Betlej: Tylko lockdown zatrzyma lawinę koronawirusa

W Portugalii w ostatnim tygodniu nowe infekcje rosły szczególnie dynamicznie. Fot. AFP)

Droga środka, serwowania ograniczeń w gospodarce i życiu społecznym po plasterku, jaką stosuje rząd, może nie być wystarczająca do zduszenia koronawirusa. Lepiej pójść w stronę rozwiązań sprawdzonych przez Australię czy Izrael – pisze ekspert.

Epidemia rozwija się w takim tempie, że sprawia to wrażenie, jakby rzadzacy przestali panować nad sytuacją. Liczba zakażeń w większości z 37 monitorowanych przez Traveldatę krajów rośnie już o kilkadziesiąt procent tygodniowo – zauważa na wstępie cotygodniowej analizy wydarzeń, które mają największy wpływ na turystykę wyjazdową prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

CZYTAJ TEŻ: Betlej: Coraz więcej lockdownów w Europie, kiedy u nas?

I podaje krótki przegląd sytuacji. Na ogólnym tle krajów źródłowych pod względem wskaźników zachorowań nadal pozytywnie wyróżniają się Skandynawia z wskaźnikiem 485 (poprzednio 335), kraje nadbałtyckie 683 (poprzednio 405), Niemcy 843 (poprzednio 486) i Dania 856 (poprzednio 512). Należy jednak przy tym zaznaczyć, że takie wartości wskaźników nowych infekcji były jeszcze niedawna uważane co najmniej za bardzo niekorzystne.

Dynamika wzrostu zbiorczego wskaźnika liczby nowych zakażeń w krajach źródłowych zachodniej części kontynentu wyniosła w minionym tygodniu ponad 46 procent tj. z 1603 do 2341 zakażeń na milion. Tym razem większą dynamikę wzrostu wykazał zbiorczy wskaźnik zakażeń dla środkowo-wschodniej części kontynentu, który podniósł się o ponad 57 procent, czyli z 1179 do 1852 przypadków na milion.

Osobno, obszernie omawia problem wzrostu liczby zgonów do zakażeń. Przytacza dane, w tym tygodniowy wskaźnik w krajach Europy Zachodniej, które w normalnych warunkach są krajami źródłowymi w ujęciu podróży turystycznych, który podniósł się w ostatnim tygodniu o prawie 56 procent (w Europie Środkowo-Wschodniej o 32 procent). Z kolei w tak zwanych krajach docelowych (cel wyjazdów turystycznych) o 16 procent.

Przeciąć transmisję wirusa

Zdaniem eksperta polski rząd nie poradził sobie z problemem rosnącej lawinowo liczby zakażeń koronawirusem. Nie „przeciął głównych kanałów transmisji wirusa”.

„Nie trzeba wcale być tytanem intelektu, aby dojść do wniosku, że w okresie jesienno-zimowym głównym miejscem, w którym będzie dochodzić do transmisji wirusa są i będą gospodarstwa domowe. Eksperci z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW (ICM) precyzują nawet, że odpowiadają one za dwie trzecie ogólnej wielkości transmisji.

Szkoły generują (wg. ICM) około 8 procent transmisji, w bardzo dużej mierze bezobjawowych, ale ich potencjał dalszego powielania jest bardzo duży. Nawet ograniczona liczba dzieci jest w stanie zarazić wiele gospodarstw domowych, nawet jeśli ich członkowie stosują się do ogólnie obowiązujących obostrzeń w codziennym życiu społecznym takich jak noszenie maseczek, utrzymywanie dystansu, czy przestrzegania zasad wzmożonej higieny” – pisze Betlej.

Jest to szczególnie ważne w Polsce, w której wciąż brakuje mieszkań, pod jednym dachem żyją więc wielopokoleniowe rodziny – dzieci w wieku szkolnym przenoszą wirusa na rodziców i dziadków.

Autor wysuwa też kilka postulatów pod adresem władz, zastosowanie których może pomóc, by „listopad nie skończył się nokautem”. Powołuje się przy tym na przykłady działań podjętych przez stan Wiktoria w Australii i przez Izrael, którym udało się radykalnymi ograniczeniami zdusić epidemię.

Przy założeniu, że rodziny wielopokoleniowe są najistotniejszym pasem transmisyjnym rozprzestrzeniania się wirusa władze powinny:

– zamknąć, co najmniej na kilka tygodni, a być może nawet do początku nowego roku szkoły, również dla klas 1-3.

– rozpocząć intensywną akcję informowania osób starszych, na temat bezpiecznych zachowań w okresie pandemii, zwłaszcza w kontaktach z młodszymi i z najmłodszymi członkami rodzin.

