Wycieczkowce otarły się o kryzys

Mimo awarii statku „Carnival Triumph”, na którym przez cztery dni turyści byli pozbawieni toalet i pryszniców, ta dynamicznie rosnąca gałąź przemysłu turystycznego powinna uporać się z problemami

Publikacja: 21.02.2013 07:51

Wydarzenia na „Carnival Triumph", którego w ubiegłym tygodniu doholowano do jednego z portów nad Zatoką Meksykańską, relacjonowano w USA w podobny sposób jak ubiegłoroczną katastrofę  „Costy Concordiii", w której zginęły 32 osoby.

Około 150 mil od półwyspu Jukatan na „Carnival Triumph" wybuchł pożar, który spowodował awarię zasilania. Na statku przez kilka dni nie działały urządzenia sanitarne, co w tropikalnym klimacie zamieniło życie pasażerów w koszmar.

Zobacz zdjęcia z rejsu „Carnival Triumph"

Tym razem obyło się bez ofiar, co wcale nie znaczy, że właściciel statku Carnival Cruise Line (CCL) nie będzie miał kłopotów. CCL już doczekały się dwóch pozwów sądowych o uszkodzenie ciała. W jednym adwokat 42-letniej klientki Lisy Williams utrzymuje, że podczas rejsu doznała ona odwodnienia organizmu i została poturbowana w kolejce po żywność. Po powrocie wylądowała pod kroplówką. Sumy odszkodowania, o jakie ubiega się Williams, nie ujawniono. W drugim pozwie 25-letnia Cassie Terry nazywa statek „pływającym piekłem".

Wydarzenia na statku stały się obiektem śledztwa federalnego. CCL odwołały już 12 wycieczek „Carnival Triumph", ale fatalna przygoda na razie nie wpłynęła negatywnie na sprzedaż rejsów. – Nadal rezerwujemy miejsca na statkach. Na razie nie widać negatywnych skutków przygody „Carnival" – mówi Leslie Gesele, agentka biura podróży Sterling Travel z Alabamy.

Spora jednak w tym zasługa utrzymującej się ostatnio na dużej części USA zimnej pogody, która neutralizuje wizerunkową porażkę rejsów wycieczkowych. – Ludzie po prostu tęsknią za ciepłem. Chcą jechać tam, gdzie słońce i tropiki – dodaje Gesele.

Choć i ona, i inni agenci zdają sobie sprawę, że kłopoty statku mogą się odbić czkawką w przyszłości. Informacje o awarii nakładają się bowiem na ubiegłoroczne doniesienia o zatonięciu „Costy Concordii". Tamta katastrofa spowodowała w USA spadek zainteresowania rejsami wycieczkowymi.

– W tym roku do przygody „Carnival Triumph" liczba rezerwacji była wyższa o 10 proc. Teraz za wcześnie przesądzać o skutkach ostatniej wpadki. Ważnie jednak, że nikt nie zginął – mówi  Steve Loucks, rzecznik Travel Leaders Group, organizacji zrzeszającej niezależne biura podróży w USA. Przypomina też, że po katastrofie "Concordii" zaostrzono przepisy bezpieczeństwa dotyczące statków wypływających z amerykańskich portów.

Korespondencja z Nowego Jorku

 

 

Wydarzenia na „Carnival Triumph", którego w ubiegłym tygodniu doholowano do jednego z portów nad Zatoką Meksykańską, relacjonowano w USA w podobny sposób jak ubiegłoroczną katastrofę  „Costy Concordiii", w której zginęły 32 osoby.

Około 150 mil od półwyspu Jukatan na „Carnival Triumph" wybuchł pożar, który spowodował awarię zasilania. Na statku przez kilka dni nie działały urządzenia sanitarne, co w tropikalnym klimacie zamieniło życie pasażerów w koszmar.

Pozostało 80% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek