Debata. Tarcza dla turystyki – zabrakło pieniędzy dla organizatorów

W debacie wzięli udział (o lewej) Od lewej Renata Mentlewicz, dyrektor Biura Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, Dominik Borek, wicedyrektor departamentu turystyki w Ministerstwie Rozwoju, Rafał Szlachta, dyrektor departamentu turystyki w Ministerstwie Rozwoju, Jadwiga Emilewicz, wicepremier, minister rozwoju, Andrzej Gut-Mostowy, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Marcin Wujec, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych, Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki i ECTAA, Piotr Henicz, wiceprezes Itaki i wiceprezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki. Fot. Rzeczpospolita, Robert Gardziński

Ile dodatkowo rząd musiałby wydać na pomoc dla touroperatorów? Czy wystarczy środków w Turystycznym Funduszu Zwrotów? Jak to zrobić, żeby branża miała wpływ na zakazy lotów? Czy grozi nam depolonizacja turystyki wyjazdowej? – zastanawiali się uczestnicy debaty zorganizowanej przez redakcję „Rzeczpospolitej”, serwis Turystyka.rp.pl i Ministerstwo Rozwoju.

Pierwsza część spotkania, które odbyło się 7 września, dotyczyła głównie najnowszej ustawy, zwanej mikrotarczą dla turystyki, nad którą kończą się właśnie prace w parlamencie. Szczególnie zgromadzonych interesowały dwie nowo tworzone instytucje – Turystyczny Fundusz Zwrotów i Turystyczny Fundusz Pomocowy. Brała w niej udział wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Relację z tej części wydarzenia zamieściliśmy tutaj: „Tarcza dla turystyki – szansa na stabilizację rynku turystyki wyjazdowej”.

Drugą część debaty zdominowała dyskusja o bieżących problemach turystyki wyjazdowej. Wypowiadali się przedstawiciele branży turystycznej i resortu rozwoju z sekretarzem stanu odpowiedzialnym za turystykę Andrzejem Gutem-Mostowym na czele. Najwięcej emocji budziły zakazy lotów, brak wśród beneficjentów mikrotarczy organizatorów turystyki i przyszłości rynku turystyki wyjazdowej.

CZYTAJ TEŻ: Sejm – zwolnienie z ZUS dla touroperatorów oddala się

Andrzej Gut-Mostowy

Wiceminister rozwoju Andrzej Gut-Mostowy tłumaczył, dlaczego mikrotarcza dla turystyki nie może, zdaniem resortu, spełnić wszystkich postulatów branży turystycznej. – Wiemy, że nie odpowiada ona na wszystkie potrzeby i aspiracje. Pojawiają się postulaty rozszerzenia jej zakresu, ale funkcjonujemy w pewnych warunkach legislacyjnych i nasze decyzje są uzależnione od akceptacji innych resortów, w tym resortu finansów odpowiedzialnego za kształt budżetu. Przy tym wiele innych sektorów gospodarki jest bardzo czułych na punkcie ustawy dla turystyki i czego byśmy nie chcieli w zakresie turystyki wywalczyć, to pojawiają się roszczenia z ich strony, dlaczego turystyka jest traktowana w tak preferencyjny sposób. Takie stanowiska i takie pisma dochodzą do rady ministrów – mówił.

Dlatego na tym tle tak wartościowy jest w ustawie mechanizm tworzący Fundusz Pomocowy, który będzie buforem bezpieczeństwa dla branży turystycznej.

Inne sektory gospodarki nie są w tak trudnej sytuacji, nie ma dziedziny, która by już nie wystartowała i się nie odradzała. Tymczasem turystyka, szczególnie wyjazdowa, o której dzisiaj mówimy, nie – wskazał prowadzący spotkanie redaktor Filip Frydrykiewicz. Od razu też przekazał głos wiceprezesowi Itaki Piotrowi Heniczowi. – Ile ruchu z zeszłego roku ma teraz Itaka? 10, 20, 30 procent? Czy można powiedzieć, że zrestartowaliście swoją działalność na dobre?

-Tego, niestety, nie można powiedzieć. Spadek jest rzędu 80 – 83 procent, licząc rok do roku. Nie wiem, który sektor gospodarki moglibyśmy porównać z turystyką – mówił Henicz.

Czy jest jeszcze możliwa autopoprawka do ustawy (w chwili rozmowy ustawa była przed debatą w Senacie), obejmująca na przykład organizatorów turystyki zwolnieniem z ZUS i prawem do postojowego? – z tym pytaniem Frydrykiewicz zwrócił się do dyrektora departamentu turystyki w Ministerstwie Rozwoju Rafała Szlachty.

