Air Berlin zniknie z giełdy

Mający problemy finansowe niemiecki przewoźnik, należący w 30 procentach do Etihad Airways z Abu Zabi, zostanie wycofany z giełdy, co będzie wstępem do jego fuzji z Alitalią

Publikacja: 23.03.2014 14:08

Air Berlin zniknie z giełdy

Foto: Bloomberg

Tygodnik „Wirtschaftswoche", powołując się na informatorów z branży, podał, że grupa niemieckich udziałowców, w tym byli i obecni członkowie kierownictwa tej linii, zwiększy swój stan posiadania do ponad 50 procent dla zachowania jej niemieckiego statusu. Etihad zwiększy z kolei udział do 49,9 proc. Mniejsi inwestorzy mający obecnie 38,5 procent zostaną wykupieni, podobnie jak turecka rodzina Sabanci (12 proc. jako ESAS).

Druga linia w Niemczech po Lufthansie pod względem wielkości, musi pozostać niemiecka, aby nie stracić prawa do latania poza Unią.

Etihad tworzył od pewnego czasu sieć linii lotniczych kupując mniejszościowe udziały, bo stara się dowozić pasażerów do swojego portu przesiadkowego w Abu Zabi.

Etihad jest także na końcowym etapie przeglądania ksiąg finansowych Alitalii, zastanawia się nad przejęciem udziału w tym przewoźniku, mającym dług ponad 800 mln euro i odczuwającym coraz ostrzejszą konkurencję. Osoby zbliżone do negocjacji mówią, że Etihad byłby zainteresowany kupnem do 40 procent we włoskiej linii.

Przedstawiciele sektora i banków twierdzą, że Etihad szuka sposobów połączenia Air Berlin i Alitalii dla uzyskania synergii. Te rozmowy są na na wczesnym etapie, a dowolna umowa wywoła z pewnością sprzeciwy władz Włoch i związków zawodowych, które już kilkakrotnie nie dopuściły do niezależności nierentownego flagowego przewoźnika.

Powiązanie obu linii, czy to umową handlową, czy w postaci pełnej fuzji zmusiłoby Air Berlin do opuszczenia sojuszu Oneworld i przejęcia do SkyTeam, do którego należy Alitalia. Takim powiązaniem Etihadowi udałoby się z kolei poszerzyć swe imperium lotnicze, rozciągające się już od Seszeli po Irlandię i Australię, poprzez dostęp do gęsto zaludnionych regionów i lukratywnych szlaków. Ten przewoźnik zawarł ponadto umowę o wspólnej rezerwacji miejsc z Air France-KLM.

Niemiecka linia wpadła w finansowe tarapaty po zbyt szybkiej ekspansji w ostatniej dekadzie. Ma do czynienia z ostrą konkurencją ze strony linii w rodzaju easyJet, która szybko rozwija się w Niemczech i kusi Niemców podróżujących służbowo. W listopadzie Air Berlin zrezygnował z zamiaru osiągnięcia równowagi operacyjnej w 2013 r. i uprzedził, że zbliży się do prognozowanej straty brutto 40 mln euro, jeśli znajdzie dodatkowe źródła dochodów.

Tygodnik „Wirtschaftswoche", powołując się na informatorów z branży, podał, że grupa niemieckich udziałowców, w tym byli i obecni członkowie kierownictwa tej linii, zwiększy swój stan posiadania do ponad 50 procent dla zachowania jej niemieckiego statusu. Etihad zwiększy z kolei udział do 49,9 proc. Mniejsi inwestorzy mający obecnie 38,5 procent zostaną wykupieni, podobnie jak turecka rodzina Sabanci (12 proc. jako ESAS).

Druga linia w Niemczech po Lufthansie pod względem wielkości, musi pozostać niemiecka, aby nie stracić prawa do latania poza Unią.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Lotniska
Tadeusz Syryjczyk: Rozbudowa lotniska w Radomiu to wyrzucanie pieniędzy