Kanclerz Angela Merkel uzgodniła z premierami landów wprowadzenie kolejnych ograniczeń, z których część mocno uderza w turystykę, donosi niemiecki portal branżowy FVW.

– Musimy działać i to szybko – mówi kanclerz i dodaje, że chodzi o to, by zapobiec paraliżowi zdrowotnemu kraju. Szefowa rządu ponownie zaapelowała do obywateli, by powstrzymali się przed podróżami.

WIĘCEJ: Czerwony protest branży turystycznej w Berlinie

Obiekty noclegowe nie mogą w listopadzie przyjmować turystów. Wyjątek stanowią sytuacje konieczne i wyjazdy służbowe. Nowe zasady będą obowiązywać od 2 listopada do końca miesiąca.

Restauracje, bary, kluby, dyskoteki i puby zostaną zamknięte. Będą mogły świadczyć usługi tylko na wynos. Nieczynne będą również obiekty kulturalne, zakazane będą wszelkie imprezy rozrywkowe. To samo dotyczy klubów fitness, pływalni, amatorskie drużyny sportowe nie będą mogły razem trenować, wolno natomiast uprawiać sport indywidualnie. Kolejne ograniczenia dotyczą wybranych segmentów usług, w tym handlu.

CZYTAJ TEŻ: Niemcy z dnia na dzień wyjechali z Pomorza. Przez kwarantannę

Państwo nie zostawia jednak przedsiębiorców bez pomocy – firmy, samozatrudnieni i stowarzyszenia, które będą w szczególny sposób dotknięte obostrzeniami, otrzymają rekompensatę dużej części przychodów. W wypadku firm zatrudniających do 50 osób, będzie to 75 procent, przy dużych skala pomocy uzależniona jest od zgody Unii Europejskiej. Minister gospodarki Peter Altmeier mówi o budżecie sięgającym 10 miliardów euro na ten cel. Poza tym firm zatrudniające do 10 osób mają mieć dostęp do szybkich pożyczek z Banku Odbudowy.

Niemiecki Związek Hotelarstwa i Gastronomii Dehoga analizuje możliwość zaskarżenia decyzji rządu i landów. Branża gastronomiczna może też samodzielnie składać pozwy. Prezes Dehoga Ingrid Hartages powiedziała w telewizji ARD, że zgłaszają się pierwsi przedsiębiorcy, którzy chcą skarżyć decyzję rządu.

WARTO: Cała Polska na niemieckiej czerwonej liście