Betlej: Wirus cofa się powoli, władze ograniczają loty

Fot. Aleksander Kramarz

Nie dziwi, że nieustępowanie koronawirusa w Europie, a co za tym idzie decyzje władz o zamykaniu kierunków lotniczych, budzi obawy klientów biur podróży. Szkoda, że rząd nie bierze pod uwagę zróżnicowania sytuacji w regionach – pisze ekspert.

Sytuacja epidemiczna systematycznie zmienia się dla turystów na coraz mniej korzystną. I nie chodzi tu wyłącznie o ryzyko infekcji, ale o coraz bardziej dokuczliwe decyzje administracyjne ograniczające lub wstrzymujące ruch lotniczy do poszczególnych krajów. Powoduje to wzrost niepewności, jeśli chodzi o spokojny powrót z wakacji i ewentualną konieczność odbycia kwarantanny – wskazuje na wstępie cotygodniowego materiału prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

CZYTAJ TEŻ: MSZ odradza zagraniczne podróże i szykuje zakaz lotów do kolejnych krajów

Sytuacje takie można starać się przewidzieć – dodaje. I podaje ujawnione w tym tygodniu przez MSZ kryterium zamykania poszczególnych kierunków: 50 zakażeń na 100 tysięcy mieszkańców w okresie kolejnych 14 dni. „Przekładając to na stosowane przez Traveldatę wizualizacje dotyczące wskaźników tygodniowej liczby nowych zachorowań na milion mieszkańców stanowi to przekroczenie przez sumę dwóch kolejnych wskaźników liczby 500” – wskazuje.

„W praktyce oznacza to, że kraj dla którego wskaźnik w danym tygodniu przekracza liczbę 200 (kolor ciemnoczerwony) i jednocześnie znajduje się w wyraźnym trendzie wzrostowym wskaźnika, stanowi ryzyko przekroczenia po kolejnym tygodniu sumy 500, która potencjalnie kwalifikuje go do objęcia czasowym zakazem ruchu lotniczego. Takim, a nawet jeszcze większym ryzykiem obarczone są kraje o wskaźniku przekraczającym 300 (kolor bordowy), w których nie ujawnił się jeszcze wyraźny trend jego spadku i w związku z czym ryzyko przekroczenia dwutygodniowej sumy 500 jest bardzo wysokie.

ZOBACZ TEŻ: Betlej: Koronawirus nadal w ofensywie

Taką sytuację przedstawiała mapka dotycząca krajów docelowych w materiale z 12 sierpnia, która powtórzyła się też w materiale z 19 sierpnia, gdzie na bordowo zaznaczone były już Hiszpania, Albania i Malta, czyli akurat te kraje, których dotknął ostatnio projektowany zakaz ruchu lotniczego. Z kolei kraje dla których wskaźnik nie przekracza 100 lub 200, ale bez wyraźnego trendu wzrostowego wydają się względnie bezpieczne od potencjalnych zakazujących lotów decyzji administracyjnych, zwłaszcza gdy wyjazd ma nastąpić w relatywnie nieodległym terminie” – objaśnia autor.

Region regionowi nierówny

Jednak, jak wskazuje Betlej, władze zakazujące lotów nie biorą pod uwagę zróżnicowania decyzji na poszczególne regiony. Z reguły wybrzeża mórz i wyspy są mniej zarażone koronawirusem niż części wewnątrz lądu danego kraju.

„Ostatnio również na wielu hiszpańskich wyspach nastąpił znaczny wzrost średnich wskaźników epidemicznych, co nie musi jednak wcale oznaczać proporcjonalnego wzrostu ryzyka zainfekowania (…). Warto pamiętać, że do większości zakażeń dochodzi w większych ośrodkach miejskich, które często dominują pod względem liczby ludności na turystycznych wyspach. I tak na Majorce liczącej 860 tysięcy mieszkańców prawie połowa (ponad 400 tysięcy) zamieszkuje stolicę wyspy i Balearów, którą jest Palma de Mallorca.

Na Gran Canarii przy ogólnej liczbie mieszkańców prawie 850 tysięcy, jej stolicę Las Palmas de Gran Canaria zamieszkuje ponad 380 tysięcy ludzi, a cały zespół miejski liczy 765 tysięcy, czyli 90 procent wszystkich mieszkańców wyspy. Zupełnie inna koncentracja występuje w obszarach nadmorskich i hotelach gdzie rzeczywiście przebywają turyści. Jeszcze mniejsza jest koncentracja wypoczywających na pozbawionych większych ośrodków miejskich wyspach Lanzarote i Fuerteventurze” – podaje przykłady.

W rezultacie ryzyko złapania wirusa w ośrodkach hotelowych, zawłaszcza tych rozmieszczonych na większych przestrzeniach i w regionach mniej zurbanizowanych może być znacznie mniejsze. Choć – zastrzega autor – brakuje precyzyjnych danych, które pozwoliłyby je wiarygodnie i z zadowalającą dokładnością oszacować.

Wspomniana na początku niepewność powoduje, że ludzie rezygnują z kupowania wycieczek w biurach podróży, co godzi w ten biznes. Co gorsza podobna sytuacja może wystąpić odnośnie do sezonu letniego 2021, „zwłaszcza gdy sytuacja epidemiczna związana z koronawirusem nie zostanie w znaczącym stopniu opanowana”.

Wirus traci dynamikę

W ostatnim tygodniu wzrost wskaźnika zakażeń odnotowano w 24 krajach Europy (tydzień wcześniej też 24), podczas gdy jego spadek w 13 (poprzednio w 12). Poprawa następowała przeważnie w krajach o mniejszej liczbie ludności, natomiast nowe infekcje rosły często w krajach liczniejszych. W rezultacie łączne tygodniowe wskaźniki nowych zakażeń wzrosły we wszystkich regionach kontynentu dość wyraźnie.

Wśród krajów źródłowych ponownie niekorzystnie wyróżniła się pod tym względem Francja, w której nowe zakażenia wzrosły do 362 na milion (przed tygodniem i dwoma było ich 308 i 149). Jako ostatnie wśród monitorowanych przez Traveldatę krajów w zachodniej części kontynentu wskaźnik 100 przekroczyły w ubiegłym tygodniu Niemcy (114) i Słowenia (112).

W efekcie w ubiegłym tygodniu szósty raz z rzędu wzrósł ważony wskaźnik regionalny dla krajów źródłowych zachodniej Europy przy czym wzrost ten był już mniej dynamiczny niż w poprzednim tygodniu, podniósł się bowiem z 175 do 188, podczas gdy dwa tygodnie temu jego wzrost był dynamiczniejszy – z 117 do 175.

Na wschodzie i południu Europy tendencja niekorzystna

Niewiele lepsza była sytuacja w krajach źródłowych środkowo-wschodniej części kontynentu, którą nieco poprawiły spadki liczby zachorowań w Rosji i Rumunii. W wyniku ich wpływu regionalny tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń podniósł się stosunkowo niewiele, czyli z 249 do 257 – opisuje dalej prezes Traveldaty.

Istotną zwyżkę ogólnego wskaźnika zakażeń odnotowano natomiast w grupie krajów docelowych, w której wzrósł on z poprzednich 134 do 183 przypadków na milion mieszkańców. Główna w tym wina znacznego podniesienia się wskaźnika w Hiszpanii, z 351 do 638. Bez uwzględnienia tego kraju wskaźnik dla pozostałych kierunków wykazał nawet niewielki spadek, czyli z 94,9 do 88 nowych zachorowań na milion mieszkańców.

Kolejny fragment materiału autor poświęca statystykom zgonów, które „przedstawiały się korzystniej od wskaźników liczby zakażeń”. Po czym przechodzi do odnotowania optymistycznych wyników epidemii w Australii, Argentynie i w Republice Południowej Afryki, gdzie wirus wyraźnie się cofa.

Tempo wirusa coraz bardziej zróżnicowane

W kolejnej części materiału prezes Traveldaty przedstawia jak co tydzień mapy i tabelę obrazujące sytuację epidemiczną w poszczególnych krajach, podzielonych na rynki źródłowe i docelowe.

