Jednak zima a raczej czwarta fala covidu wystraszyła nieco prezesa Ryanaira Michaela O’Learyego. - Przed europejskimi przewoźnikami kolejny trudny czas — ostrzegał on w wywiadzie radiowym wyemitowanym przez agencję kontroli ruchu lotniczego Eurocontrol.
— Jeszcze do połowy listopada wszystko szło wspaniale. Teraz wszystko wygląda znacznie gorzej. W Austrii mamy lockdown, podobnie będzie w Holandii, Niemcy robią się coraz bardziej nerwowi. We Włoszech też jest niewesoło. Okres między końcem listopada a Bożym Narodzeniem znów zaczyna wyglądać nieciekawie. Europejczycy wyraźnie zaczynają się denerwować i to w czasie, kiedy powinni dopinać plany wyjazdowe w związku ze świętami — mówił O’Leary.
Co więcej, zdaniem szefa Ryanaira, czwarta fala zachorowań może znacznie pogorszyć nastroje konsumentów także w okresie Nowego Roku, kiedy na rynku pojawiają się już atrakcyjne oferty na podróże latem. Michael O’Leary zaapelował jednocześnie do rządów krajów europejskich, aby nie wprowadzały nowych ograniczeń w podróżach pomiędzy krajami bloku. — Nie mam wątpliwości, że Austriacy zareagowali zbyt nerwowo. Jeśli niezbędne są restrykcje, to czemu nie dotyczą one wyłącznie niezaszczepionych? — złościł się szef Ryanaira.
Wtórował mu dyrektor generalny Eurocontrol Eamonn Brennan. — Obawiam się, że w obliczu kolejnych restrykcji i pogarszających się nastrojów będziemy musieli trochę obniżyć nasze oczekiwania. Przy tym przecież restrykcje wcale nie powstrzymują rozprzestrzeniania się covidu, więc z tego punktu widzenia nie mają sensu — mówił w tym samym programie. Jego agencja dotychczas prognozowała, że w roku 2023 nastąpi powrót ruchu lotniczego do poziomu z roku 2019.
Do latania nie zachęcają nawet niskie ceny biletów. Według O’Leary'ego są one w tej chwili o 30 procent niższe od tych sprzed pandemii. W wypadku Ryanaira w utrzymaniu niskich cen pomaga cięcie zarobków pracowników. — Bardzo fajnie się lata, kiedy wozimy 80-90 procent pasażerów sprzed pandemii, jak to było w październiku. Tyle, że zapłacili oni za bilety o 30 procent mniej, niż było to w 2019. To nie jest do utrzymania — przyznał O’Leary.