Brytyjska tania linia lotnicza EasyJet nie zamierza ograniczać się wyłącznie do sprzedaży biletów lotniczych. Jak wynika z wywiadu, którego Kenton Jarvis, prezes przewoźnika, udzielił niemieckiemu „Business Insiderowi”, strategia spółki na najbliższe lata zakłada dynamiczny rozwój segmentu hotelowego oraz szerszą obecność w tradycyjnych biurach agencyjnych, szczególnie na rynku niemieckim.
Niemcy pod presją kosztów
EasyJet w ostatnich latach znacząco ograniczył swoją obecność w Berlinie – flota stacjonująca na lotnisku BER została zredukowana z 34 do 11 samolotów. Jarvis wskazuje, że powodem są wysokie koszty operacyjne.
– Są konkretne powody, dla których Niemcy to najsłabiej funkcjonujący rynek lotniczy w Europie – to po prostu superwysokie koszty – mówi prezes i wyjaśnia, że chodzi między innymi o najwyższe w Europie opłaty za kontrolę ruchu lotniczego, kosztowną obsługę bezpieczeństwa na lotniskach oraz wysokie opłaty lotniskowe na stołecznym lotnisku.
Prezes pozytywnie ocenił natomiast zapowiadaną obniżkę podatku lotniczego. – To świetna wiadomość – twierdzi, zaznaczając jednak, że bez dalszych obniżek kosztów trudno będzie o dynamiczny wzrost.
W jego ocenie niemiecki rynek jest jednocześnie „najmniej konkurencyjny”, z dominującą pozycją jednego dużego gracza, co przekłada się na wyższe ceny i spadek łączności lotniczej kraju.