Organizatorem debaty pod hasłem „Turystyka (od) nowa. Narzędzia wychodzenia z kryzysu”, poświęconej turystyce krajowej, jej sytuacji u progu wakacji i prognozom na kolejne miesiące i lata, która odbyła się 29 czerwca w Warszawie, był dziennik „Rzeczpospolita” i jej serwis internetowy Turystyka.rp.pl, a partnerem Polska Organizacja Turystyczna.

W debacie udział wzięli wiceminister rozwoju, pracy i technologii Andrzej Gut-Mostowy, prezes Polskiej Organizacji Turystycznej Rafał Szlachta, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki Andrzej Kindler, prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego Ireneusz Węgłowski, przewodniczący Rady Ekspertów ds. Turystyki przy ministrze rozwoju, pracy i technologii Bogdan Dyjuk i wiceprezes Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel Łukasz Adamowicz.

Jaki jest obraz polskiej turystyki po ponad roku zmagań z pandemią i jak rysuje się jej najbliższa przyszłość? – pytał gości prowadzący spotkanie redaktor Filip Frydrykiewicz.

Umiarkowanie optymistyczną diagnozę postawił Andrzej Gut-Mostowy. – W ostatnich tygodniach turystyka odżyła, unijny certyfikat covidowy dał jej oddech – wskazał. – Niepokojąca może być jednak sytuacja w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza że kraj ten jest w europejskiej czołówce pod względem liczby zaszczepionych. Dlatego powinniśmy zdać sobie sprawę, że pandemia jeszcze nie wygasa, dlatego osoby, które się nie zaszczepiły, powinny zrobić to jak najszybciej – apelował wiceminister.

""

Andrzej Gut-Mostowy: – Mamy turystykę niepewności. Fot. Robert Gardziński

turystyka.rp.pl

Jeździmy bliżej

Dzisiejszą, zmienioną przez pandemię turystykę minister nazwał turystyką niepewności. – Wynikiem tej niepewności jest planowanie wyjazdów i rezerwacje imprez czy hoteli w ostatniej chwili, wybieranie bliższych kierunków i transportu indywidualnego, częste zmiany przepisów dotyczących restrykcji, zmniejszone nabory do szkół turystycznych i hotelarskich – wskazywał Gut-Mostowy.

Polityk podkreślił, że wdrożona przez rząd pomoc dla branży turystycznej spełniła swoje zadanie, bo nie było masowych bankructw biur podróży czy hoteli. Wiele pozytywnych efektów przyniósł też bon turystyczny – nie tylko wzmógł zainteresowanie turystów krajowym rynkiem, ale także sprawił, że wielu przedsiębiorców turystycznych działających dotąd w szarej strefie zarejestrowało swoje biznesy (beneficjentami bonu mogą być wyłącznie legalnie działające firmy). – W pewnej dużej gminie turystycznej w ciągu roku liczba zarejestrowanych obiektów noclegowych zwiększyła się o 20 procent – przytoczył przykład Gut-Mostowy.

Według prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej, która odpowiada między innymi za promowanie Polski za granicą, Rafała Szlachty, rynek krajowy ma się dość dobrze, głównym problemem jest teraz ściągnięcie do Polski turystów zagranicznych. – Nieustannie monitorujemy zmieniające się przepisy i tam, gdzie sprzyjają one podróżom, pojawiamy się z reklamą. Są to przede wszystkim kraje strefy Schengen i te leżące blisko Polski, jak Czechy, Słowacja, Węgry, Niemcy czy państwa skandynawskie, ale nie zapominamy też o rynkach dalekich, jak Stany Zjednoczone. W dniu uruchomienia lotów z USA wystartowaliśmy tam z kampanią promocyjną. W każdej naszej reklamie staramy się podkreślać, że Polska jest krajem bezpiecznym, na co na szczęście pozwala aktualna sytuacja epidemiczna. Bezpieczeństwo jest dziś w turystyce ważniejsze od atrakcji czy emocji – referował Szlachta.

