Doświadczony turysta wybiera zwiedzanie z biurem

archiwum prywatne

Dobrze przemyślany program, sprawdzona trasa, właściwie dobrane przeloty, wygodne, ale nie za drogie noclegi i charyzmatyczny pilot. Tylko tyle i aż tyle potrzeba do udanej wycieczki objazdowej. O doświadczeniach w ich organizowaniu opowiada dyrektor marketingu w biurze podróży Rainbow Emilia Bratkowska

Filip Frydrykiewicz: Jak się robi dobrą wycieczkę objazdową?

Emilia Bratkowska: Na początek musi być pomysł na trasę i na program ciekawego zwiedzania. Czasem to jest planowanie czegoś w zupełnie nowym terenie, a czasem tylko korekta czegoś co już istnieje, ale pod wpływem doświadczeń lub sugestii naszych klientów możemy poprawić dany produkt.

Kiedy już macie pomysł, co się dzieje dalej?

Czasem musimy wysłać naszego człowieka w teren, żeby objechał proponowaną trasę, sprawdził, czy nie ma po drodze jakichś niespodzianek, trudności, na przykład droga nie jest za wąska, żeby przejechał nią autokar albo zabytek na trasie na pewno jest tak ciekawy jak go opisują, albo czy te 50 kilometrów, jakie widać na mapie, nie okaże się pułapką, bo droga jest szutrowa i jej pokonanie zajmie trzy godziny zamiast trzech kwadransów. To wszystko wymaga pracy stricte operacyjnej.

Pamiętam, że jak zaczynaliśmy Gruzję, to pojechaliśmy zobaczyć, czy nasze wyobrażenia i plany są wykonalne. Okazało się, że są. Zza biurka tego na pewno nie da się stwierdzić, trzeba zweryfikować wszystko na miejscu. Zaplanowania wymagają oczywiście miejsca posiłków, a nawet takie szczegóły jak to, gdzie się zatrzymamy, żeby ludzie mogli skorzystać z toalety. To już nie są czasy, jak w PRL, kiedy się jechało z wycieczką zakładową na grzyby, że wystarczyło stanąć na poboczu drogi.

Trzeba naturalnie tak ułożyć program, żeby udało się odwiedzić kilka miejsc, jednocześnie nie tracąc czasu na zbyt długie przejazdy a na koniec dojechać do miejsca, w którym jest nocleg o standardzie, którego oczekujemy.

  • Rainbow ma w ofercie 456 programów wycieczek objazdowych, w tym 212 europejskich i 244 na innych kontynentach.
  • Najwięcej programów obejmuje: Włochy – 44, Chorwację – 24 i Grecję – 24.

  • Najtańsza wycieczka to „Praga Express” – od 399 złotych. Najdroższa nazywa się „Od A do Z” i prowadzi na antypody – do Australii i Nowej Zelandii. Kosztuje ponad 24 tysiące złotych.

  • W zeszłym roku na wycieczki objazdowe pojechało z Rainbow 120 tysięcy ludzi.

  • Rekordzista był na czterech wycieczkach w ciągu roku i jeszcze dwa razy wykupił pobyt wypoczynkowy. Wybrał się do Meksyku na objazd + pobyt, zwiedzał Chiny z Wietnamem, Gambię z Senegalem, a także Brazylię. Pojechał jeszcze na wczasy na Wyspy Kanaryjskie i na narty do Włoch.

Czasem korzystamy z pomocy naszych kontrahentów, czyli lokalnych biur podróży wyspecjalizowanych w organizowaniu wycieczek. Oni znają najlepiej miejscowe warunki, drogi, hotele, dojazdy, przepisy. Ruszając w drogę trzeba wiedzieć przecież nie tylko, ile kilometrów się przejedzie, ale też w jakich warunkach i ile trzeba będzie czekać na wejście do jakiegoś obiektu lub rezerwatu. Ktoś kto zamierza improwizować, nie tylko straci więcej czasu, ale wręcz może utknąć i wcale nie zobaczyć tego co planował. Na przykład ostatnio nasza grupa spotkała w jednym z rezerwatów kilkoro turystów z Polski. Nie byli wcześniej dopisani do żadnej ze zwiedzających grup i byli zaskoczeni, że nie można po prostu kupić biletu. Nie wiedzieli, że rezerwat zwiedza się wyłącznie w grupach i to po uprzednim umówieniu.

Mamy już zaplanowaną trasę, przejazdy, noclegi…

Trzeba jeszcze, jeśli to jest wycieczka egzotyczna, przejrzeć siatkę połączeń samolotowych i dopasować do niej naszą imprezę. Jeśli widzimy duże zainteresowanie danym kierunkiem rozważamy uruchomienie czarteru.

Ustalamy też terminy poszczególnych wyjazdów, tak żeby nie kolidowały one z jakimiś wydarzeniami na miejscu, przez które na przykład pokoje w hotelu gwałtownie zdrożeją, albo odwrotnie – żeby właśnie włączyć lokalne święta, festyny, czy inne uroczystości do naszego programu. Na przykład podczas karnawału w Brazylii ceny idą drastycznie w górę, ale są też ludzie gotowi ponieść te koszty, żeby zobaczyć to słynne, niemające sobie równych, wydarzenie.

Musimy to przewidzieć, przeważnie doświadczenie podpowiada nam dobre rozwiązania, choć oczywiście zdarzają się i takie przypadki, że sądzimy, że nasza nowość zyska wielu klientów, a oni wybierają coś innego. To też kwestia pewnej mody, coś co dziś się nie sprzedaje, za rok czy dwa może być super modnym kierunkiem. Tak było na przykład z regionem Puerto Vallarta w Meksyku. Dwa lata temu nasze programy nie zyskały wielkiego zainteresowania, ale wróciliśmy do tego teraz i sprzedaje się bardzo dobrze.

Jak już mamy nasz idealny plan przelotu i objazdu trzeba policzyć, czy jego koszty nie są zaporowe. Znamy mniej więcej poziom cen jaki akceptują klienci. Jeśli cena wychodzi zbyt wysoka, szukamy tańszych rozwiązań bez szkody dla programu wycieczki.

Do udanej wycieczki brakuje chyba jeszcze jednego – dobrego pilota i przewodnika.

Od nich wszystko się właściwie zaczyna. Dobry, doświadczony pilot z charyzmą to najważniejszy element udanej wycieczki objazdowej. Pilot opiekuje się grupą, a w przerwach, najczęściej podczas przejazdów, opowiada o odwiedzanym miejscu. Jego umiejętność nawiązywania kontaktu z ludźmi, zorganizowanie, a także znajomość lokalnych warunków, historii, czy życia codziennego i umiejętne przekazania informacji o tym, są kluczowe dla dobrej atmosfery podczas wyjazdu i zadowolenia turystów. Na miejscu korzysta się też z przewodników z uprawnieniami do oprowadzania po danym obiekcie lub kraju. Ludzie cenią sobie przewodników, których wiedza wykracza poza encyklopedyczne informacje.

Reasumując, przy planowaniu i realizacji wycieczki objazdowej trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników. Dopiero dzięki ich złożeniu wycieczka będzie dobrym, mieszczącym się w możliwościach finansowych klientów, produktem. Pracuje nad tym sztab ludzi – począwszy od naszego działu pilotażu, poprzez dział produktu, po dział koordynujący kontakty z liniami lotniczymi.

Kto najczęściej podróżuje zwiedzając z biurem podróży?

Zdecydowana większość to klienci 45+, czyli osoby jeszcze w sile wieku, ale już nie obciążone małymi dziećmi. Chcą teraz spędzać czas poznając świat, nadrabiając zaległości w realizowaniu marzeń.

A co z młodszymi turystami, takimi do lat 30?

To inny segment. Tacy ludzie najczęściej nie chcą być ograniczeni zwiedzaniem w grupie. Mają swoje priorytety – mniej im zależy na tym, ile i jak sprawnie zobaczą, a bardziej na swobodzie decydowania, co dziś robią. Oni organizują sobie zwiedzanie sami, lub jadą z nami na wczasy.

To znaczy, że grupa waszych klientów kurczy się, bo starsi wymierają, a młodsi nauczyli się planowania i podróżowania na własną rękę.

Niezupełnie, życie turysty ma swoje fazy. O młodszych ludziach już mówiłam. Kiedy ich życie się stabilizuje, zakładają rodziny i rodzą im się dzieci, wolą skorzystać z usług biura, bo biuro zapewnia im wakacje w hotelach z udogodnieniami dla dzieci, posiłkami, a często i z rozrywką. Nie znajdą sami tak tanio tak dobrych, rodzinnych hoteli przy plaży w Grecji, Turcji czy Egipcie jak w biurze podróży. Te obiekty są bowiem zarezerwowane przez nas czasem nawet na kilka sezonów naprzód i żaden hotelarz nie bawi się w sprzedawanie pojedynczych pokojów przez Internet.

