Betlej: Sezon zimowy pod znakiem nowych zachorowań?

Fot. Aleksander Kramarz

W jednych wakacyjnych krajach (Włochy, Hiszpania) koronawirus się cofa, w innych wraca (Albania, Bułgaria). Roztropny Rainbow przygotowany na kryzys. Sytuacja epidemiczna na świecie.

To trzy wątki zajmujące prezesa Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betleja w jego najnowszym, cotygodniowym materiale.

Na wstępie pisze on, że niepokój o bezpieczeństwo wakacji może budzić wzrost infekcji w niektórych krajach.

W największych krajach Europy wskaźniki zachorowalności utrzymują się na stosunkowo niskim poziomie. Szczególnie we Włoszech i Hiszpanii, w których od dłuższego czasu nie ma wzrostu liczby zakażeń. Jest jednak grupa krajów mniejszych, ale istotnych z punktu widzenia letniej turystyki wypoczynkowej, w których nowa fala infekcji przewyższa nawet poprzednią. Należą do nich Albania i Bułgaria. W obu nowe fale zakażeń są większe od poprzednich i to znacznie, gdyż odpowiednio około trzykrotnie i dwuipółkrotnie – zwraca uwagę ekspert.

CZYTAJ TEŻ: Betlej: Wakacyjne wyspy bezpieczniejsze niż miasta

Wzrost liczby zakażeń do wielkości podobnych do wiosennych występuje z kolei w Rumunii i Chorwacji, w innych krajach jest już jednak wyraźnie mniejszy. W nadal dość mocno zainfekowanej Portugalii jest on około dwukrotnie mniejszy, w Turcji trzykrotnie, a w bardzo istotnej dla letniego ruchu turystycznego Polaków Grecji niższy aż około pięciokrotnie, przy czym pozostaje on w zakresie wielkości bardzo niskich – wyjaśnia.

Ważna geografia zakażeń

Betlej przypomina, co pisał tydzień wcześniej, że w ocenie ryzyka, jakie stwarza dla turystyki wzrost infekcji należy brać pod uwagę przynajmniej trzy aspekty. Pierwszy to poziom zachorowań w odniesieniu do tego z wczesnej wiosny, drugi to jak infekcje rozkładają się geograficznie w danym kraju, a kolejny, to działania podejmowane w niektórych krajach i regionach, a wpływające na wzrost statystyk nowo wykrywanych zakażeń.

W większości krajów zakażenia z reguły koncentrują się w dużych ośrodkach miejskich, a znacznie rzadziej występują nad morzem, zwłaszcza na wyspach, na których skuteczniej można kontrolować stanu zdrowia przyjeżdżających osób.

Ponieważ regionalne różnice wskaźników liczby zakażeń są bardzo znaczne, to właśnie one powinny być brane pod uwagę dla prawidłowej oceny ryzyka epidemicznego w danym regionie. Niestety, nie wszędzie są one dostępne, co utrudnia śledzenie trendów.

Niestety, w Bułgarii dostępne są jedynie ostatnie dane regionalne. Według tych z soboty, 4 lipca, różnica między wskaźnikami zakażeń w rejonie stołecznym i nadmorskim (Burgas-Warna) była bardzo duża, gdyż aż prawie dziesięciokrotna, podczas gdy przed tygodniem była około sześciokrotna.

Po przeliczeniach, w tym uwzględnieniu typowego weekendowego obniżenia statystyk, okazuje się, że w bułgarskiej stolicy mamy do czynienia z około czterokrotnie wyższym wskaźnikiem infekcji niż średnio w naszym kraju, a na wybrzeżu z około dwuipółkrotnie niższym.

Potwierdza to, że jeśli polscy turyści ograniczą pobyt do wymienionych miejscowości wypoczynkowych w Bułgarii i nie będą odbywać wielu podróży do bardziej zakażonych rejonów, to pobyt w nich może okazać się stosunkowo mało ryzykowny, zwłaszcza w porównaniu z codziennym życiem w dużych miastach.

Australia a sezon zimowy w Europie

O ile jednak sytuacja epidemiczna jest na tyle korzystna, że nie powinna niepokoić turystów, o tyle mniej jasno rysuje się okres jesienno-zimowy. Opinie na ten temat są niejednoznaczne.