Rafał Szlachta

-Wracając jeszcze do poprzedniego wątku – jest taka dziedzina gospodarki, która jeszcze nie wystartowała, to kinematografia. A co do ustawy, to zmiana w jakiejkolwiek ustawie, która by zmieniła jej skutki finansowe jest wręcz niemożliwa. Sami państwo zwracają uwagę, że 300 milionów złotych zagwarantowane przez rząd na Fundusz Zwrotów może być niewystarczające – wyjaśniał Szlachta.

O ile więcej kosztowałaby ustawa, gdyby dopisać do listy jej beneficjentów organizatorów turystyki? – drążył Frydrykiewicz.

-To jest skala jakichś 80 milionów złotych. I musimy pamiętać, że puszka Pandory się otwiera, czyli cała lista pism przychodzących do nas od innych branż, domagających się podobnych mechanizmów. W tej chwili mamy jednak zgodę rządu tylko na taką ilość.

We wcześniejszej wypowiedzi prezesa Henicza pojawiła się sugestia, że nie wszyscy touroperatorzy skorzystają z funduszu, bo nie wszyscy dotrwają do tego momentu, kiedy te pieniądze będą dla nich osiągalne – ciągnął Frydrykiewicz. – A druga rzecz, która mnie uderzyła to, że polskim touroperatorom, bo rozumiem, że mówił pan w imieniu całej branży, trudno jest konkurować z podmiotami zagranicznymi, które już rozpoczęły zwroty. Po prostu polscy touroperatorzy znajdują się w gorszej sytuacji, bo są tymi, którzy dłużej przetrzymują pieniądze klientów, narażają się na ich niezadowolenie. Czy mógłby pan rozszerzyć te wątki?

Henicz: Żadnej pomocy z PFR

Piotr Henicz

-Trudny czas pandemii weryfikuje przedsiębiorców i część podmiotów nie będzie w stanie prowadzić dalej działalności. Już w tej chwili wiemy, że z biur agencyjnych, które z nami współpracowały przed kryzysem kilkadziesiąt albo zaprzestało tej współpracy albo przeszły wyłącznie na sprzedaż online, ze względu na ograniczenie kosztów. W każdym tygodniu dostajemy po kilka, kilkanaście zapytań, czy mogą sprzedawać tylko zdalnie. Większość biur franchisingowych również podjęło decyzje o ograniczeniu się – te, które dysponowały trzema, czterema, pięcioma punktami sprzedaży, pozostają teraz przy dwóch w najlepszych miejscach. Salony, które miały minimalną rentowność, a mieściły się w galeriach handlowych, nie przedłużają umów najmu – mówił Henicz.

-Odnośnie do konkurowania z biurem podróży TUI – uważam, że trzeba po imieniu nazywać o jaką firmę chodzi – w zasadzie nie powinniśmy używać w tej sytuacji określenia konkurencja, bo o konkurencji można mówić, jeśli się ma jednakowe szanse. Wtedy możemy oceniać, czy nasze decyzje, czy nasza polityka, nasze pomysły są gorsze, czy lepsze. My wcale nie czujemy się gorsi, ale nie mamy równych warunków do konkurowania, i to jest najgorsze – relacjonował Henicz.

Dlaczego? Jak wyjaśniał wiceprezes Itaki, dwa największe przedsiębiorstwa turystyczne w Polsce, Itaka i Rainbow, nie dostały żadnej pomocy z PFR-u. Mimo że jest już prawie połowa września. – Tymczasem nasza niemiecka konkurencja otrzymała ją [od niemieckiego rządu] na początku pandemii, czyli pół roku temu. To jest bardzo długi czas, kiedy można pewne rzeczy zaplanować, przeprowadzić w sposób bardziej spokojny, podejmować bardziej ryzykowne decyzje. Dlatego mówienie tutaj, że chcielibyśmy konkurować, nie do końca jest na miejscu.

-Robimy, co możemy w ramach naszych możliwości, korzystając z wszelkiej pomocy, którą nasz segment otrzymał. Wprowadzenie przedłużenia zwrotów do 180 dni było czymś fundamentalnym. Gdybyśmy tego nie dostali na początku pandemii, to nie wiem, jak nasza sytuacja dzisiaj by wyglądała.

