Niemieccy hotelarze boją się fali upadłości

Fot. Pixabay

Lockdown w Niemczech ma potrwać do 20 grudnia. To oznacza, że hotele nadal będą mogły przyjmować tylko podróżujących służbowo. Dehoga Nadrenii-Westfalii ostrzega, że branży grozi fala upadłości.

Oddział Niemieckiego Stowarzyszenia Hoteli i Restauracji Dehoga, organizacji reprezentującej hotelarzy i gastronomię, z Nadrenii-Westfalii twierdzi, że sytuacja branży jest tragiczna, a jeśli rząd planuje przedłużenie lockdownu, musi wypłacić odszkodowania, jak ma to mieć miejsce w listopadzie. Gabinet Angeli Merkel planuje przedłużyć obowiązujące obostrzenia do 20 grudnia. Obejmują one między innymi hotele, które mogą przyjmować tylko gości przebywających w podróży służbowej.

Dehoga podkreśla, że ostatnie dane dotyczące poziomu zakażeń potwierdzają opinię organizacji, że branża hotelarska, która stosuje protokoły sanitarne, nie jest powodem, a jednym z elementów rozwiązania problemu wywołanego przez pandemię. – Mieliśmy nadzieję na realistyczny scenariusz otwarcia od 1 grudnia, ale nie widzimy żadnych sygnałów ze strony rządu, wręcz przeciwnie – mówi prezes Dehogi w Nadrenii-Westfalii Bernd Niemeier. – Oczekujemy, że pomoc listopadowa zostanie przedłużona. Skoro mamy ponieść tę ofiarę na rzecz całego społeczeństwa, to z odpowiednią rekompensatą – dodaje.

CZYTAJ TEŻ: Rząd Niemiec zamyka hotele i restauracje

Organizacja oczekuje też, że zapowiedziane na listopad pakiety pomocowe zostaną jak najszybciej wypłacone. Wielu przedsiębiorców nie ma już pieniędzy, a przecież nadal trzeba płacić pensje i czynsz. – Potrzebujemy odszkodowań. Najlepiej na wczoraj – mówi Niemeier. Organizacja argumentuje, że także klienci potrzebują jasnych informacji, bo już przed zamknięciem w listopadzie prawie wszystkie rezerwacje zostały anulowane, a nowe się nie pojawiają, co zresztą jest zrozumiałe.

Dehoga argumentuje też, że z uwagi na charakter działalności przedsiębiorcy nie są w stanie z dnia na dzień się otworzyć. Do tego potrzeba czasu, choćby po to, by zrobić zakupy czy zaplanować obsadę pracowników. Branża hotelarska już od dziewięciu miesięcy nie może normalnie funkcjonować. Tylko w październiku jej obroty spadły o 47 procent rok do roku, od stycznia do września były niższe o ponad 34 procent.

ZOBACZ TAKŻE: Hotele i restauracje w Niemczech walczą o przetrwanie

Z kolei dyrektor zarządzający Dehogi w Nadrenii-Westfalii Thomas Kolaric mówi, że jeśli przedsiębiorcy nie dostaną szybko pomocy, grozi im fala upadłości ze wszystkimi konsekwencjami, które z tego wynikają.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Nie żyje profesor Janusz Sondel, rektor Wyższej Szkoły Turystyki i Ekologii

Zmarł profesor dr hab. Janusz Sondel, współzałożyciel, a od 2001 roku rektor, Wyższej Szkoły ...

Henicz, Baszczyński, Milik, Nasiłowski w Radzie PIT

Czterech przedsiębiorców reprezentujących cztery biura podróży, w tym turystyki wyjazdowej, krajowej i przyjazdowej, zostało ...

Ryanair ogłasza trzy zimowe trasy z Polski

W zimowej siatce lotów Ryanaira z Polski pojawią się trzy nowe połączenia – z ...

Katowice Airport: Wakacje gorsze o prawie 900 tysięcy pasażerów

W lipcu i sierpniu katowickie lotnisko obsłużyło 425 tysięcy podróżnych, dla porównania w zeszłe ...

Startuje nowy serwis z noclegami – Lulubeds.pl

Lulubeds.pl to nowy w polskim internecie serwis z noclegami. Ma ruszyć dzisiaj o godzinie ...

Greenpeace zatroskany o hiszpańskie wybrzeża

Prawie połowa obszaru nadmorskiego w Hiszpanii jest zamieszkana. Greenpeace twierdzi, że to niszczy środowisko ...