""

Pojawiamy się z reklama tam, gdzie są możliwości podróżowania – mówił Rafał Szlachta. Fot. Robert Gardziński

turystyka.rp.pl

W Polsce POT prowadzi kilka projektów wspierających turystykę, w tym Certyfikat Dobrych Praktyk (program certyfikowania i promowania obiektów noclegowych przestrzegających norm bezpieczeństwa i jakości i zarejestrowanych w programie Polski Bon Turystyczny), do którego zgłosiło się już ponad 2,3 tysiąca podmiotów.

Planuje też akcję pod nazwą Turystyczna Szkoła. – To program promocyjno-edukacyjny, który zaangażuje szkoły, dyrektorów, nauczycieli, uczniów i rodziców. Chcemy uczynić nauczycieli ambasadorami turystyki, a dzieci wychować na turystów. Stworzyliśmy dla nich kilkaset planów lekcji, które w sposób atrakcyjny i nowoczesny zachęcają do podróżowania po Polsce – wyjaśniał Szlachta.

Prezes POT wrócił też do wątku bonu turystycznego. – Teraz, kiedy turystyka została uwolniona, mamy prawdziwy boom, płatności bonami idą w dziesiątki tysięcy – wskazywał.

Wakacje nie uratują branży

Jak przypomniał Filip Frydrykiewicz, budżet programu Polski Bon Turystyczny to 4 miliardy złotych. Z tej puli Polacy wydali dotąd 770 milionów złotych. Na wydanie czeka jeszcze około 1,1 miliarda złotych w bonach już aktywowanych i ponad 2 miliardy w nieaktywowanych. Co ciekawe, przed wakacjami nastąpiło ogromne przyspieszenie wykorzystania bonów. Suma wydanych pieniędzy podwoiła się. Gwałtownie wzrosła też liczba podmiotów uprawnionych do korzystania z bonu, które zarejestrowały się w bazie – z 19 tysięcy trzy miesiące wcześniej do ponad 25 tysięcy. To pokazuje, że branża turystyczna dostrzegła w bonie szansę i chce sięgnąć po pieniądze z niego.

Zdaniem Andrzeja Kindlera, który prowadzi biuro podróży specjalizujące się w turystyce szkolnej i młodzieżowej, znaczne ożywienie w turystyce u progu wakacji wcale nie oznacza, że wychodzi już ona z zapaści – jest tylko kolorowym parawanem, który skrywa prawdziwy obraz sytuacji w branży.

""

Same wakacje nie uratują branży turystycznej – przekonywał Andrzej Kindler. Fot. Robert Gardziński

turystyka.rp.pl

– Nadchodzące wakacje i tłumy nad morzem, jeziorami i w górach dają nam złudne poczucie, że turystyka ruszyła, ale niestety, z punktu widzenia przedsiębiorców tak nie jest – mówił.

Jak tłumaczył, ograniczenia (na przykład liczby gości w obiektach noclegowych) spowodowały, że wielu klientów uciekło do szarej strefy. – Zamiast turystyki zorganizowanej przez biura podróży mamy wypoczynek najbiedniejszy – ludzie wyjeżdżają, robią zakupy w Biedronce, nocują i wracają. Firmy, które powinny ten ruch obsługiwać, nie zarabiają – tłumaczył Kindler.

– Z naszej dyskusji powinniśmy wyłączyć wakacje, bo one od lat obłożone są na poziomie 95-97 procent. Żeby turystyka mogła funkcjonować, potrzebne jest obłożenie poza sezonem. Nie ma takiego biznesu, który mógłby funkcjonować tylko przez dwa miesiące. To się przekłada także na serwis i możliwość utrzymania pracowników. Wakacje nie rozwiązują problemu – dodawał.

Pandemia diametralnie zmieniła też obraz rynku hotelarskiego. Jak referował Ireneusz Węgłowski, cechują go teraz obawa przed kolejnym lockdownem, bardzo krótki okres rezerwacji usług i odpływ pracowników z branży. – Branża jest mocno poturbowana konsekwencjami pandemii, na szczęście Polska jest dużym krajem z dość silnym rynkiem wewnętrznym, na Węgrzech czy w Czechach jest dużo gorzej – zwracał uwagę Węgłowski.

Szef IGHP przytoczył wyniki ostatniego badania izby, z którego wynika, że w maju 76 procent hoteli odnotowało średnie obłożenie nie większe niż 30 procent, z czego 47 procent obiektów miało frekwencję poniżej 20 procent, a 20 procent – poniżej 10 procent.

""

Ireneusz Węgłowski mówił wprost: Trzy lockdowny rozjechały hotelarzy. Fot. Robert Gardziński

turystyka.rp.pl

Ludzie boją się pracy w turystyce

– To najlepiej obrazuje sytuację w hotelach. Rozjechały nas trzy lockdowny, branża jest zdziesiątkowana, także pod względem możliwości świadczenia usług, bo 100 tysięcy ludzi, często profesjonalistów o dużych kwalifikacjach, odeszło z hotelarstwa i nie powraca do niego z obawy przed kolejnym lockdownem. Jeszcze nie tak dawno zawód hotelarza cieszył się ogromną popularnością, dziś ze względu na niepewność zatrudnienia ludzie boją się wiązać przyszłość z hotelarstwem. Nie ma pracowników na rynku, a ci, którzy nadal pracują lub się zgłaszają w procesie rekrutacji, każą sobie płacić bardzo wysokie stawki. Według naszych informacji pomocnik kucharza oczekuje nawet 50 złotych netto za godzinę – mówił Węgłowski.

Nawet więc, kiedy zniesione zostaną wszystkie ograniczenia i hotele zaczną działać pełną parą, nie będzie komu obsługiwać gości.

Turyści do ostatniej chwili czekają z rezerwacją. – Większość rezerwacji na dany miesiąc wpływa w tymże miesiącu, na przykład w Warszawie w czerwcu było to 60 procent. Problem ten w mniejszym stopniu dotyczy pasa nadmorskiego. Trójmiasto i Szczecin radzą sobie nieźle, ale już na przykład Kraków notuje frekwencje znacznie poniżej oczekiwań – mówił Węgłowski.

Największym pesymistą wśród uczestników debaty sam siebie nazwał Łukasz Adamowicz, reprezentujący branżę MICE (podróże biznesowe i motywacyjne, targi, kongresy i konferencje). – Turystyka MICE jeszcze nie ruszyła. Jesteśmy w głębokim dołku, z którego będziemy wychodzić latami. Musimy się nastawić na ciężką walkę. Popyt wprawdzie jest, bo klienci chcą się spotykać, ale problemem są restrykcje, limity czy brak kadr – wyjaśniał Adamowicz.

""

MICE będzie wychodzić z dołka jeszcze latami – mówił Łukasz Adamowicz. Fot. Robert Gardziński

turystyka.rp.pl

– Turystyka MICE, która w wakacje działa najsłabiej, wypełnia puste okresy poza sezonem, zapewnia 70-procentowe obłożenie hotelom biznesowym, dostarcza gości miejscowościom wypoczynkowym we wrześniu, w październiku i w listopadzie. I o to toczy się gra. Bo agroturystyka na Mazurach w wakacje obłoży się sama. Musimy pamiętać o turystyce MICE, bo bez niej będziemy działać w systemie szczytów – w majówkę, Boże Ciało i wakacje będziemy borykać się z nadpopytem i brakiem kadr, by go zaspokoić, oraz barkiem jakości, do której przyzwyczailiśmy klientów – podkreślał.