Maciej Szczechura

Członek zarządu biura podróży Rainbow Maciej Szczechura wrócił jeszcze do kwestii zaplanowanego w ustawie mechanizmu rozdziału pieniędzy z Funduszu Zwrotów. Jego zdaniem mechanizm „kto pierwszy ten lepszy” nie jest sprawiedłiwy. Dlatego postulował rozdzielanie pieniędzy proporcjonalne.

Szczechura uważa też, że 300 milionów to za mało, ale „odbieram dzisiejsze słowa minister Emilewicz, jako zapowiedź, że jak się środki skończą, to nie będzie ich koniec”.

Kaczmarzyk, Polaniecki: Dajcie nam latać

Michał Kaczmarzyk

Michał Kaczmarzyk, prezes polskiej spółki Ryanaira, podniósł problem arbitralnego, bez określenia jasnych kryteriów, zamykania przez rząd kierunków dla lotów międzynarodowych. To nie pozwala branży lotniczej i turystycznej planować biznesu. – To jest problem, nazwijmy to po imieniu, chaosu legislacyjnego i pewnych informacji, które wylewają się, bardzo często nieskoordynowanie w pewien sposób politykom, którzy wychodzą przed kamerę i mówią ogólnie, a ktoś, kto decyduje się na wyjazd zagraniczny musi liczyć się ze wszelkimi konsekwencjami, w tym, że może nie wrócić. To wszystko powoduje, że jest później duży problem, chociażby ten ostatni zapis, który został zawarty w rozporządzeniu tydzień temu, który wyłączał możliwość latania do Hiszpanii lotów rozkładowych, pozostawił loty czarterowe, ale co z tego, jak i tak klienta na loty czarterowe też nie ma. W gospodarce najważniejsza jest pewność, a tej pewności teraz nie ma – mówił Kaczmarzyk.

Grzegorz Polaniecki

-Rzeczywiście, to jest dla nas najgorszy cios, to co się zdarzyło niedawno. Nikt się nie spodziewał, że rząd nadal nie będzie panował nad pandemią i nagle jesteśmy znów zaskoczeni – przyłączył się dyrektor generalny Enter Aira Grzegorz Polaniecki. – Dlaczego Polska, jako jeden z niewielu krajów albo nawet jedyny, zamyka się? To jest cios dla nas, bo reszta krajów tego nie robi i dzisiaj nasze linie nie mogą polecieć bezpośrednio do Hiszpanii, za to kto chce może sobie polecieć Lufthansą lub każdą inną linią lotniczą. Enter Air też mógłby latać przez Frankfurt, ale tego nie zrobi, bo to po prosu nielogiczne. [Zakazy to] rzucanie kłód pod nogi własnym przedsiębiorcom.

My także czekamy na pomoc publiczną, ale tak jak tutaj państwo mówili nasi konkurenci dostali pomoc publiczną, która jest dziesięć, sto razy większa niż nasza, więc my oczywiście staramy się tylko wyrównać jakieś tam straty, które ponosimy, natomiast to, co robi nasza konkurencja za granicą to nie jest wyrównywanie strat tylko to jest branie, pobieranie pieniędzy, które będą służyły przewadze konkurencyjnej. Naprawdę, nie jest to łatwa sytuacja i mam nadzieję, że polski rząd będzie postępował tak, żeby jeszcze nam nie dokładać problemów.

Jak sformułowałby pan postulat pod adresem Ministerstwa Rozwoju? Co można poprawić w komunikacji i w podejmowaniu decyzji? – pytał Frydrykiewicz.

Jeżeli moglibyśmy [jako branża] wcześniej powiedzieć i ktoś by nas wysłuchał na temat logiki, jak niektóre rzeczy rozwiązać, to moglibyśmy to razem rozwiązywać.

Gut-Mostowy: Zapanujemy nad chaosem

Panie ministrze wiem, że to nie Ministerstwo Rozwoju decyduje, jakie kierunki będą zamknięte, ale Ministerstwo Infrastruktury i Ministerstwo Zdrowia, ale czy nie można by powołać jakiejś rady lub zespołu, z udziałem branży turystycznej i lotniczej i konsultować z nimi te decyzje? – pociągnął temat moderator.

To zdecydowanie słuszny tok myślenia – stwierdził Gut-Mostowy. Przyznał, że jego resort negatywnie ocenia planowanie lotów i zadeklarował, że Ministerstwo Rozwoju jest „do dyspozycji, jeżeli chodzi o wymianę informacji, wymianę postulatów, taki kontakt operacyjny”. – Nie chce mi się wierzyć, żeby nie było spotkań z Ministerstwem Infrastruktury, ale w takim razie my się zobowiązujemy tutaj publicznie do zrobienia takiego spotkania przedstawicieli branży lotniczej i branży touroperatorskiej z Ministerstwem Infrastruktury w obecności Ministerstwa Zdrowia i GIS-u – zadeklarował Gut-Mostowy.

A dyrekotr departamentu turystyki w Ministerstwie Rozwoju Rafał Szlachta uzupełnił, że Ministerstwo Rozwoju jest w kontakcie z branżowymi organizacjami i za każdym razem kiedy dostaje od nich postulaty „o co warto walczyć, co ma uzasadnienie, oczywiście składamy nasze uwagi”. – Za każdym razem angażujemy się, ale proszę pamiętać, że wykonawcą kluczowym jest Ministerstwo Infrastruktury. My tylko popieramy branżę – mówił.
Ja powtórzę bardzo zdecydowanie deklarację, że tak, jak do tej pory, być nie może. Jeżeli nawet decyzje będą podejmowane w takiej niespójności, komunikatów jak do tej pory, nie będzie na przyszłość – podkreślił Gut-Mostowy.

Niewiadomski: Brak wsparcia dla organizatorów

Paweł Niewiadomski

Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki, próbował wyjaśnić, co dalej z pomocą dla organizatorów turystyki. Zwrócił uwagę, że jest grupa firm, która już oddała pieniądze klientom, nie skorzysta więc z Funduszu Zwrotów. Dla touroperatorów nie przewidziano też w ustawie zwolnienia z ZUS lub postojowego. – Organizatorzy, którzy dokonali zwrotów z własnych środków czy z kredytów bankowych, nie otrzymają żadnej pomocy. – Przecież te zwroty nie mają nic wspólnego z bieżącymi kosztami działalności gospodarczej więc to jakby wyłączanie tej grupy nie ma żadnego sensu – wskazywał.

Upomniał się o powołanie zespołu przy ministrze rozwoju do konsultowania działań. – Mówiliśmy już podczas spotkań z panią premier o powołaniu zespołu doradców. Ale on nie został powołany – zwrócił się do ministra Guta-Mostowego.

Gut-Mostowy: Jesteśmy do dyspozycji

Minister zadeklarował, że „dalej będziemy do dyspozycji branży, dalej będziemy w kontakcie i będziemy w miarę naszych możliwości reagować i pomagać”. – Dla nas najważniejsze jest, aby branża przetrwała, okazało się z perspektywy czasu, że uchwalenie odroczenia zwrotów o 180 dni jej pomogło, bo uspokoiło nastroje w branży i wśród konsumentów. Dlatego teraz możemy spokojnie pomyśleć o dalszych rozwiązaniach.

Należą do nich fundusze – zwrotów i pomocowy, które mają wzmocnić poczucie bezpieczeństwa wśród polskich konsumentów. – Oczywiście, nie jesteśmy w stanie zmienić mentalności Polaków, którzy mają mniejszą skłonność do podróżowania. W miejscowościach turystycznych, które są blisko przyrody frekwencja jest wysoka. Ale już w miastach hotele przeżywają totalny kryzys. Musimy się z tym zmierzyć. Nie wiemy czy ta epidemia będzie trwala jeszcze kilka miesięcy czy kilka lat, czy to będą zmiany na teraz, czy na później. Trzeba będzie znaleźć instrumenty, wsparcie, możliwe że to które przyjdzie ze strony funduszy , które dodatkowo z Komisji Europejskiej przyjadą do Polski. Jesteśmy na to przygotowani. Mamy projekty na skorzystanie z funduszu odbudowy, który będzie zdecydowanie tworzył lepsze warunki dla funkcjonowania branży – deklarował Gut-Mostowy.

Henicz: Potrzebujemy wiarygodności

Słowem kluczem jest słowo wiarygodność. Touroperatorzy muszą być wiarygodni w stosunku do hotelarzy, w stosunku do linii lotniczych, a przede wszystkim w stosunku do klientów. To jest podstawowa rzecz. Jeżeli my w poniedziałek, na dzień przed wejściem w życie nowego rozporządzenia, nie potrafimy odpowiedzieć, czy w środę samolot będzie mógł lecieć z turystami do danej destynacji, czy też nie, to jak to świadczy o nas? My w tenże poniedziałek otrzymaliśmy od rzecznika ministra infrastruktury interpretację, że zwolnienie czarterów z zakazu lotów ma służyć wyłącznie zapewnieniu bezpiecznych powrotów klientów. Z drugiej strony z Ministerstwa Rozwoju mieliśmy gwarancję, że możemy nadal latać – nie tylko pustymi samolotami po klientów, ale i z klientami. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy klienci mogą wsiąść do samolotu.