Kiedy już dzieci opuszczą już rodzinne gniazda, ich rodzice mogą ponownie wrócić do zwiedzania, ale szkoda im już czasu na przygotowywanie podróży we własnym zakresie. Polubili tę wygodę, jaką zapewnia oddanie się w ręce biura podróży. Dlatego klientów jeżdżących na wycieczki objazdowe wcale nam nie ubywa. A organizujemy je od 26 lat.

Czy obserwujecie jakieś trendy w zwiedzaniu?

Rośnie zdecydowanie zainteresowanie wycieczkami egzotycznymi. Coraz więcej ludzi stać na dalekie podróże – raz, że lepiej zarabiają, a dwa, że są one tańsze niż dawniej. Jeśli wysyłamy bowiem do jakiegoś kraju co tydzień cały samolot turystów, to koszty przelotu na jedną osobą maleją. Poza tym jest więcej połączeń bezpośrednich. Podróżowanie bez międzylądowania na tankowanie poprawia też komfort – dziewięć godzin w samolocie nie przeraża tak jak trzynaście. W ostatnich latach przybyło też w Polsce dużo połączeń regularnych linii lotniczych z wygodnymi przesiadkami.

Co jeszcze się zmienia?

Na takich trasach, jak do Brazylii, Tajlandii, Wietnamu, Dominikany, Meksyku, na Mauritius czy Kubę wykorzystujemy najnowocześniejsze maszyny LOT-u, dreamlinery. Część pokładu jest wydzielona na miejsca o lepszym standardzie, jako biznes klasa. Okazuje się, że te droższe, bo oferujące większy komfort miejsca sprzedają się w pierwszej kolejności.

Czyli stać Polaków na wygodne podróżowanie. Ale przecież klienci, którzy jadą zwiedzać, znani są z małych wymagań, jeśli chodzi na przykład o noclegi. Zwykle wystarczyły im hotele jedno-, dwugwiazdkowe – byleby mieć dach nad głową i móc się wykąpać.

To się zmienia. Z tego też powodu cztery lata temu wprowadziliśmy podróże „de luxe” – mniejsze grupy, lepszy standard noclegów, krótsze, mniej męczące przejazdy.

Potrzeba większego komfortu przejawia się też tym, że coraz częściej klienci, którzy z nami jadą na wycieczki objazdowe, po ich zakończeniu zostają w danym miejscu, by odpocząć jeszcze kilka dni w zupełnie inny sposób – na plaży.

Obserwując przygotowania Rainbow do kolejnych sezonów, odnoszę wrażenie, że ciągle jesteście niezadowoleni. Nie ma roku, żeby programy wycieczek nie były skorygowane.

Rzeczywistość jest bardzo dynamiczna, zdarza się, że zmieniamy program wycieczki już w trakcie sezonu. Na przykład mieliśmy zwiedzać wulkan w Indonezji, ale wulkan wybuchł i dostęp do niego jest zamknięty. Albo inna sytuacja – Błękitny Meczet w Stambule, jeden z najważniejszych obiektów w całej Turcji, jest do 15 maja zamknięty, bo jest w remoncie.

Zmiany i udoskonalenia wymuszają na nas warunki zewnętrzne, ale i sami turyści. Jeśli pilot słyszy od klientów, że na przykład program jest przeładowany, albo że zamiast obiektu x można byłoby pojechać do y, to musimy się nad tym zastanowić i jak się da wprowadzić w życie.

Od dwóch sezonów Rainbow organizuje też wycieczki objazdowe w stylu slow.

Tak, właśnie pod wpływem sugestii naszych klientów wprowadziliśmy, na niektórych trasach programy o zmniejszonej intensywności zwiedzania. Chodzi o to, żeby nie pędzić i nie zaliczać za wielu obiektów i miejsc, ale dać czas uczestnikom na samodzielny spacer w jakimś miejscu, a jeśli lubią usiąść na kawę i obserwować życie miasta – ja na przykład nie wyobrażam sobie bez tego podróżowania – to żeby też mieli na to czas. Takie wycieczki trwają zwykle nie tydzień, ale osiem, dziesięć dni, ale to się ludziom podoba.

W tym roku zapadło w waszej firmie postanowienie o poświęceniu większej uwagi autokarowym „objazdówkom”. O co chodzi?

Nasza firma wyrosła na tym segmencie turystyki i dalej jest on dla nas jednym z filarów działalności. Przecież wycieczki objazdowe służące poznawaniu świata to esencja podróżowania. Stwierdziliśmy jednak, że zbyt często zdarzało nam się odwoływać niektóre wyjazdy z mniejszych miejscowości, bo trudno było zebrać odpowiednio liczną grupę turystów, żeby dowieźć ich do większego miasta, z którego wyruszą we właściwą podróż. W tym roku ogłosiliśmy naszej sieci sprzedaży, że jeśli zapowiadamy, że autokar odjedzie z Ostrowi Mazowieckiej czy Tarnowa, to on na pewno odjedzie. Ta gwarancja obejmie trasy autokarowe w najlepszych miesiącach – od 1 lipca do 30 września.

Mało tego, dodaliśmy do siatki połączeń nowe miejsca wsiadania, żebyśmy mogli bezpośrednio z miejsca zamieszkania zabrać autokarem klientów ze Słupska, Kołobrzegu, Koszalina, Olsztyna, Ostródy, Iławy, Szczecinka, Piły, Kielc, Tych, Rybnika i Żor. Wyciągamy więc rękę do turystów mieszkających poza głównymi szlakami komunikacyjnymi, dajemy im szansę uczestniczenia w wyjazdach.

Czy są jeszcze regiony świata, do których Rainbow nie dociera? Białe plamy na waszej mapie, miejsca do zagospodarowania?

Na przykład Mongolia, Uzbekistan, Kazachstan, Tadżykistan. Nie wiem dlaczego, ale nie udaje się zebrać dostatecznie dużej liczby zainteresowanych. Czasem tak bywa, że musimy odstąpić od pomysłu, a potem wracamy z nim, żeby sprawdzić, czy coś się nie zmieniło w podejściu klientów. Tak było na przykład z wczasami na południu Francji. Próbowaliśmy 2 lata temu ale ten region jest zbyt drogi, brakuje tam również oferty all inclusive, która jest obecnie najbardziej popularna. Może za klika lat spróbujemy znowu – pracujemy w realiach gdzie zmiana jest codziennością więc nie boimy się wracać do starych pomysłów.

Czy w turystyce objazdowej panują jakieś mody, jeśli chodzi o kierunki?

To my staramy się kreować mody, ale również kolorowe magazyny czy telewizja kreują zainteresowanie światem. Kiedyś zwiedzanie USA czy Kanady to był luksus dostępny dla wybranych, a teraz wysyłamy tam tysiące ludzi rocznie. Ten sam trend obserwujemy, jeśli chodzi o Chiny, czy generalnie Azję, ale nawet w naszej starej, znanej Europie, pojawiają się co jakiś czas „gwiazdy” – miejsca, do których nagle wszyscy chcą pojechać. Od kilku lat taką gwiazdą jest Portugalia. Wiele sezonów była w cieniu większej i bardziej znanej Hiszpanii, a teraz jest jednym z najpopularniejszych kierunków.

Wywiad ukazał się 20 kwietnia w dodatku do „Rzeczpospolitej” „Wakacje z biurem podróży”.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Kartki z nazwiskami pasażerów na lotnisku zakazane

Komisja do spraw bezpieczeństwa lotniska w Stambule zabroniła odbierającym pasażerów przylatujących do miasta wystawiania ...

Minister turystyki Grecji: Wprowadźmy paszporty zdrowia

Minister turystyki Grecji Harry Theoharis twierdzi, że gdyby cała Unia Europejska przestrzegała protokołów ochrony ...

Hiszpania szykuje pakiet pomocowy dla turystyki

Rząd Hiszpanii tworzy pakiet, który pomoże przedsiębiorcom turystycznym poradzić sobie ze skutkami kryzysu wywołanego ...

PPL ma umowę na budowę terminalu w Radomiu

Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (PPL) podpisało dzisiaj z Mirbudem umowę na budowę terminalu Portu ...

Z Mazur do Kolonii samolotem

Od czerwca do września przyszłego roku z lotniska w Szymanach będą latać do Kolonii ...

Porty Lotnicze szykują Radom na 3 miliony pasażerów

30 stanowisk check-in, dziewięć punktów kontroli bezpieczeństwa, dziewięć gate’ów i tyle samo poczekalni dla ...