Jak pokazuje analiza przeprowadzona przez Federalne Stowarzyszenie Niemieckiego Przemysłu Lotniczego (BDL), tak zwane tanie linie lotnicze nie przywróciły w Niemczech swojego oferowania do poziomu sprzed pandemii. W efekcie oferta wylotów z Niemiec rośnie wolniej. Z badania wynika, że liczba dostępnych miejsc wzrosła o 37 procent w porównaniu z poprzednim rokiem i odpowiada 77 procentom wielkości sprzed kryzysu. Przewoźnicy przenoszą swoje programy do innych krajów europejskich.

Czytaj więcej

Piloci Eurowings strajkują, linia ogranicza plany rozwojowe

Nie oznacza to jednak, że nie ma rozwoju, jak pokazują jednak rozkłady lotów na sezon zimowy, w najbliższych miesiącach przede wszystkim zwiększać się będzie ruch międzykontynentalny i turystyczny.

Generalnie tej zimy z Niemiec będzie dostępnych 269 tras między Europą a innymi kontynentami – to 83 procent wartości z 2019 roku. Szczególnie dobrze rozwija się ruch do Ameryki Północnej, a liczba połączeń dochodzi już do 95 procent programu zimowego 2018/2019, choć jest to wskaźnik ilościowy, bo tras jest 48 wobec 52 sprzed trzech lat. Powoli powraca też ruch do Azji, a liczba lotów podwoiła się wobec stanu sprzed roku. Rodzajów połączeń będzie w sumie 51, czyli o 16 więcej niż w poprzednim sezonie zimowym. Ożywienie ruchu widać głównie w dwóch niemieckich hubach – we Frankfurcie i w Monachium.

W wypadku ruchu po Europie odbudowa doszła do 76 procent sprzed pandemii. Pasażerowie będą mogli wybierać spośród 880 tras, czyli 10 mniej niż przed rokiem, choć przy zwiększeniu częstotliwości o 35 procent. W przewozach typowo turystycznych kierunków będzie o 64 procent więcej niż przed rokiem. Europejskie linie lotnicze zwiększyły swoją przepustowość o 39 procent, osiągając 79 procent poziomów sprzed pandemii. Inaczej sprawa wygląda w ruchu point-to-point: linie zaoferują tylko o 20 procent więcej miejsc wobec stanu sprzed roku, co przekłada się na wielkość oferty odpowiadającej zaledwie 57 procentom z zimy 2019/2020. Jest to również o 34 procent mniej niż latem 2022 roku.

Czytaj więcej

Ryanair tnie siatkę połączeń z Berlina. Narzeka na wysokie opłaty lotniskowe

BDL twierdzi natomiast, że odbudowa ruchu krajowego rośnie, co jednak związane jest głównie z połączeniami tranzytowymi. Z drugiej strony trasy inne niż do Frankfurtu lub Monachium nie zostały specjalnie rozbudowane – w tym segmencie liczba dostępnych miejsc jest tylko o 17 procent większa rok do roku i wynosi 26 procent tego co było oferowane przed kryzysem.

Z podsumowania wynika, że w lotach krajowych odbudowa siatki dochodzi zaledwie do 51 procent wobec wartości notowanych przed pandemią. Liczba tras spadła o 16, do 41, a średnia częstotliwość o 29 procent. Według BDL to dowód, że Niemcy po kraju chętniej jeżdżą samochodami, autokarami i pociągami.