W przeciwieństwie do wielu innych europejskich krajów, w których częsta jest stagnacja sytuacji epidemicznej lub ewentualnie niezbyt duże jej zmiany na lepsze lub gorsze, w Polsce jej wskaźniki mocno rosną – tak najnowszy swój materiał omawiający sytuację epidemiczną i jej wpływ na turystykę wyjazdową rozpoczyna prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

Przy czym – wskazuje – szczyt trzeciej fali epidemii koronawirusa jest jeszcze przed nami – według oficjalnych przewidywań nastąpi na przełomie marca i kwietnia. Jeśli opadałaby po Wielkanocy można by stopniowo znosić ograniczenia w gospodarce i życiu społecznym, w tym przywracać energiczniej turystykę krajową i wyjazdową.

CZYTAJ TEŻ: Betlej: Czy trzecia fala pozwoli polecieć na majówkę?

Trzecia fala w oczekiwaniu na słońce

Zaraz jednak autor gasi optymizm, bo jak pisze, warto pamiętać, że kraje, które mają zdecydowanie lepszą sytuację epidemiczną, są bardzo ostrożne w cofaniu obostrzeń. Zaliczają się do nich Wielka Brytania, Portugalia, Niemcy i Dania. Na ich tle „działania polskich władz w tej kwestii wydają się co najmniej zbyt energiczne, o ile nie ewidentnie nadmiernie ofensywne. Mogą one wprawdzie czasem przynieść gospodarczy i społeczny sukces, ale równie dobrze mogą prowadzić do znacznych komplikacji i kłopotów”.

W niektórych krajach, zwłaszcza naszego regionu, mamy do czynienia z sytuacją epidemiczną znacznie gorszą od prognozowanej i dotyczy to również Polski. Wyraźnie pogarszająca się ostatnio sytuacja stwarza rosnące zagrożenie dla działalności turystycznej. Pesymizm w tym względzie pogłębiają też mniejsze od spodziewanych efekty akcji szczepienia społeczeństwa (małe dostawy szczepionek).

Mimo to – znowu autor próbuje szukać aspektów optymistycznych – poprawa pogody wiosną i w lecie (wyższa temperatura i słońce) mogą przynieść osłabienie rozprzestrzeniania się koronawirusa.

CZYTAJ WIĘCEJ: Betlej: Słoneczna pogoda równie ważna dla turystyki, jak szczepienia

Prezes Traveldaty przypomina, że taka właśnie sytuacja miała miejsce w zeszłym roku – silne promieniowanie UV i częstsze przebywanie ludzi na świeżym powietrzu sprawiły, że transmisja koronawirusa znacznie spadła. „W rezultacie w kolejnych miesiącach, mimo powszechnego rozluźniania ograniczeń i restrykcji, sytuacja w niemal wszystkich państwach europejskich polepszyła się do tego stopnia, że z dzisiejszego punktu widzenia z łatwością uznalibyśmy, że epidemii już nie ma, ewentualnie że została ona już niemal definitywnie zwalczona”.

Kto zagospodaruje popyt?

Powrót do rozmiarów turystyki wyjazdowej zbliżonych do tych z roku 2019 może nastąpić już w sezonie 2022. W warunkach polskich sprzyjał temu będzie duży odłożony popyt na zagraniczne wyjazdy wypoczynkowe i stosunkowo dobra sytuacja finansowa gospodarstw domowych, w których znacząco wzrosły oszczędności odłożone w bankach.

Prezes Traveldaty przypomina tu swoją prognozę sprzed kilku tygodni, że „według dobrze dotychczas sprawdzających się modeli prognostycznych oraz przy założeniu dotychczasowych trendów w krajowej gospodarce i barku istotniejszych zagrożeń epidemiologicznych liczba osób wyjeżdżających na zagraniczne wyjazdy wypoczynkowe może w relacji z rokiem 2019 (około 4 mln takich turystów) wzrosnąć 2-2,5-krotnie, czyli osiągnąć nawet pułap zbliżony do 10 milionów osób (patrz: Betlej: Czeka nas eksplozja podróży zagranicznych)”.

