Debata. Bon turystyczny powinien pozostać w polskiej turystyce na stałe

Bon turystyczny powinien na stałe wejść do polityki społecznej państwa. Jego obecna forma jest bardzo wygodna i sprawdzona – mówili uczestnicy debaty zorganizowanej przez serwis Turystyka.rp.pl. Padł postulat rozszerzenia działania bonu na całą sferę usług czasu wolnego i na objęcie nim dzieci z Ukrainy.

Publikacja: 11.07.2022 09:36

Od lewej: redaktor Turystyka.rp.pl Filip Frydrykiewicz, członek Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polski

Od lewej: redaktor Turystyka.rp.pl Filip Frydrykiewicz, członek Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego Krzysztof Jędrocha, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk, wiceminister sportu i turystyki Andrzej Gut-Mostowy, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej Anna Salamończyk-Mochel, profesor Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu i Politechniki Opolskiej Daniel Puciato, prezes Oddziału Turystyki Dziecięcej i Młodzieżowej Polskiej Izby Turystyki Barbara Czerwińska-Albin

Foto: Jacek Kamiński

Przyszłość bonu turystycznego to temat drugiej debaty w ramach konferencji zorganizowanej przez serwis Turystyka.rp.pl (podczas pierwszej przedstawiciele branży turystycznej ocenili, czy bon sprawdził się w pandemii).

Termin aktywacji obecnego bonu mija z końcem września. Co dalej? Czy powinien on dłużej pozostać w polskiej turystyce w obecnej lub zmienionej formule? Jakie oczekiwania ma wobec tego projektu branża turystyczna, a jak jego przyszłość widzi Ministerstwo Sportu i Turystyki? Według badań Polskiej Organizacji Turystycznej za utrzymaniem bonu jest 99 procent przedsiębiorców turystycznych.

Tutaj relacja z pierwszej debaty

Czytaj więcej

Debata. Dzięki bonowi turystycznemu Polacy na nowo odkryli swój kraj

Fundament już jest

Wiceminister sportu i turystyki Andrzej Gut-Mostowy zapewnił, że już wiele miesięcy temu postulował stworzenie stałego instrumentu wsparcia na wzór Polskiego Bonu Turystycznego. W jego opinii pozostawienie bonu w obecnej formie nie będzie jednak możliwe. Budżet pierwszego bonu wprowadzonego po wybuchu pandemii, w obliczu nadciągającego kryzysu w turystyce, wyniósł 4,4 miliarda złotych, obecnie trudno byłoby znaleźć uzasadnienie dla przeznaczenia podobnej sumy z budżetu państwa na kolejne lata.

– Bon stymuluje turystykę krajową, zachęca, by spędzać urlop w Polsce. Pieniądze z bonów zostają na rynku krajowym, częściowo zwrócą się na przykład w postaci VAT-u, dlatego na pewno będziemy pracować nad podobnym instrumentem – zapewnił.

Jakie kryteria powinien spełniać nowy bon? Zdaniem wiceministra to dłuższy czas, który zapewniłby branży turystycznej stabilizację i pozwolił jej realizować plany biznesowe w dłuższej perspektywie. Inne rozwiązanie to zaangażowanie pracodawców we współfinansowanie bonu, na przykład przez zachęcenie ich ulgą podatkową, a także powiązanie bonu z polityką społeczną.

Nowy instrument powinien być również osadzony, jak obecny, w systemie ZUS. Ten wątek podchwyciła Anna Salamończyk-Mochel. – Mamy już bazę rodzin z dziećmi i bazę przedsiębiorców turystycznych, którą możemy rozszerzać w razie potrzeby o kolejnych beneficjentów, a także sprawny, przejrzysty i eliminujący szarą strefę system płatności i wypracowane mechanizmy promocji – punktowała wiceprezes. – Wdrażając kolejne projekty, szkoda byłoby nie skorzystać z tego fundamentu.

