Zdaniem Brukseli obowiązujące obecnie w Polsce zasady rozliczeń między biurami podróży a klientami są niezgodne z unijnym prawem. Wątpliwości wzbudził art. 15 k tarczy antykryzysowej, który pozwala zaoferować klientowi voucher lub zwrócić pieniądze za odwołany wyjazd w ciągu 14 dni po upływie 180 dni od rozwiązania umowy. Wedle unijnej dyrektywy w sprawie imprez turystycznych i powiązanych usług turystycznych organizatorzy mają na to 14 dni. Jednak pandemia zmusiła touroperatorów do odwoływania wyjazdów na niespotykaną wcześniej skalę, a masowe zwroty groziły utratą płynności finansowej.

CZYTAJ TEŻ: Prezydent podpisał „180 dni” i vouchery dla klientów biur podróży

Jak podkreśliła minister rozwoju Jadwiga Emilewicz w rozmowie z PAP-em, uchwalony przez polskiego ustawodawcę przepis wynika „z bezprecedensowego kryzysu, w jakim branża znalazła się w związku z pandemią covidu-19”. Podobne regulacje wprowadziło dziewięć innych państw unijnych: Czechy, Cypr, Grecja, Francja, Włochy, Chorwacja, Litwa, Portugalia i Słowacja.

KE uważa jednak, że prawa konsumentów zachowują ważność nawet w nadzwyczajnych okolicznościach, a krajowe przepisy wspierające przedsiębiorców nie mogą być sprzeczne z unijnymi regulacjami. Urzędnicy argumentują, że klientów, którzy starają się o zwrot pieniędzy, kryzys też mógł uderzyć po kieszeni i nie mogą oni kredytować działalności firm.

– Podzielamy zdanie komisji, że najważniejsze jest prawo konsumentów do zwrotu pieniędzy za wyjazd odwołany z powodu pandemii. Dlatego dla polskich konsumentów korzystanie z voucherów jest całkowicie dobrowolne – mogą, ale nie muszą oni przyjąć voucher zamiast gotówki. Przyjęta przez nas regulacja odwołuje się do wartości solidarności społecznej i ma pomóc operatorom w przetrwaniu okresu pandemii – wyjaśnia minister Emilewicz.

ZOBACZ TAKŻE: 180 dni i co dalej w turystyce?

Polska ma dwa miesiące na odniesienie się do zarzutów KE i zmianę przepisów. Termin odpowiedzi zbiegnie się z wypłatą pierwszych zwrotów za imprezy odwołane w kwietniu.