Duży popyt na turystykę zorganizowaną i duża dynamika jego wzrostu spowoduje, że główni konkurenci większości organizatorów, czyli tzw. tanie linie lotnicze i biuro TUI Poland nie dadzą rady same go zagospodarować. To z kolei da stosunkowo dużą przestrzeń dla działalności pozostałych biur podróży.

„Gdy jednak popyt będzie mniejszy (np. inna polityka gospodarcza kraju i stan gospodarstw domowych) przestrzeń dla działalności organizatorów zostanie znacząco ograniczona, gdyż zwłaszcza tanie linie będą najprawdopodobniej wykazywały bardzo małą skłonność do ograniczania w takich warunkach podaży swoich usług i będą oddziaływały na popyt klientów przy pomocy ofensywnej polityki cenowej” – podkreśla Betlej.

Sytuacja Polski coraz niekorzystniejsza

Autor przechodzi teraz do przypomnienia, że Polska traci na tle krajów unijnych swojego regionu przewagę w liczbie zakażeń i ilustruje to wykresem.

""

turystyka.rp.pl

Podobnie jak przed tygodniem Polska znajduje się w samym środku stawki pod względem wskaźnika liczby nowych zachorowań, ale ma niekorzystną sytuację pod względem zgonów.

Bardzo podobna jeszcze kilka tygodni temu sytuacja epidemiczna w Niemczech zmieniała się na korzyść tego kraju, co wynikało z utrzymywania tam niezmienionych warunków lockdownu przy jednoczesnym dość szybkim luzowaniu antyepidemicznych obostrzeń w Polsce.

Pokazuje to wyraźną różnicę podejścia do zwalczania koronawirusa w Niemczech. Mimo relatywnie coraz korzystniejszej sytuacji epidemicznej niż w Polsce, nasi sąsiedzi utrzymują znacznie więcej ograniczeń i mają zamiar to czynić przez znacznie dłuższy czas (na razie do 28 marca), podczas gdy w Polsce zdecydowano o znacznym złagodzeniu ograniczeń już od 1 i 13 lutego.

Czechy umacniają pozycję epidemicznego lidera

Kolejne części materiału Betlej poświęca opisaniu i diagnozowaniu przyczyn sytuacji w Czechach (od połowy września utrzymują się w ścisłej czołówce najbardziej zainfekowanych krajów kontynentu, od początku marca zaostrzono i tak już restrykcyjny i trwający od trzech miesięcy lockdown), w Portugalii (najmniej infekujący się kraj Europy, ale restauracji i kawiarni nadal nie otwiera), w Szwecji (niezmiennie wśród najgorszych w Europie, siódme miejsce najbardziej infekujących się krajów, a na tle Skandynawii wypada wręcz dramatycznie) i Izraelu (szybka akcja szczepień – 60 procent mieszkańców zaszczepionych już przynajmniej jedną dawką – zahamowała śmiertelność w grupie ludzi w wieku 60 lat i więcej, ale „nie przyniosła wyraźnego wpływu na poprawę całościowego stanu epidemicznego kraju”, co było przyczyną wprowadzenia jeszcze jednego miesięcznego lockdownu i wzmocnienie go prawie całkowitym zakazem ruchu lotniczego).

Przykład tego ostatniego kraju „prowadzi do mało optymistycznej refleksji”, że mimo szeroko zakrojonej akcji szczepień wskaźniki epidemiczne „nadal bardzo przypominają standardowe rezultaty wprowadzanych przez inne państwa lockdownów”.

„Przeliczając izraelską akcję szczepienną na warunki polskie oznaczałoby to już ponad 41 milionów dawek. Zakładając nawet dwukrotnie większą niż obecnie dostępność szczepionek oraz możliwość dokonywania nawet około 1,25 miliona szczepień tygodniowo, oznacza to, że podobny wskaźnik zaszczepienia naszego społeczeństwa jaki osiągnięto obecnie w Izraelu, mógłby zostać uzyskany dopiero w końcu września, czyli de facto już po zakończeniu sezonu lato 2021 i na początku potencjalnej czwartej jesienno–zimowej fali epidemii. Przy założeniu wzrostu liczby szczepionych do 1,5 mln tygodniowo termin ten uległby przesunięciu do okolic połowy sierpnia.

Jeszcze bardziej pesymistyczne jest to, że jak pokazują obecne dane z Izraela taka proporcja zaszczepionej części ludności może wcale nie gwarantować dostatecznej poprawy sytuacji epidemicznej bez dalszego równoległego utrzymywania ograniczeń i obostrzeń (tak jak jest to w Izraelu), a to będzie nadal utrudniało swobodny rozwój ruchu turystycznego.

Obecna sytuacja i dane napływające z Izraela prowadzą do dość wysoce uprawnionego wniosku o przywiązywaniu przez epidemiologów i polityków zbyt dużych nadziei do pozytywnego wpływu szczepień na szybkie ograniczenie epidemii”.

Przegląd sytuacji epidemicznej

W drugiej części materiału tradycyjnie autor przedstawia raport z przebiegu pandemii koronawirusa ilustrowany danymi z wybranych krajów,l przedstawionymi w postaci map i tabeli.

""

turystyka.rp.pl

W ostatnim tygodniu wskaźnik liczby zgonów dla Polski obniżył się z 42,3 do 40,1, czyli o 5,2 procent (poprzednio wzrósł o 17,2 procent). Oznaczało to zapewne przejściową poprawę sytuacji naszego kraju na tle wskaźnika dla ogółu pozostałych krajów źródłowych, którego wartość w tym samym czasie wzrosła o 7,8 procent (z 26,8 do 28,9).

W porównaniu z Polską największą zmianę za korzyść, czyli dalszy zdecydowany spadek wskaźnika odnotowano zwłaszcza w krajach, które nie eksperymentują zanadto lub wcale z ustawicznymi modyfikacjami obostrzeń i ograniczeń, ale stabilnie utrzymują wprowadzone lockdowny i odnoszą dodatkowe korzyści ze znacznej dyscypliny społecznej w ich przestrzeganiu. Należą do nich zwłaszcza Wielka Brytania (spadek wskaźnika z 33,4 do 24,3) oraz Irlandia (z 37,3 do 21) – opisuje Betlej.

Warto zauważyć, że zdecydowanie bardziej korzystne zmiany sytuacji epidemicznej dotyczą krajów zachodniej części kontynentu, gdzie od pewnego czasu władze postanowiły poważniej traktować utrzymujące się zagrożenie.

W krajach środkowej części Europy stopień przestrzegania ograniczeń i obostrzeń wydaje się ograniczony, co może mieć związek z historycznie ugruntowanym kontestowaniem lub nawet niewykonywaniem zaleceń i decyzji władz.

""

turystyka.rp.pl

""

turystyka.rp.pl

Wyraźnie widać cofanie się wskaźnika dla zarażanej już w dużym stopniu nową odmianą wirusa Wielkiej Brytanii, który w ostatnim tygodniu stał się już dwukrotnie niższy od średniej wartości prezentowanej przez zachodnioeuropejskie, a zwłaszcza środkowo-wschodnie kraje źródłowe. Należy jednak w tym wypadku mieć na względzie pozytywne działanie restrykcyjnego w tym kraju lockdownu, który jest w znacznym stopniu przestrzegany przez tamtejsze społeczeństwo pełne obaw przed niekontrolowanym przebiegiem epidemii. Za kilka tygodni coraz większy wpływ na dalsze ograniczanie wskaźników epidemicznych w tym kraju zacznie mieć znaczny i szybko rosnący stopień zaszczepienia tamtejszego społeczeństwa – pierwszą dawką zaszczepiono już prawie 34 procent Brytyjczyków – relacjonuje autor.

""

turystyka.rp.pl

Od pięciu tygodni najwyższe współczynniki zakażeń w krajach źródłowych zachodniej Europy nie występują już w tych krajach, do których najwcześniej dotarła nowa i zdecydowanie bardziej zaraźliwa odmiana koronawirusa, czyli w Wielkiej Brytanii (kolejny spadek z 899 do 616) i w Irlandii (spadek z 926 do 740), ale we Francji (spadek z 2310 z 2270). Sytuacja taka wydaje się być rezultatem bezkompromisowych lockdownów wprowadzonych w pierwszych dwóch krajach, a w Wielkiej Brytanii dodatkowo ujawnia się już korzystny wpływ wysokiego stopnia zaszczepienia tamtejszego społeczeństwa.

Najniższe wskaźniki (obok Wielkiej Brytanii) mają obecnie Dania (628) i Niemcy (697), a więc w kraje, które dość wcześnie wprowadziły daleko posunięte lockdowny i gdzie stopień ich przestrzegania jest znaczny.

We Francji nadal silny jest pogląd, że pomimo niekorzystnej sytuacji epidemicznej należy unikać trzeciego lockdownu i jednak zaakceptować dość swobodne rozprzestrzenianie się nowej odmiany koronawirusa. Sytuacja taka w prostej linii prowadzi do znacznego ryzyka poważnego zaostrzenia sytuacji epidemicznej w tym kraju i osiągnięcia niekorzystnej pozycji epidemicznego lidera wśród dużych krajów Unii Europejskiej.

Efektem jest ponad 3,5-krotnie większy wskaźnik tygodniowy nowych zachorowań niż w Wielkiej Brytanii, która nadal objęta jest restrykcyjnym lockdownem. Wskaźnik liczby zgonów dla Francji przekroczył na razie 1,3-krotnie wskaźnik dla Wielkiej Brytanii, ale sytuacja i tu ulegnie zapewne zmianie na niekorzyść pierwszego kraju, gdyż wskaźniki liczby zgonów postępują zwykle około trzy tygodnie za wskaźnikami liczby infekcji.

Odrębnym przypadkiem – podkreśla ekspert – lekceważenia koronawirusa i przestrogą dla innych jest kraj, który w czerwcu zeszłego roku jako pierwszy hucznie ogłosił w mediach całkowite zwalczenie epidemii, czyli Słowenia. Obecnie niezmiennie od wielu tygodni notowany jest tam najwyższy tygodniowy wskaźnik liczby zakażeń w zachodniej części kontynentu, który w okresie kilku ostatnich tygodni wprawdzie istotnie się obniżył, ale i tak notuje – jak na obecny okres – wysoki poziom 2665 przypadków na milion mieszkańców.

W Polsce w trzech ostatnich tygodniach wskaźnik liczby zakażeń odnotował wzrost do poziomu 1025, 1318, 1805 i 2326 przypadków na milion mieszkańców, czyli do poziomu po raz trzeci od 11 tygodni wyższego od jego średniego poziomu w regionie.

W Szwecji w trzech ostatnich tygodniach wzrost pokazał 2253, 2588 i 2738 przypadków na milion mieszkańców. W porównaniu ze Szwecją kolejny raz zdecydowanie korzystniejsza była sytuacja w sąsiadujących z nią Norwegii (wzrost z 436 do 730) i Finlandii (wzrost z 715 do 798). Ogólnym rezultatem tych zmian było podniesienia się ogólnego wskaźnika zakażeń dla całej Skandynawii z 1537 do 1691.