Poza tym, zdaniem wiceprezes POT, warto pomyśleć, aby mocniej wesprzeć firmy turystyczne po sezonie. Przed pandemią POT prowadziła m.in. służącą temu akcję „Polska, zobacz więcej – weekend za pół ceny”. Dzisiaj trudno oczekiwać od przedsiębiorców, by oferowali tak duże zniżki, skoro nie wyszli jeszcze z kryzysu.

Branża turystyczna pełna obaw o sezon letni

Za dalszym wspieraniem branży turystycznej przemawia dynamicznie zmieniająca się sytuacja geopolityczna i gospodarcza – kiedy wychodziła z kryzysu wywołanego pandemią pojawiły się nowe problemy spowodowane wojną na Ukrainie. A szczególnego wsparcia wymaga teraz Polska Wschodnia, w której z powodu kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią ruch turystyczny znacząco zmalał.

Ale problemy nie omijają też oddalonego od wschodniej granicy Polski Pomorza Zachodniego. – Turystyka to racja stanu tego regionu – podkreślała prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk. – Covid bardzo dał nam w kość i kiedy wydawało się, że po pandemii znów zaczynamy podrywać się do lotu, spadły na nas wojna w Ukrainie i inflacja. Turystyka znów znalazła się w klinczu. Turysta krajowy zaczyna zastanawiać się, czy pieniędzy, które z reguły wydawał na wakacje, nie przeznaczyć na opłacenie rosnących rachunków. Może więc potraktować bon jako tarczę antyinflacyjną, bo brak wakacji spowoduje głęboką frustrację nie tylko rodzin, ale też pracowników, którzy są mniej wydajni w pracy – zastanawiała się prezes.

– To, że nie wszyscy będą mogli z powodu drożyzny w tym roku wyjechać na urlop, też rodzi pewne szanse. Przedsiębiorcy mogą tworzyć różnego rodzaju atrakcje w swoich miejscowościach, jak na przykład półkolonie i inne formy aktywności dla dzieci. Powinni być elastyczni – jeżeli nie mają klientów na turnusy dwutygodniowe, niech organizują pobyty czterodniowe – podpowiadała Mojsiuk.

Drugi poważny problem to brak turystów zagranicznych. – W pandemii wielu Polaków, którzy do tej pory latali po świecie, zaczęło odkrywać swój kraj i to jest duży plus, jednak bardzo brakuje nam turystów z zagranicy, którzy wydawali więcej niż ci krajowi. Dziś wielu z nich obawia się, że wojna jest zbyt blisko i że w Polsce nie jest bezpiecznie. W ich oczach jesteśmy krajem przyfrontowym. Dlatego promujmy za granicą hasło, że Polska jest bezpieczna - apelowała Mojsiuk.

Problemy sygnalizują również organizatorzy turystyki dziecięcej i młodzieżowej, dla których bon turystyczny był dużym wsparciem. – Wydawało nam się, że w tym roku wstaniemy z kolan i że to będzie najlepszy rok po pandemii. Niestety, wiemy już, że tak się nie stanie – mówiła współwłaścicielka biura podróży Czerwiński Travel i prezes Oddziału Turystyki Dziecięcej i Młodzieżowej Polskiej Izby Turystyki Barbara Czerwińska-Albin. – W ubiegłym roku kolonie i obozy sprzedawały się na pniu, w czerwcu skończyły się miejsca, a wszystkie obiekty noclegowe były zapełnione. W tym roku sprzedaż jest znacznie gorsza, dużo obiektów, nawet nad morzem, ma wolne miejsca na lato, co dotąd w polskiej turystyce, nie tylko dziecięcej, nie zdarzało się. Myślę, że wszyscy powoli zaczynają odczuwać inflację, rosną ceny produktów spożywczych i raty kredytów. Rodzice zastanawiają się, czy stać ich na wysłanie dziecka na kolonie czy obóz. Dlatego dzisiaj każda forma aktywizacji turystyki będzie na wagę złota – podkreślała Czerwińska.

– Najprostsze byłoby podtrzymanie bonu w dotychczasowej wersji, bo i rodzice, i organizatorzy nauczyli się z niego korzystać, znają zasady jego funkcjonowania. Idealnie byłoby, gdyby wartość bonu wzrosła na przykład do 700 czy 1000 złotych, ale jesteśmy realistami, wiemy, że nie tylko turystyka jest w potrzebie – dodała.

Bon turystyczny w liczbach

Aktywowano prawie 80 procent bonów. Dzięki temu 5,8 miliona z 7 milionów dzieci w Polsce skorzystało lub niedługo skorzysta z bonu. Beneficjenci wydali już 2,3 miliarda złotych, płacąc bonami za noclegi i wyjazdy dzieci. Rozliczenia w bonach przyjmuje 28 tysięcy obiektów noclegowych i organizatorów turystyki.

Utrwalić bon, potem go waloryzować

- Czy bon turystyczny wpisany na stałe w politykę państwa pomógłby zapobiec odpływowi turystów z hoteli? – zwrócił się prowadzący debatę redaktor serwisu Turystyka.rp.pl Filip Frydrykiewicz do wiceprezesa firmy turystycznej Jan-Pol i członka Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego Krzysztofa Jędrochy.

– Mamy zdecydowanie gorszą sytuację gospodarczą i jej perspektywy niż na początku pandemii. Trzeba przekonać władze, żeby wpisały wsparcie dla turystyki krajowej w formie bonu na stałe, do systemu niezależnego od tego, kto rządzi. Grozi nam bowiem spadek tempa wzrostu dochodu narodowego, niedoinwestowanie podstawowych systemów związanych z funkcjonowaniem państwa, takich jak służba zdrowia i oświata. Powstanie problem, komu dać, a komu nie, dlatego ten system trzeba wprowadzić już teraz. Będzie on naszą gwarancją, nawet jeśli realna wartość bonu spadnie z 500 do 400, 370 czy 320 złotych, to sam mechanizm już będzie funkcjonował i będzie można najwyżej waloryzować tę stawkę –tłumaczył Jędrocha.

– Moim zdaniem wakacje powinniśmy wykorzystać na dopracowanie modelu bonu - kontynuował Jędrocha. – Pomysły, aby rozszerzyć bon o nowe usługi albo wzmóc jego wartość po sezonie są jak najbardziej oczekiwane przez wszystkich uczestników rynku turystycznego. To stwarza również regionom możliwość kreowania produktów posezonowych, wydłużających aktywność lokalną, bo w wielu miejscowościach kończy się ona ostatniego dnia sierpnia. Ważne jest również wsparcie obiektów noclegowych, które od dwóch lat nie mają klientów biznesowych, z których dotąd żyły po sezonie. Obecnie mało organizuje się konferencji i spotkań. Bon, z którego korzystałyby rodziny z dziećmi żeby odwiedzić miasta, mógłby więc być uzupełnieniem przychodów branży hotelowej – mówił krakowski przedsiębiorca.

– Kiedy wprowadzaliśmy bon uzasadnieniem była pomoc dla branży turystycznej, teraz należałoby [w przekazie kierowanym do opinii publicznej] położyć nacisk na efekt stymulowania popytu i na społeczny aspekt bonu – dodawał.

Narzędzie gospodarki narodowej

Swoją koncepcję bonu przedstawił również profesor Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu i Politechniki Opolskiej, ekspert z zakresu ekonomii czasu wolnego, turystyki i zarządzania środowiskiem Daniel Puciato.

– Bon to świetne narzędzie do zarządzania gospodarką turystyczną, a nawet narodową. Branża turystyczna, jak i cała polska gospodarka, relatywnie łagodnie przeszły przez kryzys pandemiczny, a bon bez wątpienia się do tego przyczynił – ocenił ekspert. – W turystykę opłaca się inwestować, każda złotówka daje od 4 do 5 złotych do PKB, efekt mnożnikowy jest w turystyce znaczący - podkreślił.

– Jak bon będzie wyglądał, nie zależy jednak od nas, ale od czynników egzogenicznych: sytuacji międzynarodowej, wojny w Ukrainie, pandemii, która zapewne nie jest jeszcze tematem zamkniętym, sytuacji gospodarczej w Polsce czy funduszy europejskich, chociażby Krajowego Programu Odbudowy. Przy tym turystyka jest dobrym obszarem do oszczędzania, bo nie zaspokaja potrzeb podstawowych człowieka. Bardzo ważny jest też problem inflacji. Pamiętajmy, że PBT i inne programy społeczne przyczyniają się do wzrostu inflacji, mamy tu więc sprzeczność celów polityki.

– Kolejne czynniki wpływające na kształt bonu są natury politycznej – wydaje się, że będziemy zmierzać w kierunku bardziej restrykcyjnej polityki fiskalnej i społecznej – wyliczał Puciato.

Według eksperta należałoby podnieść wartość bonu, bo siła nabywcza pieniądza jest o wiele mniejsza niż dwa lata temu, kiedy bon wszedł w życie, a także dołączyć do grupy jego beneficjentów wszystkich pracujących i seniorów. – Turystyka senioralna to bardzo ważny segment, to przyszłość polskiej turystyki – zaznaczył.

Inny jego postulat to objęcie bonem usług rekreacyjnych, żeby aktywizować dzieci i młodych ludzi.

– Podoba mi się włoski model bonu – przyznawanie środków per capita, ale z limitem, być może też z ograniczeniem dochodowym, np. w postaci pierwszego progu podatkowego – kontynuował ekspert. – Automatyzacja programu jest bardzo korzystna, ale pamiętajmy, że spory odsetek Polaków jest cyfrowo wykluczonych. Myślę, że sporo osób nie wykorzystało bonu, bo po prostu nie potrafią tego zrobić, dlatego marzy mi się jeszcze większe uproszczenie, aby wystarczyło podać PESEL i na tej podstawie skorzystać z bonu – mówił Puciato.

Jego zdaniem można też stworzyć komplementarny program z myślą o turystyce szkolnej, czyniąc jego beneficjentami nie rodziców, ale same szkoły.

Puciato zaznaczył przy tym, że postulaty te to raczej sfera życzeń, bardziej realne wydaje się natomiast powiązanie instytucji bonu z zakładowym funduszem socjalnym, jak popularne wczasy pod gruszą, które wprawdzie działają w wielu zakładach pracy, ale rzadko są wykorzystywane na turystykę.

Bon czasu wolnego

Wiceminister Andrzej Gut-Mostowy, zapytany przez moderatora, czy rozmawiał już z premierem na temat ewentualnego przekształcenia obecnego bonu w systemowe wsparcie rodzin, a przy okazji branży turystycznej, przyznał, że już jesienią sygnalizował, że uważa za potrzebne nadanie tej formie pomocy trwałego charakteru.

– W najbliższych tygodniach przystąpimy do prac koncepcyjnych i rozpatrzymy taki wariant. Zapewne powołamy zespół roboczy przy Radzie Ekspertów ds. Turystyki przy ministrze sportu i turystyki, która rozpocznie dyskusję na ten temat – zapowiedział Andrzej Gut-Mostowy. – Chciałbym poszerzyć grono przedsiębiorców, którzy będą mogli świadczyć usługi w ramach bonu. Oczywiście zamysłem jest, aby pieniądze trafiały do szeroko rozumianej branży turystycznej, ale można też finansować zajęcia sportowe lub korzystanie z usług instytucji kultury. Możliwość zapłacenia bonem za niektóre obiekty kultury byłaby dodatkową motywacją dla rodzin i szkół, aby przyjechać do miast, co pobudziłoby turystykę miejską. Poszerzyłoby to też bazę podmiotów korzystających z bonów i było zgodne z ideą, że wszystko, co dotyczy przemysłu czasu wolnego, może być opłacone bonem – mówił Gut-Mostowy.

Wyciągnąć na wycieczki dzieci z rodzin patologicznych

Swoimi przemyśleniami na temat bonu podzielili się przysłuchujący się debacie przedstawiciele branży turystycznej. Prezes Turystycznej Organizacji Otwartej Alina Dybaś-Grabowska przywołała ostatnie statystyki dotyczące wykorzystania bonu, które mówią, że około 20 procent beneficjentów nawet go nie aktywowało. – Z naszych badań wynika, że większość rodzin, które do bonu nie dotarły, to rodziny skrajnie biedne lub patologiczne – mówiła Dybaś. – Bon turystyczny powinien nie tylko wspierać turystykę, ale przede wszystkim być społecznie użyteczny. Jeśli jest szansa, że choć część dzieci z tych rodzin mogłaby pojechać na wycieczkę, to może przydałaby się dobra kampania promocyjna skierowana do szkół, nauczycieli i dyrektorów, aby naciskali, walczyli, by każde dziecko pojechało na wycieczkę szkolną. Dzięki temu dzieci zobaczą trochę świata, uświadomią sobie, że można żyć inaczej, a my jako turystyka spełnimy w ten sposób bardzo istotną rolę społeczną - tłumaczyła.

Prezes TOO oczekuje również szczelniejszego systemu weryfikacji bonów, gdyż zdarza się, że są one nielegalnie wykorzystywane (np. na zakup zabawek w sklepie internetowym). Dybaś odniosła się też do turystyki senioralnej: – Uważamy, że warto ją wpierać, ale po sezonie, czyli od października do maja, kiedy hotele nie są w pełni wykorzystane.

Ekspertka platformy rezerwacyjnej Noclegi.pl Natalia Jaworska zwróciła uwagę, że na Węgrzech bon turystyczny jest finansowany przez sektor prywatny i ma formę odnawianej co roku karty debetowej, którą pracodawca kupuje pracownikom, otrzymując w zamian ulgi podatkowe. Węgrzy mogą wykorzystać zgromadzone na karcie pieniądze na kulturę i wyjazdy krajowe. Rozwiązanie to działa z sukcesem od 2011 roku.

– Cały system jest zdigitalizowany, co zmniejsza szarą strefę, ale też tworzy nowe miejsca pracy w turystyce, bo do obsługi turystów potrzeba więcej osób. Można wziąć to pod uwagę w kontekście rozwijania naszego bonu – podpowiadała Jaworska.

A co z wczasami pod gruszą?

Doktor Krzysztof Łopaciński z Instytut Turystyki Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula zwrócił z kolei uwagę na rozwiązania niemieckie i francuskie, między innymi na dopłaty do schronisk młodzieżowych.

– Schronisko młodzieżowe to ważny element wycieczki szkolnej, bo ani hotele, ani schroniska górskie nie są przygotowane na przyjęcie dużych grup dzieci i młodzieży. Musimy o nim pamiętać, rozmawiając o programach finansowania z budżetu publicznego – wskazywał Łopaciński.

– Musimy też zdefiniować na nowo cel bonu. Chciałbym zwrócić uwagę, że jego wprowadzenie nie zwiększyło liczby osób wyjeżdżających, przesunęło jedynie ciężar z wyjazdów indywidualnych do krewnych czy na działkę na te organizowane przez sektor turystyczny. W ciągu ostatnich 12 lat liczba osób, które deklarują, że nie wyjechały z powodów finansowych, spadła z 50 procent w roku 2012 do 14 procent w roku 2019, ale teraz znów skoczyła do 21 procent i to zjawisko będzie postępować. Dlatego bon turystyczny musi być oparty nie na koncepcji, by pomóc Polakom wyjeżdżać, ale by spowodować, żeby ci, którzy wyjeżdżali, nie przestali wyjeżdżać, bo rośnie grupa osób, które mówią, że nie mają ochoty wyjeżdżać.

– W naszej dyskusji często pojawiał się wątek inflacji. Inflacja jest w tej chwili główną barierą uczestniczenia w turystyce, dlatego jestem bardzo sceptyczna odnośnie do tego, czy w tym budżecie znajdą się środki i czy w ogóle powinny się znaleźć – mówiła profesor Szkoły Głównej Handlowej Hanna Zawistowska. – System wspierania turystyki nie jest jednak niczym nowym, funkcjonuje od lat czterdziestych dwudziestego wieku w formie na przykład funduszu wczasów pracowniczych i zakładowych ośrodków wypoczynkowych, a reguluje go ustawa o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych. W jej obecnym kształcie środki mogą iść na turystykę krajową, zagraniczną, system ten wymagałby więc generalnej zmiany. Warto byłoby przyjrzeć się ustawie i zastanowić, co i jak w niej zmienić, by wesprzeć turystykę w szczególności krajową i głównie po sezonie turystycznym - postulowała profesor.

