Rok finansowy TUI zakończył się 30 września. Jak podaje koncern w komunikacie, jego obrót wyniósł w tym czasie 7,9 miliarda euro. Ponieważ rok wcześniej było to 18,9 miliarda euro, spadek wyniósł 58 procent.

Strata operacyjna (EBIT) to 3 miliardy euro – w zeszłym roku Grupa miała 893,5 miliona euro zysku.

Firma starała się zmniejszyć stratę robiąc oszczędności, co wycenia na 400 milionów euro w skali roku.

Tegoroczny komunikat jest niezwykle enigmatyczny. Nie ma w nim informacji, które zwykle firma podawała, jak radziły sobie poszczególne segmenty jego działalności – hotelowy, rejsowy, touroperatorski i sprzedaż wycieczek fakultatywnych i innych dodatkowych usług i atrakcji. Tych informacji trzeba szukać w raporcie.

Koncern ma też pocieszającą wiadomość dla akcjonariuszy – zainteresowanie wyjazdami rośnie. Średnie ceny na lato 2021 roku są wyższe o 14 procent, a liczba rezerwacji większa o 3 procent, porównując rok do roku. Program na maj jest już sprzedany w 50 procentach.

Ale najbliższe miesiące nadal nie napawają optymizmem. Na razie sprzedaż sezonu zimowego 2020/2021 jest mniejsza o 82 procent, licząc rok do roku, co związane jest częściowo także ze zmniejszeniem programu. Średnie ceny są wyższe o 4 procent.

Dzięki pomocy rządu Niemiec, udziałowców i banków Grupa dysponuje środkami płynnościowymi w wysokości 2,5 miliarda euro.

CZYTAJ WIĘCEJ: TUI dostał trzeci raz pomoc – 1,8 miliarda euro

– Bardzo szybkie ograniczenie kosztów i działania w kierunku utrzymania płynności, przyspieszenie procesu transformacji i elastyczny model biznesowy pozwalają przejść koncernowi przez kryzys – zapewnia cytowany w komunikacie prezes Grupy TUI Friedrich Joussen. – TUI jest gotowy do szybkiego wznowienia działalności operacyjnej w momencie zniesienia lockdownów i otwarcia się kierunków turystycznych. Perspektywa szczepionki dostępnej od przyszłego roku wyraźnie pobudza popyt na wyjazdy w sezonie letnim 2021. Jesteśmy przygotowani na nowe otwarcie po kryzysie dodaje.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

ZOBACZ TEŻ: Właściciel DER Touristik: Pomoc dla TUI i FTI jest nie fair

TUI podkreśla, że początek roku rozliczeniowego, okres od października 2019 roku do lutego 2020 roku, był dla bardzo dobry. W styczniu firma osiągnęła rekord sprzedaży, która była o 14 procent wyższa niż przed rokiem. W połowie marca trzeba było zawiesić działalność operacyjną, która została przywrócona dopiero w połowie czerwca, kiedy to TUI wziął udział w projekcie pilotażowym prowadzonym wspólnie z rządem Balearów.

Kolejne kierunki wróciły do programu w lipcu. Największym zainteresowaniem cieszyła się Grecja – od lata TUI wysłał tam dwa miliony osób.

Z powodu kryzysu TUI musiał ubiegać się trzy razy o pomoc finansową od niemieckiego rządu i głównych akcjonariuszy, rodziny rosyjskich miliarderów Mordaszowów, która ma teraz 25,49 procent akcji. Dostał w sumie 4,8 miliarda euro. Gotówkę firma pozyskała też dzięki sprzedaży armatora Hapag-Lloyd i wejściu w spółkę joint-venture z Royal Caribbean Group – transakcja została zapoczątkowana jeszcze przed wybuchem kryzysu, udało się ją przeprowadzić już w trakcie pandemii. TUI zawarł też ugodę z Boeingiem w sprawie odszkodowania za uziemienie samolotów B737-Max.

Koncern przewiduje, że przyszły rok będzie jeszcze okresem przejściowym, ale w 2022 roku firma dojdzie do poziomu sprzed kryzysu, a podróże wypoczynkowe będą odbudowywać się szybciej niż cały sektor turystyki. Po kryzysie TUI ma być jeszcze wydajniejszy, a to między innymi dzięki strategii przekształcania w przedsiębiorstwo internetowe, która została zapoczątkowana jeszcze przed wybuchem kryzysu. Pandemia przyspieszyła te zmiany.

WARTO: Betlej: TUI korzysta z kryzysu, w Polsce ma już 40 procent rynku