Itaka: To był sezon powrotu do normalności

Piotr Henicz: planujemy obsłużyć 50 tysięcy klientów więcej.

– Spełniły się nasze założenia, że wstrzymanie wzrostu zaowocuje lepszymi wynikami finansowymi – mówi wiceprezes Itaki Piotr Henicz.

I dodaje: – Podobnie postąpiła pozostała część touroperatorów, dzięki czemu nie było na rynku zbyt wielu ofert ponad to, czego oczekiwali klienci. Nastąpiło więc zrównoważenie popytu i podaży. Gdybym miał jednym zdaniem podsumować – udało się wrócić do normalności.

Rekordowy  zysk

Itaka zakończy rok 2019 z liczbą klientów na poziomie 885 tysięcy, czyli około 2 procent mniej niż w zeszłym roku. Średnia cena za wyjazd była jednak dotąd o 9 procent wyższa niż rok temu. Dlatego obrót, który w 2018 r. wyniósł 2,5 mld złotych, wzrośnie o około 7 procent, do prawie 2,7 miliarda. Zysk netto zwiększy się zaś pond trzykrotnie, do rekordowej wielkości – z 24,5 mln złotych w 2018 roku do 85 mln złotych.

– Nie liczymy tu przychodów i klientów z innych rynków, na których działamy jako holding. A przecież w Czechach obsłużymy 150 tysięcy turystów czarterowych, na Litwie 40 tysięcy, a na Łotwie kolejnych 10 tysięcy – dodaje Henicz. – Warto przy tym pamiętać, że w Czechach w trzy lata potroiliśmy liczbę klientów lecących z Čedokiem na wakacje.

Polscy klienci Itaki najchętniej korzystali w tym roku z wyjazdów do Grecji. – Chociaż początkowo wydawało się, że Turcja ją przegoni, to jednak Grecja, mimo spadku rok do roku o 9 procent, obroniła się – wyjaśnia Henicz.

Na drugim miejscu była więc Turcja. – Co ciekawe, najmocniej rosło zainteresowanie wypoczynkiem na Riwierze Tureckiej, dzięki czemu ten region wysunął się ponownie na pierwsze miejsce przed Turcję Egejską -wyjaśnia Henicz.

Trzecie miejsce w Itace utrzymała Hiszpania. Chociaż generalnie zanotowała 2-procentowy spadek, wzrosły wyjazdy na dwie wyspy kanaryjskie – Teneryfę i Fuerteventurę.

Po Turcji największy pod względem dynamiki wzrost był udziałem Egiptu. – Tu większe niż dotychczas zainteresowanie wyjeżdżających nakierowane było na Marsa Alam i Tabę. Tracił jednak Sharm el-Sheikh, dlatego wycofaliśmy się z tego kierunku – mówi Henicz.

– Dzięki rewelacyjnym warunkom, jakie dają hotelarze w Tunezji, wraca zainteresowanie tym kierunkiem – wskazuje wiceprezes.

Z kolei o Albanii mówi, że nie traciła zainteresowania. – Tamtejszych hotelarzy zaskoczył trzy lata temu boom, jaki wywołaliśmy przywożąc im tysiące gości z Polski. Ale uczą się i poprawiają jakość swoich usług. Klienci wracają zachwyceni, bo hotele w Albanii są nowe, otoczenie jeszcze nieskomercjalizowane, a jedzenie bardzo smaczne.

Dojazd własny? Dlaczego nie

Na koniec sierpnia, jak co roku, Itaka ruszyła ze sprzedażą kolejnego sezonu letniego. – Wrzesień był znakomity, październik i listopad nie przyniosły już takich wyników, ale te wrześniowe dały nam taki wzrost, że mamy jeszcze dużą nadwyżkę relacjonuje Henicz.

W sezonie 2020 touroperator planuje wzrost liczby klientów o 50 tysięcy. – Opieramy te plany na naszych nowościach, których mamy aż pięć: egzotyczne Curaçao, Miami na Florydzie i trzy kierunki w basenie Morza Śródziemnego: Marsa Matrouh w Egipcie, Saidia w Maroku i Mykonos w Grecji. Ale także na przekonaniu, że będzie rosło zainteresowanie wakacjami w Turcji i na Wyspach Kanaryjskich – wylicza Henicz. – Już teraz widać, że będzie to sezon, w którym Turcja przegoni Grecję – dodaje.

Z nowości najlepiej na razie sprzedaje się Curaçao. – Jesteśmy zaskoczeni, że na loty, które rozpoczną się przecież dopiero w czerwcu przyszłego roku i w dodatku chodzi o daleki, dopiero wprowadzany do oferty kierunek, już sprzedaliśmy ponad 1500 miejsc. Coś takiego jeszcze się nie zdarzyło – wskazuje wiceprezes Itaki.

Jak relacjonuje, generalnie klienci decydują się na hotele wysokiej klasy, czyli pięciogwiazdkowe, rodzinne, z pokojami 2+2, w których działają Kluby Przyjaciół Itaki. – Z drugiej strony rezerwują też wycieczki objazdowe. W pierwszej kolejności znikają miejsca w dwóch typach programów – pierwszy to te klasyczne, oblegane od lat, a drugi to najnowsze, właśnie wprowadzone do oferty.

Itaka dostrzegła też nowe pole do zagospodarowania – imprezy z dojazdem własnym. Szczególnie po zamknięciu biura podróży Neckermann, co było konsekwencją upadku jego właściciela, czyli Thomasa Cooka. Dojazd własny był jednym z filarów biznesu Neckermanna. – Czasem zdarza się, że w krajach europejskich, do których klienci mogą dojechać lub dolecieć na własną rękę, mamy dodatkowe miejsca w hotelach. W tym roku skorzystało z tego 1500 klientów, którzy pojechali do Bułgarii, Albanii i na Zakintos. To niby nie dużo przy skali naszej działalności, ale widzimy możliwość rozwinięcia tego segmentu imprez. Dlatego otwieramy dział, który się tym zajmie. Będzie można zarezerwować u nas noclegi we Włoszech, Chorwacji, Austrii, czy Bułgarii. Także zimą, z czego najczęściej korzystają narciarze – mówi Henicz.

CZYTAJ TEŻ: Itaka: Wyznaczamy kierunki na Lato 2020

ZOBACZ TAKŻE: Rainbow: Rok rekordowego zysku

Mogą Ci się również spodobać

Wypadek statku w Tajlandii – utonęło co najmniej 21 turystów

Nieopodal wybrzeży tajlandzkiej wyspy Phuket na Morzu Andamańskim zatonął statek przewożący chińskich turystów Nieopodal ...

Park Inn by Radisson w Katowicach już otwarty

Park Inn by Radisson otworzył 168-pokojowy obiekt w Katowicach. Razem z hotelami, które są ...

Niemcy chcą ubezpieczeń od upadku linii lotniczych

Niemieckie Stowarzyszenie Urzędów Ochrony Konsumentów chce, by linie lotnicze zabezpieczały się przed skutkami upadłości ...

Wakacje.pl przejęły Parklot.pl

Wakacje.pl kupiły serwis pośredniczący w rezerwowaniu miejsc parkingowych przy największych portach lotniczych w Polsce ...

Airbnb inwestuje w atrakcje

Od 2016 roku Airbnb zwiększył liczbę oferowanych atrakcji z 500 do ponad 30 tysięcy. ...

Rekordowy rok lotniska w Babimoście

W 2019 roku liczba pasażerów lubuskiego lotniska wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim o ...