– wprowadzić „racjonalnie długi okres zatrzymania działalności” placówek gastronomicznych i lokali rozrywkowych”. Przy czym powinno się to „bezwzględnie łączyć się z formami odpowiednich uczciwych rekompensat dla przedsiębiorców”.

Izrael dał przykład

Zdaniem prezesa Traveldaty wobec lawinowo rosnącej liczbie chorych i zgonów pełny lockdown może być nieunikniony. Mimo dużych obaw o negatywne skutki takich ograniczeń dla gospodarki.

Stawia za przykład Izrael, który zareagował zdecydowanym lockdownem i pokazał sposób „na stosunkowo szybkie i skuteczne uporanie się z narastaniem kolejnej fali epidemii koronawirusa. Szczyt liczby nowych zachorowań nastąpił tam zaledwie po dwóch tygodniach od wprowadzenia restrykcji, a po czterech kolejnych tygodniowy wskaźnik ich liczby spadł ponad sześciokrotnie”.

„W nieco innych warunkach polskich, jak częstsze przebywanie w pomieszczeniach zamkniętych (niższe temperatury), relatywnie mniejsza dyscyplina przestrzegania ograniczeń oraz przy dużej transmisji wirusa wynikającej ze znacznego udziału rodzin i gospodarstw wielopokoleniowych okres ten może być dłuższy, zwłaszcza przy preferowaniu przez rząd kontrowersyjnej taktyki działań stopniowych (tzw. taktyka „salami”), która przedstawiana jest jako tzw. droga środka” – dodaje.

Groza ma kolor czarny

W ckolejnej części materiału Betlej przechodzi do cotygodniowego przeglądu sytuacji w Europie, USA, Japonii i Korei Południowej z ilustrowaniem go danymi ujętymi w postaci map i tabeli.

Jak zaznacza, z powodu znacznego wzrostu wskaźników epidemicznych Traveldata musiała wprowadzić nowy kolor, czarny. Według zasad:
Tygodniowy wskaźnik zakażeń – dla liczby przypadków > 2000 na milion mieszkańców
Tygodniowy wskaźnik zgonów – dla liczby przypadków > 40 na milion mieszkańców

Dołącza też od dwóch tygodni mapę tygodniowych wskaźników liczby zgonów.

Sytuacja w tygodniowej liczbie zgonów uległa kolejnemu znacznemu pogorszeniu. Poprawiła się ona jedynie w Skandynawii (wskaźnik spadł z 1,52 do 0,85), na Białorusi (z 4 do 2,95) i w Szwajcarii (z 4,02 do 1,15). W wypadku dwóch ostatnich krajów radykalna poprawa „wynika z niespójności w raportowaniu”.

Na drugim biegunie znajdują się kraje z dużymi przyrostami i bardzo wysokimi tygodniowymi wskaźnikami liczby zgonów, jak Czechy (wzrost z 40,7 do 72,8), Belgia (z 18,7 do 29,7), Węgry (z 19,4 do 29,2), Rumunia (z 24 do 27), Słowenia (wzrost z 10 do 24,8) i Polska (15,1 do 22,9).

Sytuacja na rynkach źródłowych w minionym tygodniu kolejny raz się mocno pogorszyła. Brak jakiegokolwiek kraju źródłowego, któremu można przypisać kolor zielony, wskazujący na poziom poniżej 250 zakażeń na milion mieszkańców, a nawet brak kraju z kolorem bladoczerwonym, który oznacza wskaźnik na poziomie poniżej 400. Są jedynie dwa obszary na czerwono, co oznacza wskaźnik nowych zakażeń w przedziale 400-700.

Grozę sytuacji podkreśla, że aż dziewięć krajów, na 20, oznaczonych jest nowo wprowadzonym kolorem czarnym – wskazuje Betlej.

Największe współczynniki zakażeń w krajach źródłowych zachodniej Europy nadal konsekwentnie utrzymują się w jej gęsto zaludnionych obszarach, osiągając wielkości jeszcze do niedawna prawie niemożliwe do wyobrażenia – czytamy w raporcie.

W Belgii było to 7956 zakażeń tygodniowo na milion mieszkańców, we Francji 3698, w Holandii 3685, a w Szwajcarii 3360. Bardzo wysokie wartości zaczęły występować również w krajach mniejszych i do niedawna mało intensywnie się infekujących, jak Słowenia (4671), która swego czasu (w czerwcu) ogłosiła się pierwszym krajem wolnym od koronawirusa, Austria (1778), czy Irlandia (1462).

W ostatnim tygodniu jeszcze bardziej niekorzystnie pod względem zmian ogólnego wskaźnika nowych zachorowań przedstawiała się sytuacja w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie we wszystkich krajach wskaźniki zakażeń wyraźnie wzrosły. W konsekwencji ważony zbiorczy wskaźnik dla regionu zwiększył się nawet bardziej dynamicznie niż w zachodniej części kontynentu z 1179 do 1852 zachorowań na milion mieszkańców, czyli wzrósł o ponad 57 procent (przed tygodniem wzrost wyniósł 37 procent) – podaje autor opracowania.

