Coraz więcej Amerykanów kupuje na ten sam termin więcej niż jedną wycieczkę. W ten sposób zabezpieczają się na wypadek, gdyby z powodu koronawirusa nagle zaczęły obowiązywać nowe ograniczenia - pisze telewizja CNBC w elektronicznym wydaniu.

Zazwyczaj pierwsze zamówienie dotyczy najbardziej pożądanego wyjazdu, np. za granicę albo rejsu wycieczkowego, drugi pobytu we własnym kraju. Planując podróże do różnych części świata, turyści mogą też wybrać ostatecznie to miejsce, które bliżej terminu bardziej im będzie odpowiadać.

Czytaj więcej

Ibiza znalazła się na trzecim miejscu. Fot. AFP
Touroperatorzy tracą w Hiszpanii. Turyści przesiadają się do tanich linii lotniczych

Nowy trend pojawił się w maju i czerwcu, kiedy w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się program szczepień, a Europa zaczynała się otwierać na turystykę. Tak przynajmniej szacuje dyrektor sieci luksusowych biur agencyjnych Virtuoso Misty Belles.

Prezes sieci biur Avenue Two Travel Joshua Bush zauważył z kolei, że większe zainteresowanie pojawiło się latem, kiedy nowe mutacje koronawirusa zaczęły psuć plany wyjazdowe Amerykanów. Jak tłumaczy, czasem klienci czekali po kilka miesięcy na upragniony wyjazd, po czym tuż przed wylotem okazywało się, że został on anulowany.

W początkach sierpnia ponad 50 procent Amerykanów odwołało rezerwację lub zmieniło swoje plany wyjazdowe, co związane było z pojawieniem się wariantu delta – tak wynika z analizy portalu finansowego FinanceBuzz, na który powołuje się CNBC.

Za kierunki pewne Amerykanie uważają własny kraj, Meksyk i Karaiby, bo jest blisko i łatwo tam dojechać.

Belles tłumaczy, że na razie warunki rezygnacji są na tyle elastyczne, że podróżni mogą pozwolić sobie na zamawianie kilku wyjazdów w tym samym czasie. Wraz z powrotem do normalności, warunki rezerwacji na pewno nie będą już tak elastyczne.

Czytaj więcej

W Grecji więcej gości niż przed pandemią. Francja, Włochy, Hiszpania w tyle

Choć z jednej strony takie „hurtowe” kupowanie wycieczek może oznaczać dla agentów więcej pracy z anulacjami, z drugiej może też być korzystne. Nie wszyscy rezygnują z wyjazdu – część osób decyduje się na przesunięcie terminu na przykład na kolejny rok. Nierzadko zdarza się, że na anulowane miejsca wskakują nowi klienci, którzy kupują wyjazd w ostatniej chwili. W Avenue Two Travel 30 procent rezerwacji dokonywanych jest zaledwie w ciągu ostatnich 5 dni przed wylotem, odzyskane miejsca stosunkowo łatwo się więc zapełniają.

Część osób decyduje się jednak na odwołanie podróży, dlatego agenci sterują sprzedażą tak, by utrzymać dobre relacje ze swoimi partnerami biznesowymi – hotelami czy organizatorami rejsów wycieczkowych. To właśnie dlatego firma Busha daje taką możliwość tylko małym grupom lub zaprzyjaźnionym klientom.