""

turystyka.rp.pl

Po czterech tygodniach z rzędu znaczącego wzrostu zbiorczego tygodniowego wskaźnika zachorowań w krajach docelowych czyli w takich do których udają się turyści, z 907 do 1536 przypadków na milion mieszkańców, w ostatnich sześciu doszło do jego znaczącego spadku najpierw do poziomów 1283, 960, 747, 739 i 727, a ostatnio do jeszcze nieco niższego 670. Na taką poprawę sytuacji w dużym stopniu wpłynęło znaczące obniżenie się wskaźników zakażeń w Hiszpanii (z 915 do 672) , ale też Portugalii (z 690 do 542), a z drugiej strony dalsze istotne podniesienie się wskaźnika w drugim i trzecim z najludniejszych krajów tej grupy, czyli w Turcji (z 748 do 1089) i w rozluźniających restrykcje Włoszech (z 1922 do 2354), przy mniejszym wpływie zmian wskaźników w pozostałych krajach docelowych.

W okresie ostatniego tygodnia odnotowano dalsze, ale już niewielkie spadki tygodniowego wskaźnika liczby nowych zakażeń w wielu ważnych turystycznie regionach Hiszpanii. Dotyczy to zwłaszcza obszaru aglomeracji Madrytu (spadek z 1194 do 1068), Katalonii (z 815 do 797), rejonu Walencja/Alicante (z 356 do 236), Balearów (z 301 do 222). Dalsze nieduże pogorszenie sytuacji epidemicznej odnotowano natomiast na Wyspach Kanaryjskich, gdzie wskaźnik nowych zakażeń podniósł się z 532 do 566 (przed dwoma tygodniami wynosił jeszcze 511). W znacznym stopniu obniżył się ten wskaźnik w Hiszpanii jako całości, czyli z 915 do 672 przypadków na milion mieszkańców.

Obok wymienionych już Turcji i Włoch w kilku innych krajach docelowych odnotowano wzrosty tygodniowego wskaźnika liczby zakażeń np. w Bułgarii (z 1503 do 1923), Chorwacji (z 739do 887), w Grecji (z 1037 do 1286), na Malcie (z 3581do 4768), na Cyprze (z 1663 do 2906) i w nieznacznym stopniu w Maroku (z 67,5 do 69,4). W pierwszym z tych krajów wzrost wskaźnika może być rezultatem stopniowego, ale znaczącego poluzowywania ograniczeń spowodowanego zamiarem poprawy nastrojów społecznych przed zbliżającymi się tam wyborami w dniu 4 kwietnia tego roku. W innych krajach docelowych wskaźnik ten uległ w ostatnim tygodniu obniżeniu. Oprócz znacznych spadków w wymienionych wcześniej Portugalii i Hiszpanii niewielkie wystąpiły w Tunezji (z 417 do 402) i Albanii (z 2387 do 2212).

Po kilku tygodniach spadków po raz czwarty z rzędu wzrósł i tak zdecydowanie najniższy w tej grupie kierunków wskaźnik nowych infekcji w Egipcie do 44,5 przypadków na milion mieszkańców (przed tygodniem 42,6). Równocześnie podniósł się nieco i tak bardzo niski w tym kraju wskaźnik liczby zgonów z 3,07 do 3,41. Oba te główne wskaźniki epidemiczne nadal pozostają zdecydowanie najniższe wśród wszystkich monitorowanych krajów docelowych i porównywalne są jedynie ze wskaźnikami dla krajów azjatyckich.

""

turystyka.rp.pl

Sytuacja epidemiczna w USA w ostatnim tygodniu uległa poprawie – wskaźnik nowych zachorowań obniżył się z 1503 do 1327 przypadków na milion mieszkańców, czyli o 11,7 procent.

W Japonii w minionym tygodniu wskaźnik liczby nowych zakażeń obniżył się z 57,2 do 57,1, czyli o 0,2 procent.

W Korei Południowej w ostatnim tygodniu wskaźnik wzrósł w niedużym stopniu z 52,3 do 54,5, czyli o 4,2 procent.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach tym razem zanotował wzrost do 1,07. Od początku lutego nie odnotowano tu ani jednego zgonu z powodu koronawirusa.