W Polsce zanotowano ostatnio 2061 przypadków na milion mieszkańców, wykazując przy tym dynamikę znacznie wyższą niż obserwowana w większości krajów regionu.

W Szwecji wskaźnik nowych zakażeń wzrósł w ostatnim tygodniu do 732. W porównaniu ze Szwecją nadal wyraźnie korzystniejsza była sytuacja w Finlandii i Norwegii, ale z powodu niezmiennie pogarszającej się sytuacji epidemicznej w samej Szwecji wielkość ta prawdopodobnie zwiększy się – ocenia Betlej.

W znacznej skali pogorszyła się sytuacja w Hiszpanii, wskaźnik nowych infekcji wzrósł tam z 1100 do 2005 (wzrost o ponad 82 procent). Jeszcze gorzej było w sąsiedniej Portugalii, gdzie wskaźnik skoczył z 737 do 1841. Podobnie we Włoszech, gdzie wzrósł z 982 do 1847. Stosunkowo niedużo zmieniła się sytuacja epidemiczna w Maroku, tam nastąpił wzrost z 574 do 645.
Nieco spadła natomiast liczba zakażeń w dotychczas najbardziej infekującym się kraju docelowym, czyli na Malcie, gdzie tygodniowy wskaźnik zakażeń opadł z 2054 do 1959.

Nadal relatywnie korzystnie kształtowały się wskaźniki nowych infekcji w bardzo istotnych dla wyjazdów wypoczynkowych Polaków Grecji i Turcji. W pierwszym kraju nastąpił dość duży wzrost wskaźnika, ale z niskiej bazy (z 265 do 497), a w drugim sytuacja była jeszcze korzystniejsza (wzrost z 141 do 169).

Kolejny raz zdecydowanie najniższy wskaźnik nowych infekcji zanotowano w Egipcie – nieco powyżej zaledwie dziewięciu przypadków na milion mieszkańców. Z listy krajów o relatywnie korzystnym wskaźniku definitywnie wypadł Cypr, gdzie odnotowano jego wzrost z 733 do 1036 – podaje Betlej.

Źródło: Traveldata

Sytuacja epidemiczna w USA uległa w ostatnim tygodniu ponownie niekorzystnej zmianie. Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń wzrósł znacząco, bo o 27 procent, z 1194 do 1513 przypadków na milion mieszkańców.

W Japonii w ostatnim tygodniu nastąpiła stabilizacja, gdyż tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń powtórzył poziom z poprzedniego tygodnia, czyli 29,8. To bardzo niski poziom, zwłaszcza w porównaniu z wartościami w innych krajach, w Europie i w USA – zauważa autor.

W Korei Południowej po ostatnim dużym spadku wskaźnika zakażeń z 15,4 i dwutygodniowej stabilizacji na poziomie około 10 wypadków na milion nastąpił jego drugi z kolei nieduży wzrost do 12,4.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach po licznych zmianach wykazał w minionym tygodniu czwarty z kolei nieduży wzrost, tym razem z 1,98 do 2,03, co oznacza, że już od ponad trzech miesięcy oscyluje on w ramach wyjątkowo niskich wartości. Warto też zaznaczyć, że w Chinach od trzeciego tygodnia maja nie są już odnotowywane żadne przypadki śmiertelne spowodowane przez zakażenie koronawirusem – informuje Betlej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Łódź chce być ośrodkiem konferencyjnym

Działające przy Łódzkiej Organizacji Turystycznej Łódź Convention Bureau przystąpiło z początkiem lutego do Międzynarodowego ...

Autokar powie, gdzie wysiąść

Inteligentny system informacyjny w autokarach na Majorce i czat w aplikacji do kontaktowania się ...

Do Petersburga z darmową wizą elektroniczną

Rosja wprowadziła wobec 53 krajów, w tym Polski, możliwość uzyskiwania drogą elektroniczną bezpłatnych wiz ...

Pekin ustępuje. Amerykanie polecą do Chin

Chiny poinformowały, że złagodzą ograniczenia związane z koronawirusem, aby umożliwić większej liczbie zagranicznych przewoźników ...

Pociągi są coraz punktualniejsze. Duża poprawa Intercity

Poprawia się punktualność pociągów pasażerskich. Jak podał Urząd Transportu Kolejowego (UTK), w czwartym kwartale ...

Rzecznicy praw pasażera nie będą obsługiwać wniosków o odszkodowania za koronawirusa

Stowarzyszenie Rzeczników Praw Pasażera nie podejmie się obsługi roszczeń o odszkodowania za zakłócenia lotów ...