Piloci Air France zaakceptują Transavię

Główny związek pilotów Air France SNPL i dyrekcja linii osiągnęły wstępne porozumienie, kończące spór o przyszłość taniej linii Transavia France

Publikacja: 18.10.2014 23:42

Piloci Air France zaakceptują Transavię

Foto: Bloomberg

Plany Air France-KLM rozbudowy w całej Europie taniej linii lotniczej zaniepokoiły pilotów francuskich do tego stopnia, że zastrajkowali we wrześniu. Protest trwający 14 dni spowodował ponad 500 mln euro straty. Zmusił dyrekcję do zmiany planów i mocno zaszkodził wizerunkowi Air France. Linia będzie musiała długo i intensywnie pracować, aby odzyskać zaufanie Francuzów.

Dyrekcja chciała rozwinąć działalność Transavii i uruchomić co najmniej dwa nowe ośrodki poza Francją, w Portugalii i Niemczech. Piloci obawiali się z kolei pogorszenia warunków pracy i zmniejszenia zarobków. Piloci Transavii zarabiają miesięcznie średnio 13 tys. euro, piloci w Air France — 15 tys.

Teraz dyrekcja AF ogłosiła, że piloci AF latający dla Transavii będą mogli zachować warunki z firmy macierzystej. W obu liniach będzie obowiązywać jedna lista wysługi lat, a wszelkie zmiany w warunkach pracy i w wynagrodzeniu Transavii będą konsultowane z przedstawicielami związków pilotów w Air France i Transavii.

Air France-KLM, podobnie jak inne tradycyjne linie lotnicze, odczuła w przewozach dalekiego zasięgu konkurencję przewoźników z Bliskiego Wschodu, na krótkich trasach — tanich linii, a ogólnie z powodu nadmiaru mocy przewozowych. Rozwój regionalnej Transavii miał pomóc w wyjściu z trudnej sytuacji.

Przed osiągnięciem porozumienia prezes Alexandre de Juniac wrócił do propozycji rzuconej podczas strajku pilotów, że jeśli nie zgodzą się na rozwijanie Transavii France, to powstałaby we Francji firma siostrzana Transavia Developpement oferująca niskie ceny za loty nowymi samolotami, które AF-KLM ma odebrać w najbliższym czasie. To pozwoliłoby zyskać na czasie.

Air France przystąpiła do działań mających odzyskać zaufanie u straconych klientów, zwłaszcza francuskich. Operacja o wewnętrznej nazwie „after strike action plan, ASAP", czyli plan działania po strajku ma możliwe jak najszybciej dać wyniki, przede wszystkim pokryć poniesione straty, odzyskać klientów i rezerwacje. Będzie jednak wymagać czasu i kosztować .

- Plan został uruchomiony z początkiem strajku, wszyscy pracownicy linii zostali zmobilizowani do informowania podróżnych — powiedział wicedyrektor handlowy Patrick Alexandre. Najpoważniejszym zarzutem wszystkich podróżnych był brak informacji i bałagan, gdy szukali możliwości przebukowania swych biletów.

Przewoźnik zaczął od publicznych przeprosin — w listach do ważniejszych klientów i w ogłoszeniach prasowych. Podjął też rozmowy z firmami, które często korzystały z podróży służbowych samolotami AF-KLM. Podróżni, którzy szybko wybaczyli tej linii mogą liczyć na podwyższenie klasy podróży, dostęp do lepszych poczekalni, przedłużenie ważności kat lojalnościowych, różne promocje w lotach na krótkie trasy i do wybranych odległych miejsc.

Do grudnia będzie trwać kampania marketingowa prowadzona w biurach podróży. Ich organizacja SNAV szacuje na 10 mln euro straty poniesione z powodu strajku pilotów.

Linia musi jednak liczyć się z trudnościami - złą sytuacją gospodarczą w niektórych krajach i z wirusem eboli, który jeśli nie zmniejszy liczby podróżnych, to zwiększy koszty ich sprawdzania, czy nie są chorzy. Konsultant Serge Rouviere zwraca uwagę na istotny problem: przewoźnik nie jest w stanie zagwarantować, że podobny konflikt nie powtórzy się, bo w firmie nie ma dialogu społecznego, a dyrekcja nie potrafi przeciwstawić się potędze pilotów.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek