego dla organizatorów turystyki – to jednak zawiera kilka ważnych rozwiązań, w tym powołanie funduszu zwrotowego, które trzeba było jak najszybciej uchwalić. Już samo to wpłynęłoby bowiem uspokajająco na rynek.

– Dla setek małych i dużych touroperatorów ważniejsza, niż odrzucone na pewnym etapie prac rządowych zwolnienie z ZUS, jest przewidziana w ustawie pula 300 milionów złotych na Turystyczny Fundusz Zwrotów, dzięki któremu będą mogli oddawać zaliczki oczekującym klientom – podkreśla prezes Polskiej Izby Turystyki Paweł Niewiadomski.

Negocjatorzy branżowi uważają, że odwoływanie się przez OIRT do pomocy polityków opozycji, kiedy wszystko zależy od polityków koalicji rządzącej jest nie tylko nieracjonalne, ale wręcz szkodliwe.

Przy tym na pewnym etapie była nadzieja, że ustawa przyjęta przez Senat, jeszcze w tym tygodniu wróciłaby do Sejmu i została ostatecznie przyjęta, a potem podpisana przez prezydenta. Ówczesne kalkulacje przewidywały, że Sejm zbierze się na dodatkowe posiedzenie (pisaliśmy o tym w tekście „430 głosów za tarczą dla turystyki. Ale bez touroperatorów”), żeby przyjąć też ustawę „wynagrodzeniową”. – Mieliśmy obiecane, że nasza ustawa też znajdzie się wtedy w porządku obrad – zapewnia nas jeden z branżowych negocjatorów.

– Wkalkulowaliśmy to rozwiązanie w nasz plan. Mogliśmy już mieć tę ustawę – twierdzi Niewiadomski. – To, że pozytywny scenariusz się nie powiódł, to wynik politycznych rozgrywek (Senat nie przegłosował ustawy wynagrodzeniowej – red.). Niemniej nie zwalnia to OIRT z odpowiedzialności, za działania sprzeczne z interesem branży – wskazuje.

Rynek czeka na tę ustawę

– Uważam, że stało się bardzo źle – komentuje odwleczenie uchwalenia przez Senat ustawy Piotr Henicz, wiceprezes Itaki i wiceprezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki. – Ustawa nie jest idealna, nie daje nam wszystkich postulowanych przez branżę podczas spotkań ze stroną rządową narzędzi pomocy, ale zawiera jeden bardzo istotny element – Fundusz Zwrotów. Każdy, kto zna sytuację branży turystycznej, wie że teraz liczy się każdy dzień, każda godzina. Musimy – touroperatorzy i agenci – jak najszybciej odbudować dobre relacje z klientami, potwierdzić naszą wiarygodność.

– Przez zawieszenie pracy w Senacie ustawa wejdzie w życie z kilkutygodniowym opóźnieniem. Tymczasem w momencie, gdy rozpoczną się zwroty, czyli w połowie września, ustawa powinna być już uchwalona, mechanizm zwrotów wdrożony przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, a opinia publiczna, w tym nasi klienci, poinformowani o tym wszystkim – dodaje.

Chcielibyśmy uspokoić klientów, że te pieniądze odbiorą już niedługo, w terminie przewidzianym tarczą antycovidową i, że odbędzie się to we współpracy touroperatora z UFG. Takiego spójnego przekazu, płynącego z branży potrzeba teraz rynkowi. Opóźnienie ustawy w Senacie temu nie służy. Cierpią przez to organizatorzy i cierpią agenci turystyczni, których klienci czekają na pieniądze. A jednocześnie sami agenci czekają na zwolnienie z ZUS, które w ustawie dla nich przewidziano – mówi Henicz.

Również wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych Marcin Chiliński, jeden z uczestników spotkań w Ministerstwie Rozwoju krytykuje działania OIRT. – Kolejny miesiąc agenci muszą zapłacić ZUS, bez pewności, kiedy te pieniądze odzyskają. W trudnych czasach to dla wielu znacząca kwota – mówi.

Chiliński obawia się o losy ustawy jeśli miałaby stać się pretekstem do walki opozycji wc Senacie z rządem. – Wiemy, jak trudno było uzyskać w Ministerstwie Finansów zgodę na specjalną pomoc dla tych kilku grup zawodowych z turystyki, rośnie więc ryzyko, że rząd dojdzie do wniosku, że przecież agenci jakoś sobie radzą, nie upadają masowo i pomoc nie jest już im potrzebna. I cofną zwolnienie z ZUS lub pomostowe. Cała ta akcja z zawieszeniem prac nad ustawą nikomu nic nie daje, bo wszelkie poprawki pochodzące od opozycji i tak zostaną wyrzucone do kosza przez większość sejmową. Powoduje więc tylko niepotrzebny ferment – wskazuje.

Na ten sam aspekt zwraca uwagę Niewiadomski. – Zwracanie się do opozycji w sprawie poprawiania ustawy rządowej jest błędem – ocenia. – Może tylko zaszkodzić, bo opóźnia proces legislacyjny. Opozycja ma niewielki wpływ na stanowienie prawa. Większość rządowa i tak odrzuci wszelkie poprawki Senatu w Sejmie.

Nad przeciągającymi się pracami nad ustawą ubolewa też wiceprezes Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel Łukasz Adamowicz, uczestnik wszystkich narad w Ministerstwie Rozwoju. – Źle się stało, że fundusz nie wejdzie od początku września. Turystyczny Fundusz Zwrotów jest potrzebny jak najszybciej, bo na początek września przypada czas, kiedy biura podróży muszą zacząć oddawać pieniądze klientom. To warunek przywrócenia normalności w stosunkach z klientami. To także element zabezpieczający przyszłe realizacje na rzecz klientów. Poza tym fundusz ma być elementem stabilizującym dla touroperatorów, którzy starają się o nowe gwarancje. Zapewni im większą wiarygodność u ubezpieczycieli wystawiających te zabezpieczenia.

– Nie podejmuję się jednak jednoznacznie ocenić działań którejkolwiek ze stron – jestem przekonany, że zarówno Ministerstwo Rozwoju, jak i strona społeczna, kierowały się jak najlepszymi intencjami. Kolejny raz zabrakło kluczowej rzeczy w takich sytuacjach – dobrej komunikacji wewnątrz środowiska i między organizacjami oraz ze stroną rządową. Bardzo długo już pracujemy nad potrzebnymi rozwiązaniami. Ucieszyło mnie prawie jednogłośne przyjęcie ich przez Sejm – dodaje.

Poprawki do kosza?

Co dalej? Prawdopodobnie po wniesieniu poprawek i przegłosowaniu ich przez Senat na posiedzeniu 10 września, ustawa wróci do Sejmu. Najwcześniejsze posiedzenie odbędzie się 16 i 17 września. Zdaniem naszych rozmówców z Ministerstwa Rozwoju nie mają szans przejść poprawki rodzące dodatkowe koszty (np. rozszerzenie zwolnienia z ZUS czy postojowego na dodatkowe grupy zawodowe). – I tak cudem minister finansów zgodził się na 700 milionów złotych, na jakie obecna wersja ustawy jest szacowana – relacjonuje nam urzędnik Ministerstwa Rozwoju, który woli pozostać anonimowy.

Można przewidzieć, że posłowie odrzucą wszystkie lub większość poprawek Senatu. A wtedy ustawa wróci – poza poprawkami redakcyjnymi, legislacyjnymi i tzw. autopoprawkami projektodawców – do kształtu, w jakim wyszła z Sejmu.

– Dlatego moim zdaniem nieuczciwe jest też wykorzystywanie przez OIRT frustracji i dezorientacji niektórych kolegów i koleżanek z branży i łudzenie ich, że jest szansa na załatwienie dla nich więcej niż zdołały dotychczas uzyskać wszystkie organizacje branżowe razem wzięte. Z tego nic dobrego dla branży nie wyniknie, wręcz przeciwnie – opóźni się uspokojenie i ustabilizowanie rynku, z którego sam jako pilot i przewodnik żyje. W wytworzonej przez nieprzemyślane działania sytuacji branża turystyczna może stać się w Senacie przedmiotem, powtarzam przedmiotem, a nie podmiotem, walki politycznej. To zrobi jej kolejny czarny PR, jakbyśmy mieli jeszcze za mało problemów – podsumowuje Paweł Niewiadomski.

Andrzej Wnęk nie traci jednak nadziei, że działania OIRT przyniosą efekt. – Jeszcze podczas prac nad ustawę w sejmowej komisji finansów przewodniczący Henryk Kowalczyk dosyć wyraźnie wskazał, że jeśli mamy jakieś propozycje poprawek, to powinniśmy je przekazać w Senacie – mówi. – A do tego myślę, że już podczas naszych spotkań, jakie w ostatnich tygodniach odbyliśmy z posłami różnych opcji, przekonaliśmy co najmniej kilkunastu przedstawicieli prawicy, żeby zagłosowali za turystyką, nie oglądając się na politykę. Dla nas kluczowy jest jeden element – objęcie ZUS-em i postojowym organizatorów turystyki. I do tego będziemy szczególnie przekonywać – zapewnia.

Mogą Ci się również spodobać

Maroko: Dużo więcej miejsc dla Polaków

Na przyszły rok zapotrzebowanie na Maroko ze strony największych polskich touroperatorów jest tak duże, ...

Zagrożenie lawinowe na Babiej Górze

Do drugiego stopnia podnieśli dziś zagrożenie lawinowe ratownicy grupy beskidzkiej GOPR. W ciągu doby ...

Dubaj uruchomił najdłuższą na świecie tyrolkę miejską

Ma kilometr długości, jedzie się nią 80 kilometrów na godzinę, a startuje z wysokości ...

Duży popyt na Marsa Alam mobilizuje do inwestowania

O 300 procent w ciągu 8 lat wzrośnie liczba pokojów hotelowych w Marsa Alam ...

Wizz Air będzie latał z Frankfurtu?

Operator lotniska we Frankfurcie, spółka Fraport, stara się przyciągać więcej tanich linii lotniczych. Kolejną ...

Ryanair przestaje latać

Z powodu epidemii koronawirusa Ryanair uziemi większość swojej floty w ciągu najbliższych 7-10 dni ...