Turystyczna Organizacja Otwarta założyła na zrzutka.pl publiczną zbiórkę pieniędzy i zaapelowała do swoich członków o datki. Jak pisze w liście przewodnim prezes Alina Grabowska-Dybaś, TOO chciałaby z nich sfinansować między innymi programy komputerowe: Freshmail „żeby z Wami się komunikować”, Zoom „żeby Was widzieć” i Canva „żeby nasze szkolenia były przyjemne dla oka, a przekaz medialny dla Was i w Waszym imieniu profesjonalny”.

CZYTAJ TEŻ: TOO do posłów: Zabieracie branży turystycznej pracę, to dajcie pomoc

Pieniądze potrzebne są też na komputer i wynagrodzenie dla sekretarza stowarzyszenia, na znaczki pocztowe, a także na składki, dzięki którym TOO mogłoby stać się członkiem organizacji międzynarodowych i krajowych, jak Federacja Stowarzyszeń Agentów Turystycznych (United Federation of Travel Agents Associations) i regionalne organizacje turystyczne (tak zwane ROT-y).

TOO powstała rok temu jako stowarzyszenie. Nie zbiera składek. Wszyscy działacze pracują społecznie. Od niedawna zatrudnia jednak sekretarza dzięki temu, że zdobyła na ten cel pieniądze z urzędu pracy.

TOO liczy ponad 1300 członków (tylu złożyło deklaracje). Są to głównie piloci wycieczek, przewodnicy turystyczni, agenci turystyczni, mali touroperatorzy, firmy zajmujące się transportem autokarowym i właściciele obiektów noclegowych.

– Chcemy łączyć wszystkich, choć oczywiście każdy z tych sektorów ma swoje interesy, czasem sprzeczne z interesami innego. Przyświeca nam jednak przekonanie, że trzeba dochodzić do konsensu. Dlatego każda z grup jest zorganizowana w osobnym zespole zawodowym, w których zajmują się swoimi sprawami, ale decyzje strategiczne i wychodzące z TOO pisma podpisują członkowie zarządu – wyjaśnia prezes Alina Grabowska-Dybaś.

Akcja na zrzutka.pl potrwa nieco ponad dwa miesiące. W pierwszych godzinach 43 osoby wpłaciły 5360 złotych.

ZOBACZ TEŻ: TOO: Rząd nas ignoruje, ale ciągle liczymy na rozmowy

Alina Grabowska-Dybaś, prezes Turystycznej Organizacji Otwartej

-Postanowiliśmy zwrócić się o wsparcie do członków stowarzyszenia, ponieważ od jego założenia w marcu zeszłego roku ja i członkowie zarządu finansujemy jego działalność z własnych pieniędzy. Wymagała tego sytuacja, bo organizacja była na dorobku. chcieliśmy pokazać, że potrafimy coś wspólnie zdziałać, bez utrzymywania grupy kolesi, którzy nic nie robią, jak w innych organizacjach. Teraz jednak zaczyna nam to ciążyć, bo jak wielu naszych członków żyjemy z oszczędności. W dodatku poświęcamy na pracę w stowarzyszeniu bardzo dużo czasu, w moim wypadku to jest pełnoetatowa praca. To oczywiście funkcja społeczna i nadal tak będzie, ale musimy się profesjonalizować.

Wszyscy członkowie zarządu, a jest ich pięcioro plus dwóch pełnomocników, pracują na wysokich obrotach. Mamy wiele zadań do wykonania i po prostu dłużej się tak nie da. A jakby tego było mało, większość z nas prowadzi zawodową działalność w formie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością i żadnej pomocy od państwa nie dostało.

TOO nikogo nie zatrudnia oprócz młodej koleżanki, studentki, która pracuje – z wielkim zresztą oddaniem i talentem – jako sekretarz stowarzyszenia. Dostaje wynagrodzenie z urzędu pracy, ale ten grant się skończy w czerwcu.

Pracujemy bardzo dużo w regionach, mamy wiele spotkań dotyczących pomocy urzędów marszałkowskich dla branży turystycznej. Przygotowujemy szkolenia, prowadzimy doradztwo prawne dla członków, śledzimy zmiany w prawie i w pomocy państwa, żeby na bieżąco informować członków o różnych możliwościach i pułapkach. Podjęliśmy walkę z szarą strefą – spotkamy się z urzędnikami odpowiedzialnymi za ściganie podmiotów lub osób nielegalnie organizujących imprezy turystyczne.

Jak to robimy? Pomaga nam bezpłatnie, często z własnej inicjatywy wiele osób, firm i instytucji, z księgową na czele. Ale, jak wspomniałam, to pospolite ruszenie ludzi dobrej woli czas przekuć na działania oparte na solidniejszych podstawach.

Liczymy, że uda się wprowadzić składki, ale dopiero od lipca, kiedy turystyka ruszy i kiedy branży wpadną jakieś pieniądze do kieszeni i zobaczy nadzieję na przyszłość. Nad tym się jeszcze wspólnie zastanowimy. Sami członkowie namawiają nas, żebyśmy wprowadzili składki. Tymczasem potrzebujemy pieniędzy na podstawowe potrzeby, bez załatwienia, których trudno w ogóle prowadzić działalność, a co dopiero tak rozległą jak nasza.

Dzięki temu, że przekonaliśmy do siebie sceptyków, nie daliśmy się zepchnąć na margines czy zdyskredytować, czego próbowali wobec nas niektórzy, staliśmy się bardzo ważnym elementem środowiska turystycznego. Stworzyliśmy konkurencję wobec innych organizacji, w tym dobrym rozumieniu – niektórzy poczuli nasz oddech na plecach przez co zmobilizowali się do pracy, co w efekcie wyszło na dobre całej branży. Ludzie nabrali do nas zaufania. zaczęli nas wspierać.

Naszym osiągnięciem jest to, że jesteśmy mocni w prawie. Mamy swoje opinie (na przykład ostatnio w sprawie voucherów, Turystycznego Funduszu Pomocowego i Turystycznego Funduszu Zwrotów), chociaż często są one lekceważone, bo są niepopularne.

Mamy też rozbudowany program szkoleń dla członków (techniki sprzedaży, księgowość w turystyce, logistyka).

Do naszych sukcesów zaliczyłabym też, że pozew zbiorowy przeciwko skarbowi państwa złożony przez grupę naszych członków nie został przez sąd odrzucony i pozwany musi się odnieść do naszych zarzutów złamania konstytucji.

""

turystyka.rp.pl

""

turystyka.rp.pl