Najwięcej kłopotów w podróżowaniu ze zwierzętami od lat sprawia transport lotniczy. Z raportu Amadeus Travel Trends 2026 wynika, że aż 42 procent właścicieli rezygnuje z dalekich wyjazdów z obawy o stres, jaki ich pupil musiałby znosić w luku bagażowym. Dokument wskazuje „the pawprint economy” (ang. gospodarka „odcisków łap”) jako jeden z sześciu kluczowych trendów w 2026 roku i podkreśla, że zwierzęta coraz częściej są postrzegane jako pełnoprawni pasażerowie, a nie dodatkowy ładunek.
Czytaj więcej
Ogłoszono coroczny ranking najbezpieczniejszych linii lotniczych świata. Miejsce na podium zajęli...
Czworonogi w samolotach – nie klatkach, ale na własnych fotelach
Symbolem nadchodzących zmian jest startujący w marcu 2026 roku australijski przewoźnik SkyePets. Jego oferta bezpośrednich lotów z Melbourne i Auckland do Los Angeles zakłada obecność zwierząt w kabinie i rzuca wyzwanie dotychczasowym standardom. Rewolucja polega na odejściu od restrykcyjnego limitu wagi (zwykle do 8 kilogramów), który wymuszał chowanie pupila w ciasnej klatce pod fotelem. W SkyePets nawet duże psy będą podróżować na sąsiednich, pełnowymiarowych miejscach, co na trasach transoceanicznych było dotąd niemożliwe bez wynajęcia prywatnego odrzutowca.
Nie jest to odosobniony przypadek, agencja Reuters donosiła niedawno o podobnych krokach linii Virgin Australia. Przewoźnik ten jako pierwszy na tamtejszym rynku zdecydował się wprowadzić przewożenie małych psów i kotów na pokładzie, choć usługa ta jest ograniczona wyłącznie do wybranych tras krajowych.
Te decyzje są wyraźnym dowodem na ewolucję rynku i ostateczne przejście od modelu „bagażowego” do zasad przewidujących potrzebach czworonogów.