Strona wakacyjnyekspert.pl ma być centralnym punktem, w którym spotkać się mogą agenci turystyczni, członkowie OSAT, z potencjalnymi klientami. Jak wyjaśnia prezes stowarzyszenia Marcin Wujec, strona została stworzona z myślą o turystach poszukujących porady w kwestii wybrania oferty biura podróży. Dzięki niej mogą trafić do najbliższego sprzedawcy z tytułem „wakacyjnego eksperta”. Znajdą na niej adresy i telefony do członków OSAT, a także garść porad i artykułów propagujących wiedzę o korzystaniu ze zorganizowanej turystyki.

Na początek OSAT umieścił na stronie takie porady jak „na co trzeba zwrócić uwagę przed podpisaniem umowy na wyjazd w Twoim biurze podróży”, „dlaczego warto pomyśleć o dobrym ubezpieczeniu?”, „czy automatyczne systemy rezerwacyjne są lepsze od ‚żywego” Wakacyjnego Eksperta?”, czy „Przyjaciel, doradca, opiekun? Kim jest agent turystyczny?”.

– To dopiero początek. Zamierzamy wzbogacać stronę kolejnymi artykułami i poradami – mówi Wujec. – Z czasem chcemy też zamieszczać bieżące informacje o ważnych wydarzeniach, które mają znaczenie dla turystów i wpływ na ich decyzje w sprawie wyjazdu. Na przykład kiedy upadnie jakieś biuro, wybuchnie wulkan czy rewolucja w jakimś rejonie świata. Na przykład już teraz dajemy opis krok po kroku, jak poprawnie wypełnić wniosek ESTA, żeby wyjechać do Stanów Zjednoczonych bez wizy. To przecież gorący teraz temat.

Do OSAT-u należy obecnie 170 agentów turystycznych. Nie wszystkich jednak można znaleźć na mapie z adresami na stronie Wakacyjnego Eksperta. To czy jakieś biuro się tam znajdzie decydują oni sami – każdy członek, który płaci składki ma swój login i sam może dodać lub zaktualizować swoje dane.

Wakacyjny Ekspert to akcja promująca korzystanie z usług agentów turystycznych, członków OSAT. Jak zapewnia Wujec, są to najlepsi, wiarygodni, doświadczeni fachowcy w swojej dziedzinie.

CZYTAJ TEŻ: Prezes OSAT-u Marcin Wujec: Wyciągniemy klienta z internetu

Większość prac przy stronie wykonali sami członkowie OSAT. Trzy artykuły zamówili u blogerów, (dwa teksty napisały same członkinie organizacji), potrzebowali też pomocy grafika internetowego. W sumie uruchomienie strony kosztowało nie więcej niż 3 tysięcy złotych – wyjaśnia Wujec.

Strona to tylko fragment zakrojonej szerzej akcji promującej usługi agentów turystycznych z OSAT-u. Składają się na nie również umieszczanie reklam na Facebooku i Instagramie oraz kolportowanie wśród członków plakatów, ulotek i naklejek, które oni sami mogą eksponować w swoich biurach. – Zachęcamy ich także do szerzenia wiedzy o naszej akcji wśród klientów i znajomych – mówi Wujec.

Prowadzona od kilku miesięcy akcja kosztowała dotychczas około 20 tysięcy złotych. – Prawdopodobnie żaden z naszych członków nie zdobyłby się na taki wysiłek finansowy w pojedynkę, ale działając razem możemy sobie na to pozwolić – wskazuje prezes OSAT-u.

OSAT pracuje już też nad aplikacją, dzięki której agenci będą mogli kontaktować się z klientami i odwrotnie. W związku z tym członkowie stowarzyszenia zgodzili się podnieść składkę roczną z 300 do 500 złotych.

ZOBACZ: OSAT: Wzmacniamy pozycję agentów