Jak podaje brytyjski portal branży turystycznej Travel Weekly z usług tego pierwszego przewoźnika skorzystało w listopadzie 2,172 miliona klientów, czyli o 376 procent więcej niż rok wcześniej.

Linia podaje, że w dalszym ciągu udaje jej się rozbudowywać siatkę połączeń i poprawiać jakość oferty. Z informacji giełdowej wynika, w ciągu ostatnich 12 miesięcy, licząc do końca listopada, Wizzair przewiózł 19,75 miliona pasażerów. Wizz Air podtrzymuje wcześniejszą deklarację, że zamierza powiększyć swoją flotę do 500 samolotów i zamówi 102 nowe niskoemisyjne airbusy.

Czytaj więcej

EasyJet: Chcemy więcej latać do Turcji, na Kanary i do Grecji. Kupujemy sloty

Jeśli linia zrealizuje ten plan, w jej barwach będzie latać 196 airbusów A321, a łącznie przewoźnik będzie miał 429 maszyn.

Z kolei Ryanair przewiózł w listopadzie 10,2 miliona klientów – rok wcześniej było ich 2 miliony. Linia wykonała w tym czasie ponad 62,3 tysiąca lotów przy obłożeniu rzędu 86 procent (przed rokiem 62 procent).

Jednak zima a raczej czwarta fala covidu wystraszyła nieco prezesa Ryanaira Michaela O’Learyego. - Przed europejskimi przewoźnikami kolejny trudny czas — ostrzegał on w wywiadzie radiowym wyemitowanym przez agencję kontroli ruchu lotniczego Eurocontrol.

— Jeszcze do połowy listopada wszystko szło wspaniale. Teraz wszystko wygląda znacznie gorzej. W Austrii mamy lockdown, podobnie będzie w Holandii, Niemcy robią się coraz bardziej nerwowi. We Włoszech też jest niewesoło. Okres między końcem listopada a Bożym Narodzeniem znów zaczyna wyglądać nieciekawie. Europejczycy wyraźnie zaczynają się denerwować i to w czasie, kiedy powinni dopinać plany wyjazdowe w związku ze świętami — mówił O’Leary.

Co więcej, zdaniem szefa Ryanaira, czwarta fala zachorowań może znacznie pogorszyć nastroje konsumentów także w okresie Nowego Roku, kiedy na rynku pojawiają się już atrakcyjne oferty na podróże latem. Michael O’Leary zaapelował jednocześnie do rządów krajów europejskich, aby nie wprowadzały nowych ograniczeń w podróżach pomiędzy krajami bloku. — Nie mam wątpliwości, że Austriacy zareagowali zbyt nerwowo. Jeśli niezbędne są restrykcje, to czemu nie dotyczą one wyłącznie niezaszczepionych? — złościł się szef Ryanaira.

Czytaj więcej

Prawie sto połączeń w zimowej siatce LOT-u. Więcej rejsów do USA
Autopromocja
TURYSTYKA.RP.PL

Poszerzaj swoje HORYZONTY, sprawdź najlepsze źródło branżowej wiedzy

CZYTAJ WIĘCEJ

Wtórował mu dyrektor generalny Eurocontrol Eamonn Brennan. — Obawiam się, że w obliczu kolejnych restrykcji i pogarszających się nastrojów będziemy musieli trochę obniżyć nasze oczekiwania. Przy tym przecież restrykcje wcale nie powstrzymują rozprzestrzeniania się covidu, więc z tego punktu widzenia nie mają sensu — mówił w tym samym programie. Jego agencja dotychczas prognozowała, że w roku 2023 nastąpi powrót ruchu lotniczego do poziomu z roku 2019.

Do latania nie zachęcają nawet niskie ceny biletów. Według O’Leary'ego są one w tej chwili o 30 procent niższe od tych sprzed pandemii. W wypadku Ryanaira w utrzymaniu niskich cen pomaga cięcie zarobków pracowników. — Bardzo fajnie się lata, kiedy wozimy 80-90 procent pasażerów sprzed pandemii, jak to było w październiku. Tyle, że zapłacili oni za bilety o 30 procent mniej, niż było to w 2019. To nie jest do utrzymania — przyznał O’Leary.