Po narciarską wycieczkę coraz chętniej do biura

Pixabay

Za pośrednictwem biur podróży na stoki wyjechało w tym sezonie około 10 procent więcej Polaków niż w tym samym czasie rok wcześniej – podaje Travelplanet.pl

Średnio 1420 złotych, a więc o 32 złote mniej od osoby niż rok wcześniej, płacili w tym sezonie miłośnicy białego szaleństwa za narciarskie eskapady. Najbardziej staniały wyjazdy do Austrii – o ponad 200 złotych od osoby. Koszt wyjazdu na austriackie stoki to średnio 1500 złotych. Wyjazdy do Włoch, wciąż najpopularniejszego kierunku wśród polskich narciarzy, zdrożały o 30 złotych i w tym sezonie kosztowały średnio około 1550 złotych. Najbardziej, bo o prawie 380 złotych, podrożały narciarskie wakacje w Polsce, za które w tym sezonie turyści płacili prawie 1100 złotych od osoby. W biurach podróży zarezerwowało je 6,5 procent narciarzy, użytkowników serwisu Travelplanet.pl.

Numer jeden mocno traci

Włoskie stoki, od wielu lat numer jeden wśród polskich narciarzy, gwałtownie tracą na popularności. Co prawda w tym sezonie wyjechało tam 44 procent narciarzy, klientów biur podróży, ale ruch na tym kierunku – w porównaniu z sezonem 2016/17 – zmniejszył się o 11 punktów procentowych. Drugą co do popularności Austrię wybrało natomiast prawie 27 procent narciarzy. W tym sezonie wyjechało tam więc o 39 punktów procentowych więcej miłośników białego szaleństwa niż w sezonie poprzednim.

Do Włoch i Austrii razem wyjechało 71 procentów klientów polskich biur podróży. To o około 4 punkty procentowe mniej niż w sezonie 2016/17. Narciarskie rezerwacje wzrosły mniej więcej o tyle samo w wypadku Czech, Polski i Słowacji liczonych łącznie.

– A jeśli zliczyć wyjazdy do tych krajów i Austrii, okaże się, że wzrost na tych czterech kierunkach wynosi aż 40 procent i pierwszy raz od wielu lat jest większy niż liczba wyjazdów do Włoch – zauważa cytowany w komunikacie prasowym Radosław Damasiewicz, dyrektor

Karnet w znacznie wyższej cenie

– Co kryje się za tak zasadniczą zmianą preferencji polskich narciarzy? Kilka czynników – opowiada Damasiewicz. Jego zdaniem bardzo ważna jest odległość. Klienci biur podróży wciąż w ponad 90 procentach wyjeżdżają na narty własnymi samochodami. Na austriackie stoki, nie mówiąc o czeskich, słowackich czy polskich, jest znacznie bliżej niż w Dolomity czy włoskie Alpy. A to nie tylko uciążliwa, długotrwała podróż w zimowych warunkach, ale również oszczędności na paliwie, winietach itp. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że narty w Austrii mocno staniały, po raz pierwszy od wielu sezonów pobyt na tamtejszych stokach spadł poniżej kosztów, jakie trzeba wydać we Włoszech.

Ale, zdaniem dyrektora w Travelplanet.pl, jest jeszcze ważniejszy powód. – Włoskie stacje narciarskie zmieniły politykę dotyczącą free ski, czyli karnetu w cenie pobytu – wyjaśnia Radosław Damasiewicz. – Dotychczas cena oferty free ski we Włoszech zasadniczo była najwyżej 20 procent wyższa od identycznej oferty bez karnetu w cenie. W tym sezonie była to rzadkość. W rzeczywistości zaoszczędzić na karnecie można było 15–20 procent. Włoskie oferty free ski zaczęły przypominać bardzo te austriackie, stąd właśnie taka poważna zmiana preferencji. Tym samym ceny karnetów położyły się cieniem na szusowaniu w słonecznej Italii – ocenia Damasiewicz.

Chętniej do hoteli z obiadokolacjami

Z danych Travelplanet.pl wynika, że w tym sezonie narciarskie wakacje były bardziej komfortowe, a przy tym nieco tańsze niż w poprzednim. Obecnie 55 procent narciarzy wybierało hotele 3-gwiazdkowe (w sezonie 2016/17 było to 57 procent), zaś 31 procent obiekty 4-gwiazdkowe (30 procent). Na standard do dwóch gwiazdek zdecydowało się 13 procent miłośników białego szaleństwa (13 procent).

W tym sezonie znacznie mniej narciarzy niż w poprzednim, bo 24 procent, nie wykupiło wyżywienia, decydując się na przyrządzanie posiłków samodzielnie. Koszt pobytu sięgnął w ich przypadku około 970 złotych za osobę (w sezonie 2016/17 było to 32 procent ze średnio 1100 złotych za osobę). 9 procent klientów Travelplanet.pl zarezerwowało pobyt tylko ze śniadaniami, którego koszt wyniósł średnio 1100 złotych za osobę (w sezonie poprzednim to 9 proc za 1000 złotych). Natomiast 67 procent narciarzy kupiło pobyty z co najmniej śniadaniami i obiadokolacjami, płacąc średnio 1575 złotych za osobę (w sezonie poprzednim było to 59 procent za 1700 złotych).

– Statystyki pokazują wyraźnie, że wyjazdy z wyżywieniem staniały bardziej niż pobyty w apartamentach. Przesuwanie się popytu narciarzy w kierunku wyższego komfortu jest więc zrozumiałe – zauważa dyr. Damasiewicz.

Jak Włochy to Val di Sole

Z danych Travelplanet.pl wynika, że do Włoch pojechało 44 procent narciarzy, klientów biur podróży. Najchętniej wybierali oni region Val di Sole (Folgarida, Marilleva, Madonna di Campiglio, Passo Tonale), okolice słynnej Sella Ronda, a więc doliny Val di Fassa i Val di Fiemme, oraz Południowy Tyrol. Choć Alta Valtelina, region narciarski ze słynnymi ośrodkami Bormio i Livigno, zajął dopiero 4 miejsce w rankingu popularności, to jednak sama miejscowość Livigno znalazła się na drugim miejscu zestawienia (8 procent narciarzy wyjeżdżających z biurami podróży do Włoch).

Włoskie wakacje na stokach były znacznie skromniejsze niż średnia dla innych tego typu wyjazdów. Spowodowała to duża rozpiętość kosztów pomiędzy wypoczynkiem z własnym wyżywieniem a pobytem z posiłkami w hotelu. Różnica w rachunkach sięgała prawie 1000 złotych od osoby.

61 procent klientów biur podróży na narty do Włoch pojechało do hoteli 3-gwiazdkowych, a 27 procent – do obiektów 4-gwiazdkowych. 12 procent wybrało zaś standard do dwóch gwiazdek. Z kolei wyżywienie HB (śniadanie i obiadokolacja) zarezerwowało 63 procent narciarzy, płacąc za pobyt średnio około 1850 złotych za osobę. 30 procent wyjeżdżających zdecydowało się zaś na przygotowanie posiłków we własnym zakresie, wydając na tygodniowe noclegi ok 870 złotych.

Austria tańsza niż Włochy

Na austriackie stoki wybrało się w tym sezonie prawie 27 procent narciarzy, klientów biur podróży. Duży, bo prawie 40-procentowy, wzrost wyjazdów spowodował o 200 złotych niższy przeciętny koszt pobytu i mniejsze koszty podróży niż w wypadku Włoch. Po 38 procent narciarzy, którzy wyjeżdżali za pośrednictwem biur podróży, wybierało ośrodki w Tyrolu i na Ziemi Salzburskiej, 18 procent pojechało do kurortów Karyntii. Najpopularniejsze austriackie miejscowości wśród polskich narciarzy to Kaprun – Zell am See (13 procent), kurorty w regionie Saalbach – Hinterglemm – Leogang – Fieberbrunn (ok. 5 procent) i Mayerhofen w dolinie Zillertal (4 procent).

Połowa narciarzy, którzy spędzali urlop w Austrii, wybrała hotele 3-gwiazdkowe, ale – w odróżnieniu od Włoch – aż 38 procent wypoczywało w obiektach 4-gwiazdkowych, a 4 procent – 5-gwiazdkowe.

Jeszcze ciekawiej wyglądają dysproporcje pomiędzy Austrią a Włochami, jeśli chodzi o wyżywienie. Do apartamentów w Austrii pojechało 16 procent narciarzy (koszt to 870 złotych od osoby). Pobyt ze śniadaniami wybrało 8 procent wyjeżdżających (około 1300 złotych za osobę), za to na narty z co najmniej śniadaniami i obiadokolacjami zdecydowało się ponad 76 procent (1650 złotych za osobę).

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Itaka precyzuje umowę z Enterem

Czarterowa linia lotnicza i biuro podróży podpisały aneks do umowy z lutego tego roku, ...

Barcelona: Polityka wystraszyła turystów

O 5,5 procent spadła w czwartym kwartale zeszłego roku liczba zagranicznych turystów odwiedzających Barcelonę. ...

Prezes Neckermanna: Nasze biuro działa jak zwykle

Maciej Nykiel, prezes polskiej spółki Neckermann, należącej do koncernu Thomas Cook, który dzisiaj ogłosił ...

TUI: Bez numeru komórki nie ma rezerwacji

Od 25 kwietnia agenci niemieckiego TUI będą musieli wpisywać do rezerwacji numery telefonów komórkowych ...

Betlej: Niemcy też mają kłopot ze sprzedażą wycieczek

Bardziej opłacalna sprzedaż internetowa to jedna z przyczyn rosnącej przewagi zdigitalizowanych gigantów, jak TUI ...

Debata: Podatnik nie zmarnował pieniędzy na Polską Organizację Turystyczną

Cetnarski: POT jest potrzebny biurom podróży. Lachowska: POT jest potrzebny całej branży turystycznej. Kachniewska: ...