Czytaj więcej

Ostatnie wakacje z bonem turystycznym. Do wykorzystania jeszcze 2 mld złotych

Bony dla Ukrainy

– W czasie pandemii bon rzeczywiście był wsparciem dla branży turystycznej, ale nie mówmy już o wspieraniu, nie mówmy o pomocy, ale o inwestowaniu w turystykę – włączył się do dyskusji dyrektor regionalny Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego i dyrektor Grand Hotelu Kielce Piotr Dwurnik.

Krzysztof Jędrocha, który prowadzi trzygwiazdkowy hotel w centrum Krakowa, ostatnio gościł w nim także grupy szkolne. - W czerwcu były gotowe płacić 220 złotych za dwuosobowy pokój ze śniadaniem. Do głowy by mi nie przyszło, że ktoś może zapłacić ponad 400 złotych za dwa noclegi dziecka. To pokazuje, że skłonność rodziców do wydawania pieniędzy na wycieczki jest znacząco większa niż dawniej. To pokazuje również, że nie doceniamy, tak jak nie docenialiśmy w 2021 roku, potencjału rynku wewnętrznego. Kiedy w pandemii ludzie ruszyli w Polskę, otwieraliśmy oczy ze zdumienia, ile są w stanie zapłacić za pobyt nad morzem czy w mieście, gdziekolwiek. Teraz mamy taką samą sytuację, może ona oczywiście ulec szybkiej zmianie z powodu inflacji i kryzysu, ale to nie znaczy, że tych pieniędzy na rynku całkiem nie ma - mówił hotelarz.

- Nie zgadzam się z tym, co powiedział Krzysztof. W maju i czerwcu mieliśmy kumulację wycieczek szkolnych, tymczasem częściowo obiekty noclegowe zapełnili uchodźcy z Ukrainy, organizatorzy szukali więc wolnych obiektów i byli skłonni zapłacić każde pieniądze. To była wyjątkowa sytuacja, która, myślę, szybko się nie powtórzy - zaoponowała Barbara Czerwińska.

- Pod względem wycieczek szkolnych ten rok był wyjątkowy, bo wyjeżdżały pełne autokary i pełne klasy, może też dlatego, że wcześniej wyjazdów długo nie było. Mamy jednak problem z dziećmi z Ukrainy. Zdarza się, że ukraińskich uczniów nie stać na opłacenie wycieczki szkolnej. Zgłaszają się do nas nauczyciele z prośbą o zasponsorowanie wyjazdu. Niestety, nie są w stanie sponsorować aż tak dużo wyjazdów. Jak mówił prezydent Sopotu w wywiadzie, 20 procent uchodźców w jego mieście to dzieci w wielu szkolnym i to też jest sygnał dla wszystkich organizatorów turystyki dziecięcej, że z tymi dziećmi coś należałoby zrobić. Może zastanówmy się, czy bon nie powinien trafić do dzieci ukraińskich, które przyjechały do Polski i być może już tu zostaną. Już dziś pukają do nas organizacje, prosząc o zorganizowanie wyjazdów integracyjnych dla dzieci polskich i ukraińskich – zasygnalizowała nowy problem Czerwińska.

Oprac. Nelly Kamińska

Popularne Trendy
Przybywa turystów. Najbardziej korzystają kwatery prywatne, znikają agroturystyki
Popularne Trendy
Turystyczni blogerzy stają w szranki. „Odkrywamy niezwykłe polskie miejsca”
Popularne Trendy
Idealne wakacje Polaka? Plaża, all inclusive i animacje dla dzieci
Popularne Trendy
Polska zaprasza na rowery, kajaki i wędrówki. Nowa promocja w Niderlandach
Popularne Trendy
Hiszpania ma problem z pensjami w turystyce. Kobiety zostają w tyle