Reklama

54 min. 11 sek.

Maciej Szczechura: Co roku Rainbow rośnie dwucyfrowo, teraz też jesteśmy na tej ścieżce

Biurom podróży coraz trudniej rosnąć. Jak sobie z tym radzi jeden z największych polskich touroperatorów? Czy dlatego szuka rozwoju w Rumunii? Czy zamierza wykorzystać nowe przepisy dotyczące gwarancji i kiedy kupi własne samoloty? Na te i wiele innych pytań odpowiada w kolejnym odcinku „Turystyka.rp.pl” prezes biura podróży Rainbow Maciej Szczechura.

Publikacja: 22.01.2026 15:00

Biuro podróży Rainbow rosło dynamicznie w ostatnich trzech latach. Każdy rok poprzedni był rokiem rekordowym, zarówno, jeżeli chodzi o liczbę klientów, jak i wyniki finansowe – relacjonuje Szczechura.

Reklama
Reklama

Niemniej presja konkurencyjnych firm wymusza na polskim rynku precyzyjne dostosowanie podaży ofert do popytu, każdy touroperator chce dla siebie zdobyć jak największą część rynku. Ale są granice – inaczej trzeba sprzedawać wyjazdy poniżej kosztów. – Pierwszym efektem takiej nadpodaży, czyli większej liczby ofert w stosunku do tego, ile klientów się pojawia, żeby te oferty kupić, jest obniżanie ceny – wyjaśnia Szczechura.

Dlatego w 2025 r. Rainbow musiał ciąć wcześniej przygotowany program. Klienci odczuwają to w ten sposób, że touroperator kasuje loty i przenosi ich do innego samolotu, czasem nawet wylatującego z innego miasta.

Czasem też do odwoływania lotów, a nawet całych kierunków zmusza biura podróży sytuacja polityczna, jak ostatnio w przypadku napięcia w Wenezueli, a wcześniej konfliktu między Hamasem a Izraelem.

– Jeżeli chodzi o konflikty, Rainbow akurat jest firmą, która ma mocną pozycję, bo jesteśmy obecni w ponad 100 krajach świata i oferujemy trzy tysiące hoteli. To już dla nas chleb powszedni, każdy w firmie wie, co ma robić w nagłych sytuacjach, żeby zminimalizować negatywne skutki takiej sytuacji – relacjonuje prezes Rainbowa.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Ceny wakacji idą w górę, ale ciągle są atrakcyjne wobec cen spodziewanego last minute

W styczniu sprzedaż lata przyspieszyła

Obecnie touroperator żyje głównie sprzedażą wyjazdów na sezon letni. Styczeń dobrze rokuje. Widać kolejny wzrost rok do roku. – Ludzie siadają w czasie świąt i zastanawiają się, gdzie spędzić wakacje, bo nareszcie mają chwilę czasu z rodziną i jest w ogóle przestrzeń, żeby o tym porozmawiać. Druga rzecz – firmy otwierają plany urlopowe od nowego roku i można zaplanować konkretnie urlop. Nas to cieszy, bo im wcześniej klient przychodzi zarezerwować wakacje, tym lepiej my właśnie możemy zaplanować program, kierunki, siatkę połączeń i ewentualnie ją dostosować do tego popytu.

– To ciekawe, co pan mówi. Chyba cechuje pana spory optymizm, bo ja zobaczyłem wasz ostatni raport ze sprzedaży sezonu letniego na najbliższe lato i tam jest wzrost zanotowany 6,1 proc., najmniejszy od lat – wskazywał prowadzący rozmowę Filip Frydrykiewicz.

– 6,1 proc. było na połowę grudnia, teraz jesteśmy już zdecydowanie na wzroście dwucyfrowym, w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego. Po prostu później sprzedaż przyspieszyła – tłumaczy Szczechura.

Czytaj więcej

Rainbow lata już z Gdańska do Kenii i Sri Lanki. „Zainteresowanie rośnie”

Z rynku znika biuro podróży, czy to coś niepokojącego?

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? – dopytuje dziennikarz. Pod koniec poprzedniego roku jedna ze stosunkowo dużych i znanych firm w wyniku kłopotów finansowych popadła w długi i w efekcie straciła licencję na sprzedawanie imprez turystycznych w pakietach (nocleg plus przelot). Było o tym głośno w mediach na początku nowego roku. Czy ta sytuacja jest sygnałem, że dzieje się coś niedobrego, klienci powinni być zaniepokojeni?

Reklama
Reklama

Zdaniem Szczechury nie, ponieważ ta sytuacja nie jest ilustracją żadnego trendu. To odosobniony przypadek biura, które nie miało dobrej strategii na trudne, bardzo konkurencyjne, czasy.

Czytaj więcej

Bruksela: Odszkodowanie za trzy godziny spóźnienia zostaje. A co bagażem podręcznym?

Zawieszenie składek na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny? Jeszcze nie teraz

1 stycznia weszły w życie nowe przepisy dotyczące gwarancji, które każdy touroperator musi sobie zapewnić, żeby mógł funkcjonować. Będzie można łatwiej je dostać i będzie to trochę tańsze. Gwarancje dużych firm turystycznych liczone są w setkach milionów złotych. Czy Rainbow zamierza skorzystać z nowych zasad? – pytał Frydrykiewicz.

Szczechura przyznał, że tak, chociaż jeszcze nie wie, w jakim zakresie. Zarazem zadeklarował, że nie jest zwolennikiem innego łagodzenia obowiązków touroperatorów, jak zawieszenie składek na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny, w którym leży już ponad 500 milionów złotych.

– Zdania są różne w branży. Ja akurat nie jestem zwolennikiem tego, żeby już w tej chwili zawieszać składki. Bo wydaje mi się, że te 500 milionów, które tam jest, to jest kwota duża, ale jakby ona się jeszcze podwoiła, to też nie byłoby źle. To chyba nie jest dobry moment na zmniejszanie poczucia, że coś zmniejszamy, jeżeli chodzi o zabezpieczenie, o poczucie zabezpieczenia – tłumaczył.

Czytaj więcej

Ceny wakacji idą w górę, ale ciągle są atrakcyjne wobec cen spodziewanego last minute
Reklama
Reklama

Włoskie i rumuńskie nadzieje polskiego touroperatora

Prowadzącego rozmowę ciekawiły też plany Rainbowa na 2026 r., jaki jest pomysł prezesa na rozwijanie tej firmy. Czy to będzie proponowanie nowych produktów, wchodzenie na nowe rynki (w 2025 r. Rainbow kupił biuro podróży w Rumunii, Paralela 45), budowa lub przejmowanie kolejnych hoteli (Rainbow ma ich pięć w Grecji), a może własne samoloty?

– Jednym z kierunków jest, jak to się mądrze mówi, integracja pionowa, to znaczy pozostawianie większej ilości tego łańcucha usług w naszych rękach – mówił Szczechura. I ujawnił, że lada dzień firma ogłosi otwarcie własnego biura do obsługi klientów we Włoszech. Będzie to czwarta taka zagraniczna spółka polskiego touroperatora o charakterze

DMC, czyli Destination Management Company, po hiszpańskiej, greckiej i tureckiej.

– Na pewno też pięć własnych hoteli, to nie koniec naszego apetytu – dodał prezes, wskazując, że touroperator jest zainteresowany rozbudową działającej w Grecji swojej sieci pod nazwą White Olive.

Skupia się jednak obecnie na inwestowaniu w rumuńskie biuro. Zaplanował, że w tym roku zwiększy ze 100 tysięcy do 160 tysięcy liczbę jego klientów. Szacuje, że przez najbliższe trzy lata będzie do niego dokładać. – Po tym okresie będziemy mogli ocenić, na ile całe przedsięwzięcie się udało, ale rynek wygląda obiecująco – zapewnił.

Czytaj więcej

Rainbow zamówił samoloty w Enter Airze. W planach nowy egzotyczny kierunek z Warszawy
Reklama
Reklama

Własne samoloty coraz bliżej

Szczechura zastrzegł zarazem, że „na tę chwilę nie myślimy o projekcie własnych samolotów, ale to nie znaczy, że nie robiliśmy swoich analiz pod tym kątem. Nie przekonały one nas samych, natomiast myślę, że im będziemy więksi, tym będzie to miało więcej sensu, bo to ma oczywiście sens w przypadku odpowiedniej skali [działalności touroperatora], bo tych samolotów jednak trzeba mieć kilka”.

– Charakterystyka tak zwanej linii lotniczej, chociaż to nie zawsze musi być linia lotnicza, jak pokazuje projekt Itaki. W razie usterki i jak coś wypada, no to trzeba mieć samolot na zastępstwo, bo samoloty latają non stop. Jak się jedna grupa opóźni, to później robi się domino w pozostałych grupach, trzeba więc mieć odpowiednią skalę. Chyba nam jeszcze trochę do niej brakuje, ale jak będziemy mieli 300 tysięcy klientów w Rumunii i milion w Polsce, to myślę, że pomału będziemy się zbliżać do tego momentu, kiedy i dla nas będzie miało to sens – przyznał Szczechura.

Czytaj więcej

Raport. Polacy w (zimowej) podróży – dokąd wyjadą, z kim i za ile?

Dokąd polecą Polacy? Turcy podnieśli ceny, a Albańczycy wybudowali nowe hotele

Jakie kierunki sprzedają się na wakacje 2026 r. w biurze podróży Rainbow? – chciał wiedzieć Frydrykiewicz na zakończenie rozmowy.

Prezes ujawnił, że w sprzedaży prowadzi Turcja, chociaż Grecję wybiera niewiele mniej klientów touroperatora („Grecja trzyma się mocno, bo Polacy ciągle ją lubią”). Jak mówił, dynamika wzrostu tego pierwszego kierunku wyhamowała, ponieważ lubią go też turyści z Niemiec i Wielkiej Brytanii, a to spowodowało, że tureccy hotelarze podnieśli ceny.

Reklama
Reklama

Zyskuje na tym Egipt, a szczególnie Albania, która jest obecnie najdynamiczniej rosnącym kierunkiem, a dalej Tunezja i Cypr.

– Zyskują kierunki, które oferują porównywalną jakość, ciepłe morze i fajną plażę w basenie Morza Śródziemnego, a są trochę tańsze. Do tego w Albanii rozwija się nowa, fajna baza hotelowa, której naprawdę nie można niczego odmówić – podkreślił.

– Ofertę Rainbowa uzupełniliśmy w tym roku wyjazdami na Minorkę i na grecką wyspę Wolos. Na północy Tunezji, nad Morzem Śródziemnym, mamy Tabarkę, a w Jordanii Akabę nad Morzem Czerwonym, do której latamy czarterem chyba teraz jako jedyni z polskich touroperatorów.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama