Steve Heapy, prezes Jet2.com i Jet2holidays, zachęca agentów, by już teraz sprzedawali wyjazdy na przyszłe lato. W związku z rosnącymi cenami trzeba spodziewać się, że droższe będą także wakacje 2023, pisze brytyjski portal branży turystycznej Travel Weekly.

Heapy przypomina, że od 1 kwietnia rachunki za energię elektryczną dla gospodarstw domowych wzrosną o 54 procent, żywność i benzyna już podrożały. Należy spodziewać się, że na lato 2023 ceny podniosą także hotelarze, bo również oni będą musieli poradzić sobie z wyższymi kosztami. Z kolei linie lotnicze będą zabezpieczać paliwo w innych cenach niż tegoroczne. Do tego wszystkiego trzeba dołożyć też rosnącą inflację.

Czytaj więcej

Brytyjczycy chętnie kupują wakacje. Wojna w Ukrainie nie burzy ich planów

Odnosząc się do tegorocznych trendów, prezes mówi, że raczej nie spodziewa się, by wyjazdy na ten sezon miały podrożeć. Firmy turystyczne zabezpieczyły ceny paliw, a umowy hotelowe zawarły dużo wcześniej. Kontraktowanie prowadzone jest z dużym wyprzedzeniem.

Jet2.com zabezpieczył też ceny paliwa na nadchodzące lato, więc wzrost kosztów ropy naftowej nie powinien mieć przełożenia na ofertę. Przewoźnik zapowiedział, że nie będzie wprowadzał dopłat paliwowych, choć inne linie już takowe nałożyły na swoich klientów.

Heapy ostrzega także, że Wielka Brytania może znów wpaść w spiralę cen i płac, której doświadczyła w latach 70. Chodzi o czas, kiedy rosły i pensje i koszty, co pchało inflację w górę.

Czytaj więcej

Traveldata: Ceny wakacji przyspieszają ruch w górę. Decyduje droga ropa