Bogdan Dyjuk nawiązał do jednego z postulatów Rady Ekspertów ds. Turystyki – konieczności stworzenia instytutu badawczego, który wnikliwie i wielowymiarowo analizowałby sytuację w turystyce. Badania nad tak ważnym działem gospodarki muszą być usystematyzowane, a nie rozproszone w różnych instytucjach, jak obecnie.

Bon turystyczny pomógł turystyce młodzieżowej

– Jak zaradzić problemom i co zrobić, by turystyka wróciła do rekordowego roku 2019? – pytał Filip Frydrykiewicz, rozpoczynając drugą część debaty. Czy kołem ratunkowym może być bon turystyczny?

– Bon turystyczny nie obejmuje dużej części branży, ale tym, których obejmuje, bardzo pomógł – uważa Andrzej Kindler. – Nie ma wątpliwości, że na przykład w turystyce młodzieżowej bon zaistniał w bardzo dużym stopniu. Odciąża finansowo rodziców, zwalniając ich z części płatności, jak i ułatwia podjęcie decyzji o wyjeździe. Pamiętajmy przy tym, że w 2020 roku ze zorganizowanego wypoczynku skorzystało 480 tysięcy dzieci, podczas gdy rok wcześniej było ich 1,4 miliona. Szacuję, że w tym roku spadek względem 2019 wyniesie 25 do 30 procent. Kolejny raz podkreślam, że będzie dużo mniej turystyki organizowanej przez biura podróży, a więcej tej organizowanej przez stowarzyszenia, które nie ponoszą całorocznych kosztów funkcjonowania biznesu – wskazywał.

Zdaniem Kindlera bon może stać się katalizatorem turystyki szkolnej także jesienią, pod warunkiem jednak, że rząd da jej zielone światło i będzie zachęcał do wyjazdów.

Czy pieniądze te zostaną w pełni wykorzystane przed marcem 2022 roku, kiedy upływa termin aktywacji bonów? Według Ireneusza Węgłowskiego należy zrobić wszystko, by tak się stało, w razie potrzeby włączając do programu inne grupy społeczne, na przykład seniorów. Takie rozwiązanie zaproponował Senat.

Gut-Mostowy stwierdził, że choć projekty poszerzające bon zarówno w zakresie finansowym, jak i liczby beneficjentów popiera, to jednak decyduje o tym Ministerstwo Finansów i możliwości finansowe państwa. – Po wakacjach przystąpimy do analizy, jeśli okaże się, że pieniądze z bonów mogą zostać niewykorzystane do marca 2022 roku, ewentualnie przedłużymy funkcjonowanie bonu poprzez nowelizację ustawy – zapewnił wiceminister rozwoju.

– Chcielibyśmy, by PBT na stałe wpisał się w polski krajobraz życia społecznego i gospodarczego, bo to ważny projekt polityki społecznej państwa, największy tego typu w Europie, nie tylko stymulujący gospodarkę turystyczną, ale przede wszystkim integrujący rodziny – zaakcentował wiceminister.

POT z kolei, zapowiedział Rafał Szlachta, przygotuje poradnik dla szkół, jak zorganizować wycieczkę szkolną z bonem turystycznym i dlaczego warto zrobić to z licencjonowanym organizatorem. – Postaramy się dotrzeć z nim do każdej placówki – obiecał.

– Chciałbym, aby bon w przyszłości stał się międzynarodowy – zdradził inny pomysł prezes POT. Chodzi o możliwość wyjazdu z polskim bonem na przykład nad Balaton i odwrotnie – z węgierskim bonem nad Bałtyk. Szlachta przedstawił go już prezesom narodowych organizacji turystycznych i ambasadorom państw z Grupy Wyszehradzkiej. Zapewnił, że został on dobrze przyjęty na szczeblach administracyjno-rządowych i że każdy z tych krajów widzi w nim potencjał. Problemami, które należałoby rozwiązać, by wprowadzić go w życie, są sposób finansowania, który musi być zgodny z polityką państwa, i technologia.

– Co można zrobić dla turystyki biznesowej, która z bonów turystycznych nie skorzysta? – chciał wiedzieć Filip Frydrykiewicz.

– Zamiast mówić, że się nie da i że idzie kolejna fala zakażeń, trzeba wykorzystywać szanse, na przykład promować turystykę w naturze, która jest bezpieczna i możliwa do zrealizowania w Polsce. Bardzo duży nacisk położyłbym na przewidywalność i promowanie bezpieczeństwa. Promocja turystyki nie powinna polegać wyłącznie na dawaniu pieniędzy, trzeba też mówić, że turystyka jest bezpieczna – podpowiadał Łukasz Adamowicz.

Prezes SOIT oczekuje też od Ministerstwa Zdrowia zapewnienia, że zaszczepieni, ozdrowieńcy lub ci, którzy zrobią test, będą mogli korzystać z hoteli czy brać udział w targach i kongresach niezależnie od stanu pandemii, pozostali zaś, czyli niezaszczepieni, tylko wtedy, kiedy sytuacja epidemiczna na to pozwoli. Jego zdaniem taki komunikat wprowadziłby bardzo potrzebną branży przewidywalność i zmieniłby na korzyść podejście klientów do zamawiania usług. – Lepsze to niż stymulowanie pomocy i lockdowny – podsumował Adamowicz.

Ratunek w szczepieniach, nie wszyscy to rozumieją

Problem w tym, że podstawą bezpieczeństwa zdrowotnego, a więc i sukcesu turystyki, są szczepienia, wobec których wielu Polaków jest sceptycznych. Szczególnie na południu i wschodzie Polski, w tym w najpopularniejszych regionach turystycznych – na Podhalu i w Małopolsce – zwracał uwagę moderator.

– Chciałbym zaapelować i zachęcić, aby jak najwięcej z nas się zaszczepiło. Bo każde kilka procent więcej zaszczepionych obniży kolejne, ewentualne fale pandemii i pomoże jak najszybciej wrócić do normalności – mówił Andrzej Gut-Mostowy.

– Nie możemy czekać na koniec pandemii, ale musimy nauczyć się działać mimo pandemii, bo będziemy z nią żyć przez najbliższe miesiące, jeśli nie lata – podsumował Łukasz Adamowicz.

Dyskusji przysłuchiwali się przedstawiciele biur podróży, regionalnych i lokalnych organizacji turystycznych, lotnisk, atrakcji turystycznych, uczelni i instytucji rządowych. Wielu z nich zabrało głos w ostatniej części debaty.

Jak wskazywał Krzysztof Łopaciński z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, członek Rady Ekspertów ds. Turystyki przy ministrze rozwoju, pracy i technologii, na podstawie dostępnych danych dotyczących wyjazdów dzieci w ostatnich latach, których jednak oficjalnie nikt nie przeanalizował, można już dziś założyć, że co najmniej 40 procent bonów nie zostanie wykorzystanych. – Trzeba więc pomyśleć, co zrobić z pieniędzmi, które zostaną. Może faktycznie przeznaczyć je dla emerytów? – zastanawiał się Łopaciński.

– Wraz z Krajowym Instytutem Gospodarki Senioralnej jesteśmy gotowi pomóc Ministerstwu Rozwoju, Pracy i Technologii procedować projekt bonu dla seniorów. Nie zapominajmy o seniorach, turystyka senioralna to bardzo ważny segment turystyki – dodał prezes Polskiej Izby Hotelarzy Marek Łuczyński.

– Powinniśmy obserwować kierunki działania innych państw. Singapur, który miał znacznie ostrzejszy reżim sanitarny niż Polska czy kraje Europy Zachodniej, zmienił zupełnie kurs i ogłosił politykę życia z covidem, które czeka nas przez najbliższe lata. Była to wspólna decyzja rządu, ekonomistów, medyków i hotelarzy. A u nas o wszystkim arbitralnie decyduje profesor Andrzej Horban. Rada Medyczna powinna być rozszerzona o ekonomistów i przedstawicieli branż zamkniętych – postulował Łuczyński.

– Jeśli pieniądze z bonów zostaną, będzie to porażka całej branży turystycznej. Może warto byłoby przeznaczyć je wtedy na bony dla zaszczepionych? – proponował Piotr Kruczek reprezentujący środowisko pilotów i przewodników turystycznych skupionych w Turystycznej Organizacji Otwartej.

Za przywilejami dla zaszczepionych jest także prezes TOO Alina Dybaś. – Jasna informacja, że zaszczepieni mogą latać i nie grozi im kwarantanna, uratowałaby wiele biznesów. Nie ma co zastanawiać się nad profitami i bonusami, pójdźmy raczej w system kar, czyli pokażmy, co można stracić, zamiast kolejny raz wykorzystywać pieniądze podatnika, żeby kogoś do czegoś skusić. Jest bardzo duża grupa ludzi, którzy nie szczepią się nie dlatego, że mają przeciwskazania medyczne, ale dlatego, że „nie, bo nie”. Jeśli zobaczą, co mają do stracenia, może się zastanowią. Nie może być tak, że ludzie ci będą rujnować biznesy innych – podkreślała.

""

– Informacja, że zaszczepieni mogą latać i nie grozi im kwarantanna, uratowałaby wiele biznesów – to zdanie Aliny Dybaś. Fot. Robert Gardziński.

turystyka.rp.pl

Prezes TOO poparła pomysł bonu turystycznego dla seniorów. – Nasza organizacja sugerowała już ministerstwu i Polskiej Organizacji Turystycznej, że warto zastanowić się nad bonem turystycznym Travel Senior w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Czesi, Słowacy i Węgrzy nie mają morza, my je mamy. Zimą w pasie nadmorskim są pustki, więc można zaprosić tam, a także do Krakowa, Wrocławia czy Gdańska, naszych sąsiadów, zorganizować wymianę. Wtedy część hoteli mogłaby się nie zamykać, ale działać na 40 czy 50 procent, i nie musiałaby zwalniać pracowników – rozwinęła pomysł.

Bon chwaliła także właścicielka biura podróży Jaworzyna Tour specjalizującego się w turystyce  dzieci i młodzieży Teresa Wilk. – Bon był bardzo dobrym pomysłem, gospodarka i branża turystyczna wiele dzięki niemu zyskały. Dostaliśmy narzędzie, które sami powinniśmy promować, wykazując się kreatywnością, bo nikt za nas tego nie zrobi. Dobrze byłoby wesprzeć bonem turystykę krajową także w przyszłym roku, kiedy czeka nas boom wyjazdów zagranicznych – wskazywała Wilk.

Przyjazdówka ciągle w dołku

W imieniu organizatorów turystyki przyjazdowej głos zabrał prezes oddziału małopolskiego Polskiej Izby Turystyki, współwłaściciel biura podróży UTC Tour Operator i sieci hoteli Smart Hotels & Hostels Piotr Laskowski.

– W przyjazdówce od 15 miesięcy nie realizujemy nawet 10 procent zleceń z roku 2019,  jesteśmy więc w kondycji agonalnej. Widzimy, że nadal jest problem ze zrozumieniem specyfiki  turystyki przyjazdowej, wrzuca się nas do jednego worka z innymi organizatorami. Okres produkcyjny w incomingu, szczególnie dla turystyki grupowej, jest bardzo długi, pracujemy z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem. Kiedy słyszymy o wariancie delta koronawirusa i czwartej fali zakażeń, rok 2021 możemy spisać na straty. A przecież turystyka przyjazdowa dla gospodarki państwa jest bardzo istotna. Rząd chwalił się, że w 2019 roku turyści zagraniczni zostawili w Polsce ponad 20 miliardów złotych, dlatego powinien dla tej branży zrobić trochę więcej niż teraz robi – stwierdził Laskowski.

Miał jeszcze jedną uwagę. – Proszę zajrzeć na strony polskich ambasad za granicą i ambasad innych krajów w Polsce. Konia z rzędem temu, kto łatwo znajdzie przystępną informację, że zaszczepieni mogą swobodnie podróżować do Polski. Tłumaczenie rozporządzeń nie załatwia sprawy, ale powoduje, że zniechęcamy się po drugim zdaniu i zaczynamy szukać innego kraju, do którego moglibyśmy pojechać. Żyjemy w czasach obrazkowych i powinniśmy epatować grafikami z informacją, jak do nas trafić i jak u nas wydać pieniądze.

Prezes biura podróży Furnel Travel Tadeusz Milik dodał, że pandemia zabiła dotychczasowy model podróżowania. – Turystyka z grupami liczącymi kilkadziesiąt osób nie będzie w najbliższych latach istnieć. Hamulce, które powstały w umysłach ludzi, trzeba profesjonalnie przeanalizować, a następnie przygotować plan odbudowy i restartu gospodarki turystycznej – stwierdził, proponując zorganizowanie debaty dotyczącej turystyki przyjazdowej z udziałem biur podróży, hoteli i narodowego przewoźnika lotniczego.

""

Tadeusz Milik apelował o plan odbudowy gospodarki turystycznej. Fot. Robert Gardziński

turystyka.rp.pl

Prezes lotniska w Łodzi Anna Midera zwróciła uwagę na nierównomierny i niesprawiedliwy podział funduszy pomocowych na walkę ze skutkami pandemii.

– W ubiegłym roku straciliśmy 70 procent pasażerów, mimo to jako jedno z trzech na 14 lotnisk w Polsce nie otrzymaliśmy pomocy od państwa. Mówiąc o pomocy, nawiążę do bonu turystycznego, który jest lejtmotywem dzisiejszej debaty. Niewątpliwie przyniósł on dużo dobrego gospodarce, ale z punktu widzenia lotnisk to nierówna pomoc. 4 miliardy złotych na bony versus 142 miliony złotych dla lotnisk, 6,5 miliona dzieci, które mogą z bonów korzystać versus 49 milionów pasażerów obsłużonych w 2019 roku. Czujemy się niedocenieni. Promowanie turystyki krajowej jest jak najbardziej słuszne, ale proszę pamiętać, że turystyka zagraniczna i wielkie imprezy międzynarodowe stanowią olbrzymią wartość. Pasażerowie przybywający z zagranicy zostawiają u nas pieniądze i to dużo większe niż turyści krajowi – mówiła Midera.

– Może nie działać sektorowo, resortowo, ale zebrać się w grupie kilku ministerstw, i spojrzeć na tę pomoc holistycznie? Wysłuchanie  branży, przeliczenie wszystkich pieniędzy, które są do dyspozycji i właściwe ich wydanie wydaje mi się najwłaściwsze – dodawała prezes.

""

Anna Midera wskazywał, że pieniądze na ratowanie turystyki można było dzielić z myślą o wszystkich segmentach. Fot. Robert Gardziński

turystyka.rp.pl

– Ze skarg konsumentów, które napływając do Europejskiego Centrum Konsumenckiego, wynika, że dużym zadaniem dla branży turystycznej będzie odzyskanie zaufania konsumentów – mówił koordynator zespołu prawników ECK Wojciech Szczerba. – To szansa dla turystyki krajowej, zwłaszcza po tym, jak konsumenci mieli problemy z odzyskaniem pieniędzy od linii lotniczych, kiedy loty były odwoływane. Teraz nie są pewni, czy będą mogli wyjechać na zarezerwowane wcześniej wakacje za granicą, trudno im się też nawiguje w gąszczu specustaw w różnych krajach – dodawał.

Szczerba zasugerował, że branża turystyczna powinna ściślej współpracować z organizacjami konsumenckimi, które są bardzo dobrym źródłem informacji na temat nastrojów konsumentów.