Prezes brytyjskiej organizacji skupiającej przedsiębiorców branży turystycznej, ABTA, Mark Tanzer mówi w rozmowie z portalem TTG Media, że nawet kiedy pandemia się skończy, sektor turystyczny powinien dalej razem pracować skupiony nad kolejnymi celami. - Współpraca w sprawach, w których mamy te same interesy, będzie bardzo potrzebna. Często słyszy się, że turystyka nie mówi jednym głosem, tymczasem chodzi bardziej o poszczególne sektory niż całą branżę. Priorytety dużych linii lotniczych niekoniecznie są takie same, jak niezależnego agenta turystycznego, ale są sprawy, w których różnice nie powinny dzielić – przekonuje.

Czytaj więcej

Brytyjscy turyści chcą podróżować. Wybierają Hiszpanię, USA i Francję

Jako przykład podaje problem ubezpieczenia przewoźników lotniczych od upadłości. Linie lotnicze nie zgadzają się na obowiązkowe gwarancje (takie, jakie mają touroperatorzy) i w tym raczej nie będzie pełnego porozumienia, ale już problemy dbałości o środowisko naturalne to inna sprawa. - Pracować razem, a nie tylko rozmawiać, to droga do realizacji celu, jakim jest zniwelowanie wpływu lotnictwa na otoczenie do 2050 roku – wyjaśnia Tanzer.

Zdaniem prezesa działalność lobbyingową branży należy uznać za sukces, mimo krytyki części środowiska.

- Kiedy rozmawiasz z ministrami tak jak ja to robię, mówią, że głos turystyki się przebija. To, że nie udało się osiągnąć wszystkiego, nie wynika z tego, że nie byliśmy słyszalni – wyjaśnia. I podkreśla, że wiele decyzji podejmowanych w związku z pandemią było częściowo opartych o danych epidemicznych, a częściowo miało charakter polityczny. A decyzje polityczne wychodzą z otoczenia premiera. Nawet poszczególne departamenty miały czasem inne zdanie niż rząd – czasem minister mówił jedno, a za kilka dni zapadała zupełnie inna decyzja. To pokazuje, że mimo że ministerstwa chcą dobrze, mają wystarczające informacje i korzystają z wiedzy ekspertów, nie zawsze przebijają się dalej.

Czytaj więcej

Brytyjskie biura podróży: Rezerwujcie wyjazdy u doświadczonych doradców

Ciągłe zmiany podkopały zaufanie klientów i nie chodzi tu już tylko o same ograniczenia. - Mam nadzieję, że tego będzie już mniej – mówi Tanzer. Przyznaje on, że zawsze toczy się gra polityczna o turystykę wyjazdową, która ma dużo mniejsze znaczenie dla władz niż krajowa. - Mam poczucie, że segment podróży zagranicznych jest polityczną sierotą. Chciałbym zobaczyć ministra, który będzie go miał w swoim portfolio – podsumowuje.