Przyczynkiem do dyskusji o problemie może być sytuacja w Australii. W kraju tym był okres o bardzo dobrej sytuacji epidemicznej – od końca kwietnia do pierwszej połowy czerwca. Jednak od tego czasu nastąpił bardzo znaczny około 20-krotny wzrost liczby zakażeń. To skłoniło tamtejszy rząd do przedłużenia, a nawet rozszerzenia restrykcji i ograniczeń, w tym zamknięcia granicy między południowymi stanami Wiktoria i Nowa Południowa Walia.

Rzecz w tym, że w Australii panuje teraz tamtejsza zima, temperatury spadają do 6 – 14 stopni Celsjusza, czyli do poziomu optymalnego w edług niektórych ekspertów do rozwoju koronawirusa. Stały wzrost zachorowań widać też w znajdujących się w porze zimowej Argentynie i w RPA.

W takich warunkach pytania o wpływ temperatury i słońca na przebieg epidemii i ryzyko jej nawrotu w chłodniejszych temperaturach stają się coraz bardziej zasadne – kończy ten wątek Betlej.

Rainbow – skutki epidemii w wyniku za 2019 rok

A kolejny, jaki porusza, to opublikowane 30 czerwca wyniki spółki Rainbow Tours w 2019 roku. Chociaż mają już tylko historyczne znaczenie, „stanowią one pierwszy tego rodzaju i poglądowo przydatny materiał, pozwalający oszacować sytuację w jakiej znaleźli się touroperatorzy, a także w jakiej mogą się oni znaleźć w najbliższej przyszłości”. Chociaż trzeba pamiętać, że należące do tej spółki biuro podróży Rainbow na ogół lepiej radziło sobie w trudniejszych okresach od większości konkurentów.

Ekspert przypomina, że 27 czerwca spółka poinformowała, że zrobiła 9,3 miliona złotych odpisu na poczet strat, jakich może się spodziewać w związku z nieściągalnością wcześniej wpłaconych pieniędzy za usługi. Ponadto zarząd dokonał dodatkowych korekt obciążających wynik finansowy w łącznej kwocie 3,9 mln złotych. Te operacje zmniejszyły anonsowany 30 marca skonsolidowany zysk netto Grupy Rainbow z 37,8 do 28,6 mln złotych.

Dobre wyniki touroperatora

Mimo to roczne skonsolidowane rezultaty organizatora w 2019 roku można uznać za korzystne. Przychody ze sprzedaży ogółem wzrosły o 9,2 procent do 1,75 miliarda złotych, w tym przychody ze sprzedaży imprez turystycznych zyskały rok do roku 9,8 procent i sięgnęły 1,61 miliarda złotych.

W tym wartość sprzedaży imprez lotniczych wzrosła o ponad 9,5 procent, do 1,56 miliarda złotych, a imprez autokarowych i z dojazdem własnym o prawie 19 procent, do 56,5 mln złotych. Łącznie Rainbow miał w zeszłym roku 491 tysięcy klientów, czyli o 2,1 procent mniej niż rok wcześniej.

Dominował sezon letni z 399,2 tysiąca sprzedanych wycieczek (spadek o 3,2 procent). W sezonie zimowym zrealizowano 91,8 tysiąca imprez (wzrost o 3,2 procent).

Ponieważ rynek jako całość odnotował w 2019 roku stagnację, liczba sprzedanych przez Rainbowa wyjazdów może więc wydawać się niekorzystny. Tak jednak nie jest, gdyż duży wzrost miało stosujące nad wyraz niskie ceny biuro TUI Poland. Pozostali organizatorzy łącznie odnotowali spadek liczby sprzedanych imprez o prawie 6 procent.

Znacznie, bo o 12,9 procent wzrosła średnia cena sprzedawanych wycieczek i wyniosła 3364 złote.

Bardziej efektywna działalność (mniej klientów, ale wyższe ceny) w 2019 roku wobec roku 2018, pozwoliła osiągnć 28,6 mln zysku netto, co oznaczało wzrost o 278 procent. Przy okazji rentowności netto firmy wzrosła do 1,77 procent, czyli z 0,52 procent więcej niż w fatalnym roku 2018. Konsekwencją znacznego wzrostu zysków było również zwiększenie z 105,8 do 128,7 mln złotych skonsolidowanych funduszy własnych organizatora.

Niemal nie zmienił się rozkład sprzedaży w poszczególnych kanałach dystrybucji. Przez biura agencyjne przeszło 43,7 procent jej wartości, czyli tyle samo, ile w 2018 roku. O pół procent spadł udział biur własnych i call center (z 50,6 do 50,1 procent), a o tyle samo, czyli z 5,7 do 6,2 procent wzrósł udział sprzedaży przez Internet, przy czym warto zaznaczyć, że w skali roku oznaczało to wzrost o 19,8 procent.

Warto też odnotować wzrost odłożonych przez touroperatora „środków pieniężnych i ich ekwiwalentów” o 44 mln złotych (w roku 2018 spadły o 10,2 mln złotych). W rezultacie ich stan 31 grudnia podniósł się z 27,1 do 67,1 mln złotych. Ponadto organizator na koniec roku dysponował jeszcze kwotą 122,7 mln złotych niewykorzystanych linii kredytowych, co licząc łącznie dawało prawie 190 mln złotych rezerwy mogącej ratować płynność finansową.

Na dzień sporządzenia sprawozdań finansowych, czyli bezpośrednio przed restartem turystyki wyjazdowej organizator miał jeszcze 55,3 miliona złotych w gotówce.

Z sprawozdania wynika, że organizator bardzo ostrożnie zostawiał zaliczki u hotelarzy. Zwiększyły się one nieznacznie, bo ze 164 do 167,1 mln złotych. I to w sytuacji bardzo dużego wzrostu kwoty pozyskanej od klientów z tytułu przedpłat na imprezy turystyczne, która wyniosła na koniec 2019 roku 188 mln wobec 133 mln złotych w takim samym okresie roku 2018.

Taka polityka pozwoliła nie tylko odłożyć dużo gotówki, ale i zmniejszyć zadłużenia kredytowe z 71,5 do 63,2 mln złotych.

Na koniec 2019 roku Grupa była zadłużona jedynie z tytułu kredytu zaciągniętego na rozbudowę własnego segmentu hotelowego. Obecnie składa się on z trzech hoteli czterogwiazdkowych i dwóch pięciogwiazdkowych (łącznie 629 pokojów).

Rainbow przygotowany na kryzys

Znacząca poprawa płynności finansowej przed sezonem 2020 okazała się szczególnie pomocna, gdy wybuchła pandemia – ocenia Betlej. „Organizator nie przewidywał epidemii koronawirusa, ale brał prawdopodobnie pod uwagę niekorzystne dla popytu w turystyce wyjazdowej spowolnienie gospodarcze i potencjalne obniżenie poziomu nastrojów konsumenckich wzmacniane przez złożoną sytuację na krajowej scenie politycznej”.

Nieco defensywna postawa touroperatora w znaczącym stopniu ułatwi mu przetrwanie pandemii i ponowne rozkręcenie działalności, „w tym zwłaszcza w wersji przedłużenia się okresu bardzo słabej koniunktury w turystyce wyjazdowej, jaka może mieć miejsce w wypadku wystąpienia kolejnej jesienno-zimowej fali epidemicznej”.

Sytuacja epidemiczna w Europie i na świecie

Na koniec ponownie wraca autor do sytuacji na świecie, jeśli chodzi o zakażenia koronawirusem. Jak co tydzień przedstawia mapy i tabelę, obrazujące rozwój koronawirusa w poszczególnych krajach podzielonych na rynki źródłowe i docelowe.

W zeszłym tygodniu w większości krajów zachodnioeuropejskich wskaźniki nowych zakażeń malały, w tym zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i w Niemczech. Wzrost objął natomiast Francję i kilka krajów mniejszych: Szwajcarię, Austrię, Irlandię i Słowenię. Zwłaszcza w dwóch pierwszych wskaźniki osiągnęły już dość wysoki poziom – wyjaśnia autor.

Ponownie nieco mniej korzystnie niż przed tygodniem przedstawiała się sytuacja w Europie Środkowej, w której wskaźniki nowych zachorowań rosły w czterech krajach, a spadały w dwóch. Oba wskaźniki (zakażeń i zgonów) rosły tym razem jedynie w Rumunii, przy czym były to odpowiednio piąty i czwarty wzrost tych wskaźników z rzędu. Czwarty raz z rzędu odnotowano też wzrost zakażeń na Słowacji. W Polsce nieznacznie podniosły się zachorowania, nieznacznie spadły też zgony.

