TFG: W lutym sprzedaż w biurach podróży spadła o 30 procent

Marek Niechciał objął stanowisko wiceprezes UFG w lutym, wcześniej kierował UOKiK.

– Kryzys wywołany pandemią koronawirusa ujawnił, jak mało wiemy o rynku turystyki wyjazdowej. Turystyczny Fundusz Gwarancyjny mógłby tę lukę wypełnić – mówi wiceprezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego Marek Niechciał, nadzorujący TFG.

Liczba umów zawartych przez biura podróży z klientami spadła w porównaniu z lutym zeszłego roku o 30 procent – pokazują dane Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego. W tym samym czasie liczba umów zgłoszonych jako rozwiązane (anulowane) wzrosła o 70 procent. W tej sytuacji TFG zanotował spadek wpływów – o ile w lutym 2019 roku wpłynęło do niego 4,5 miliona złotych, o tyle w lutym 2020 roku już tylko 3,4 miliona złotych, o 25 procent mniej.

CZYTAJ TEŻ: W 2019 roku biura podróży miały o 4 procent więcej klientów czarterowych

Najbardziej spadek był widoczny w dwóch kategoriach wyjazdów. Po 40 procent klientów straciły, wobec lutego 2019 roku, imprezy organizowane wewnątrz kraju i do państw sąsiednich oraz wycieczki zagraniczne z wykorzystaniem środków transportu innych niż czartery. Ubytek w czarterach wyniósł natomiast 12 procent. W liczbach bezwzględnych oznacza to, że biura podróży zawarły o 28 tysięcy umów mniej na wycieczki czarterowe, o 43 tysięcy mniej na imprezy zagraniczne realizowane „innymi środkami transportu” i o 98 tysięcy mniej na krajowe.

Odkąd istnieje TFG, czyli od listopada 2016 roku, tak drastycznego spadku sprzedaży nie było. Do tej pory liczba sprzedanych wycieczek rosła. Jeszcze w czwartym kwartale 2019 roku, czyli w okresie, w którym biura podróży sprzedawały już wyjazdy na lato 2020 roku (first minute), wycieczki czarterowe rosły w stosunku do czwartego kwartału 2018 roku o 3 procent. Kwartał wcześniej wzrost wyniósł 6 procent. Z kolei w kategorii „inne środki transportu” wzrost z czwartego kwartału to 12 procent, a z trzeciego 16 procent.

ZOBACZ TEŻ: Turystyczny Fundusz Gwarancyjny – komu przyda się w kryzysie?

Co gorsza hamowanie sprzedaży, które zaczęło się w lutym, miało swój ciąg dalszy w marcu. Na podstawie informacji płynących od touroperatorów i agentów turystycznych można powiedzieć, że właściwie w marcu zainteresowanie wyjazdami spadło do zera. Ale konkretne dane TFG za marzec i za cały pierwszy kwartał tego roku znane będą dopiero po 21 kwietnia. Wtedy bowiem upływa termin składania przez touroperatorów deklaracji, w których podadzą oni, ile umów zawarli, a ile rozwiązali w marcu.

– Jednocześnie wpływają do nas wnioski touroperatorów o zwrot składek za imprezy, które się nie odbędą – wyjaśnia dyrektor TFG Renata Mentlewicz. – Jest to możliwe na podstawie ustawy „o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem C-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych” z 2 marca tego roku. Imprezy albo są odwoływane przez organizatorów z powodu epidemii, albo sami klienci się z nich wycofują. Na razie możliwością zwrotu składek interesują się przede wszystkim małe biura. Jeśli jednak o zwrot zaczną występować średni i duzi touroperatorzy, będziemy musieli wypłacać w skali miesiąca więcej pieniędzy niż do funduszu wpływa. A wtedy Turystyczny Fundusz Gwarancyjny zacznie się kurczyć. Dzisiaj jest w nim 160 milionów złotych.

To jak zasobny jest Turystyczny Fundusz Gwarancyjny nabiera obecnie szczególnego znaczenia. Jeśli bowiem kryzys spowoduje, że biura podróży zaczną lawinowo upadać, w skrajnym wypadku może okazać się, że w TFG jest za mało pieniędzy, by zaspokoić roszczenia poszkodowanych klientów. Przewidziało to Ministerstwo Rozwoju – do ustawy zwanej tarczą antykryzysową włączyło przepis, zgodnie z którym Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG), którego TFG jest częścią, będzie mógł zaciągnąć w Banku Gospodarstwa Krajowego kredyt do wysokości aktualnego stanu gotówki, czyli podwoić swoje zasoby. Kredyt będzie później spłacać z kolejnych składek.

Czy 160 milionów złotych własnych plus 160 milionów złotych pożyczonych to dużo czy mało? – Teraz możemy tylko szacować z grubsza, ale nie wiemy czy 320 milionów złotych wystarczy na pokrycie roszczeń w razie lawiny bankructw biur podróży – wyjaśnia wiceprezes UFG Marek Niechciał. – Jeśli, jak mówiła na początku marca minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, na przedpłaty w biurach podróży Polacy wydali 1,5 miliarda złotych, a gwarancje biur podróży opiewają na nieco ponad 1,1 miliarda złotych, to maksymalnie brakowałoby około 400 milionów złotych. Pomoc z BGK powinna być więc w sam raz.

– Kryzys wywołany pandemią koronawirusa ujawnił, jak mało wiemy o rynku turystyki wyjazdowej. Na pewno precyzyjna informacja ułatwiałaby administracji rządowej śledzenie trendów na rynku, a w sytuacjach nadzwyczajnych, pomogłaby szacować, jaka powinna być skala pomocy dla branży turystycznej – mówi Niechciał.

– Gdyby rozszerzyć uprawnienia Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego do gromadzenia informacji od biur podróży, wiedzielibyśmy nie tylko – tak jak dzisiaj – ile zawarto umów z klientami, ale również, kiedy miałyby się odbyć wyjazdy, do jakich krajów i z jaką ceną. Teraz takich informacji nie mamy, bo ustawa o imprezach turystycznych nie przewiduje ich zbierania – ciągnie Niechciał.

– Zbieranie takich informacji nie powinno nastręczać trudności, bo mogłoby się odbywać elektronicznie, przez zaciąganie ich prosto z systemów touroperatorów. Oczywiście u nas byłyby przetwarzane i gromadzone w taki sposób, aby nie zdradzać tajemnicy poszczególnych firm. Chodzi o ogólne statystyki pokazujące, jak działa rynek. Więcej informacji o całym rynku pomogłoby przede wszystkim samym touroperatorom w prowadzeniu biznesu.

UFG działa od prawie 30 lat, jesteśmy przygotowani informatycznie do zarządzania dużymi bazami danych, mamy w tym bardzo duże doświadczenie. Na co dzień zajmujemy się informacjami dotyczącymi rynku motoryzacyjnego i ubezpieczeniowego. Spływają do nas dane z firm ubezpieczeniowych. Jesteśmy pod tym względem solidną marką, bezpieczeństwo informacji jest u nas na pierwszym miejscu. Między innymi dzięki tak zorganizowanemu obiegowi informacji od października 2018 roku kierowcy w Polsce nie muszą mieć przy sobie dowodu ubezpieczenia OC czy dowodu rejestracyjnego – wszystko można sprawdzić w systemie.

Wyposażenie TFG w możliwość zajęcia się danymi o rynku turystyki wyjazdowej to oczywiście nie jest temat do rozwiązywania w najgorętszym czasie kryzysu, kiedy firmy turystyczne gaszą pożary i zastanawiają się nad swoją przyszłością. Ale myślę, że powinniśmy się nim zająć, kiedy tylko zaczniemy wychodzić z tej sytuacji – kończy Marek Niechciał.

WARTO TEŻ: Touroperatorzy: Zaczynamy zwalniać pracowników

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zmiany menedżerskie w Grecosie

Paweł Malitka objął stanowisko szefa działu czarterów, Bogna Jaśkowiak opuszcza stanowisko dyrektora marketingu. W ...

Sindbad kupił 16 autokarów

Sindbad odnawia i powiększa flotę – odebrał w fabryce w niemieckim Ulmie 16 autokarów ...

Lotnisko Chopina poprawi płynność operacji

Usprawnienie płynności startów i lądowań zyska Lotnisko Chopina dzięki wprowadzeniu systemu informatycznego A-CDM Lotnisko ...

Koronawirus poprawił punktualność pociągów

Kolej traci przez epidemie pasażerów i pieniądze, ale przynajmniej na jednym znacząco zyskuje – ...

Lubelskie oprowadza po żydowskich śladach

Rozpoczął się pierwszy sezon turystyczny na nowym szlaku prowadzącym przez dawne żydowskie miasteczka na ...

Hiszpania bogatsza o nową plażę

Sztuczne jezioro liczące 25 tysięcy metrów kwadratowych z piaszczystą plażą, na której rocznie ma ...