To jest największy problem, dlatego gorąco apeluję do instytucji państwowych, żeby zagwarantowały maksymalnie dużą wiedzę. Tak żeby klienci sami mogli podjąć decyzję, czy chcą jechać na wakacje czy nie. A nam z kolei, touroperatorom, liniom lotniczym, hotelarzom, pozwolić podejmować ryzyko gospodarcze i proponować swoje usługi klientom. Tak to funkcjonuje w krajach europejskich.

Bardzo pocieszające jest, że wreszcie dojdzie do jakieś unifikacji, do jakiegoś wspólnego stanowiska Unii Europejskiej w sprawie podróży. To jest niezbędne, tego oczekujemy.

Betlej: Wyrównać szanse polskich firm

Andrzej Betlej

Ekspert rynku turystyki wyjazdowej, prezes Instytutu Badń Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej podniósł problem, o którym wcześniej pisał w swoich analizach, grożącego zmarginalizowania polskich biur turystycznych, spowodowanego ekspansją firm zagranicznych. Nazwał to depolonizacją turystyki wyjazdowej.

O co chodzi? Koncern TUI otrzymał od rzadu niemieckiego wsparcie rzędu 3 miliardów euro. Dzięki tej sumie łatwiej mu będzie przetrwać zimę, sezon który na razie rysuje się jako bardzo słaby dla touroperatorów. Część tych pieniędzy trafiło już do polskiej spółki giganta. Tymczasem polscy konkurenci nie mogą doczekać się wsparcia, a już na pewno nie mogą liczyć na choćby część sumy przypadającej prawdopodobnie na TUI Poland. To powoduje, że są w gorszej sytuacji, trudno im konkurować z dysponującym gotówką rywalem. TUI Poland może przejąć jeszcze większą część polskiego rynku, co byłoby zgodne z polityką niemieckiego rządu, który uważa, że kryzys to dobry moment na umocnienie się niemieckich firm.

Na to nakładają się „niejasna sytuacja epidemiczna i tragiczny spadek nastrojów konsumentów”, a także popularyzowanie przez media czarnego wizerunku polskiej gospodarki.

Tymczasem polska gospodarka jest w dobrej kondycji, szczególnie na tle innych krajów europejskich, a co za tym idzie rząd – zdaniem Betleja – stać na śmielszą pomoc dla firm turystycznych. Zaapelował do rządu o wyrównanie szans polskich czempionów turystycznych.

Jak dowodził prezes Traveldaty, kryzys w turystyce uderzy szczególnie w agentów. Trzeba się liczyć, że wielu straci pracę. Państwo powinno więc też pomyśleć o sfinansowaniu części z nich przekwalifikowania się. – Agenci muszą zdać sobie sprawę, że przy zmniejszonym popycie na wyjazdy i wzmocnieniu roli TUI, który nie jest fanem agentów, i Ryanaira dla części z nich nie będzie w najbliższym czasie pracy.

Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński
Fot. Robert Gardziński

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Czy LOT kupi niemieckiego Condora?

Polskie Linie Lotnicze LOT złożyły ofertę zakupu czarterowej linii lotniczej Condor. Condor jest na ...

Młodzi Niemcy nie chcą pracować w turystyce

W Niemczech spada liczba absolwentów kierunków turystycznych – wynika z analizy Izby Przemysłowo-Handlowej. Niemiecki ...

Loty pod specjalnym nadzorem

W tym tygodniu większość światowych linii lotniczych zawiesi rejsy do Chin. Dotąd już ponad ...

Zagórz odbuduje XVIII-wieczny klasztor

Ponad 8,5 miliona złotych wyda gmina Zagórz na odbudowanie ruin XVIII-wiecznego zespołu klasztornego karmelitów ...

Centrala TUI do polskich biur podróży: Nie działamy nielegalnie

Organizacja niemieckich biur podróży i agentów turystycznych uważa, że nie jest dobrym adresatem skarg ...

Betlej: Branża nie doceniła konkurenta

Podczas gdy dane MerlinaX pokazywały wzrost sprzedaży wycieczek zagranicznych w Polsce o 20 procent, ...