W Rosji, na Białorusi i Ukrainie odnotowano spadki nowych zakażeń, ale w dwóch pierwszych krajach również nieznaczne wzrosty zgonów.

Szczególnym przypadkiem nadal pozostaje Szwecja, w której wskaźnik nowych zachorowań mimo ubiegłotygodniowego spadku z 883 do 610 przypadków na milion mieszkańców, nadal pozostaje najwyższy wśród krajów Unii Europejskiej, kolejnymi są Luxemburg (448) i Portugalia (219) – odnotowuje prezes Traveldaty.

Mapa rynków docelowych ponownie pokazuje różnicującą się sytuację w tej grupie krajów. Polepszyła się sytuacja epidemiczna w Hiszpanii, Włoszech i Portugalii, stabilna pozostaje w Egipcie i Maroku, na niekorzyść zmieniła się natomiast w Chorwacji, Albanii i Bułgarii. W tej ostatniej jest to już piąty wzrost wskaźnika zachorowań z rzędu.

Zbiorczy wskaźnik nowych zakażeń dla krajów docelowych dość wyraźnie spadł (z 91,2 do 76,2 przypadków na milion), co było łącznym rezultatem jego obniżenia w pięciu dużych krajach, spadków w sześciu przeważnie małych państwach oraz pozostania Egiptu na niemal tym samym poziomie – opisuje Betlej.

Źródło map i tabeli: Traveldata

Komentując dane z tabeli pisze, że w minionym tygodniu sytuacja w Stanach Zjednoczonych znacznie się pogorszyła. Wskaźnik nowych zakażeń (1049 przypadków na milion mieszkańców) stał się najwyższy od początku pandemii i wyraźnie przewyższył dotychczasowe maksimum z poprzedniego tygodnia (845). Znacznie wzrósł również wskaźnik zgonów (do 30,6 przypadków na milion) i był już tylko dwukrotnie mniejszy niż jego dotychczasowa najwyższa wartość z tygodnia kończącego się 20 kwietnia (57,5).

W Europie Zachodniej i Środkowej zbiorcze wskaźniki nowych zakażeń uległy niedużej poprawie.

W Japonii i w Korei Południowej wskaźniki zachorowań dość wyraźnie wzrosły. W obu tych krajach podniosły się również liczby zgonów, ale w obu przypadkach pozostają jeszcze nadal na bardzo niskich poziomach.

Wskaźnik nowych zakażeń w Chinach drugi raz z rzędu spadł (wcześniej odnotowano trzy kolejne jego zwyżki) i powrócił do bardzo niskiego poziomu. Taka sytuacja może być skutkiem szybkiego wprowadzenia restrykcji na skutek kolejnych przypadków wykrywanych w Pekinie. W bardzo krótkim czasie decydowano tam o nałożeniu obostrzeń takich jak anulowanie lotów krajowych i międzynarodowych, zamknięcie szkół i 29 dzielnic Pekinu oraz zakaz wychodzenia z domu osób mieszkających w pobliżu targu, na którym wykryto wirusa. Ograniczono też liczbę osób odwiedzających parki i atrakcje turystyczne.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Betlej: Słabnie wiara Polaków w gospodarkę

Ogarnięta kampanią przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi Turcja traci zainteresowanie turystów. Zyskuje je za ...

Kolej traci pasażerów. Już drugi miesiąc z rzędu

W lutym kolej przewiozła 23 miliony ludzi. To 2,2 procent mniej niż w tym ...

Novaturas na plusie

W 2018 roku przychody Grupy Novaturas wyniosły prawie 182 miliony euro i były o ...

Polski minister finansów idzie na wojnę z Airbnb

Wynajmujący domy i mieszkania za pośrednictwem takich platform, jak Airbnb, nie unikną podatków. Minister ...

Rainbow: Mamy więcej hoteli rodzinnych na przyszłe wakacje

Rainbow rozpoczął sprzedaż wyjazdów na sezon letni 2020 roku. Jak zapowiada, przygotował więcej niż ...

Rainbow: Nasi klienci zażyczyli sobie więcej wygód

Dla rodzin – pięciogwiazdkowe hotele. Dla dzieci – więcej klubów z animacjami. Dla seniorów ...