Jak komentuje autor, kolejny tydzień wzrosła rola czerwieni i koloru bordowego, które odzwierciedlają rozprzestrzenianie się koronawirusa. Widoczne jest też narastające zróżnicowanie sytuacji epidemicznej w poszczególnych krajach, które może mieć wpływ na decyzje władz o wprowadzeniu obostrzeń, ograniczeń lub nawet okresowych zakazów ruchu lotniczego między niektórymi krajami.

Pozostały już tylko dwie zielone wyspy (kraje o tygodniowo mniej niż stu przypadkach nowych infekcji na milion mieszkańców), z których jedną stanowią Kraje Nadbałtyckie, a drugą Węgry ze Słowacją.

W ubiegłym tygodniu w większości krajów Europy Zachodniej wskaźniki nowych zakażeń wzrosły osiągając średnią ważoną liczbą ludności w wysokości 188 przypadków na milion mieszkańców (przed tygodniem 175), czyli znacznie ponad trzy razy więcej od minimum zanotowanego w pierwszym tygodniu czerwca, które wynosiło 56 – odnotowuje Betlej.

Najbardziej dotknięte są Belgia (poprawa z 388 na 313), Holandia (poprawa z 202 do 205 przypadków) i Francja, a zwłaszcza w jej północno-wschodnia część. Szczególnie niepokojąca stała się sytuacja w tym ostatnim kraju, gdzie wskaźnik nowych zakażeń osiągnął nie spotykaną od połowy kwietnia wartość 362 przypadków (przed tygodniem 308), czyli nie tak wiele poniżej absolutnego szczytu dla tego kraju, który wystąpił 1 kwietnia i wyniósł tygodniowo 474 zakażenia na milion.

Mniej niekorzystnie przedstawiała się pod względem zmian wskaźnika zakażeń sytuacja w Europie Środkowej (bez Rosji, Białorusi i Ukrainy) – w większości krajów wskaźniki rosły mniej dynamicznie, a na Węgrzech i w Rumunii (z 448 do 415 przypadków) nawet nieco spadły.

W Polsce czwarty raz od początku pandemii tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń przebywał ponad granicą 100 i osiągnął rekordową od początku pandemii wartość 134 (przed tygodniem 129). To około dwukrotnie więcej niż średnia z długiego dość stabilnego okresu od początku kwietnia do trzeciej dekady lipca, która wyniosła około 65 przypadków zakażeń na milion mieszkańców. Nadal jedynym krajem w naszym regionie o rzeczywiście niskim wskaźniku nowych infekcji są Węgry, choć widoczne są tam jego wahania mogące świadczyć o znaczącym ryzyku ponownego wzrostu.

W Rosji odnotowano dalszy, choć nieduży spadek zarówno wskaźnika zachorowań, jak i zgonów. Odwrócił się natomiast trend poprawy wskaźników na Białorusi, co może mieć jakiś związek z masowymi zgromadzeniami, które odbywają się w tym kraju w ramach protestów przeciwko wynikom wyborów i obecnej władzy. Systematycznie pogarsza się sytuacja epidemiczna na Ukrainie, gdzie odnotowano już szósty z rzędu wzrost liczby zakażeń oraz trzeci wzrost liczby przypadków śmiertelnych.

Po pięciu tygodniach z rzędu poprawy wskaźników epidemicznych i dwóch wzrostach tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń Szwecji nieco spadł do 172 podczas, gdy przed tygodniem wyniósł on 191. Przy w miarę stabilnej sytuacji w Finlandii i Norwegii spowodowało to spadek wskaźnika nowych zakażeń w Skandynawii z 119 do 108 przypadków na milion mieszkańców – relacjonuje Andrzej Betlej.

Nadal bardzo zróżnicowana jest też sytuacja w krajach docelowych dla wypoczynkowego ruchu turystycznego. Tym razem istotnie na niekorzyść zmieniła się ona w Hiszpanii, w której tygodniowy wskaźnik wzrósł z 351 do 658 wykrytych przypadków na milion mieszkańców. Należy jednak zaznaczyć, że ostatnie niestabilności wskaźnika mogą mieć związek z zakłóceniami w raportowaniu, które w przypadku tego kraju występowały w przeszłości już kilkakrotnie – podkreśla autor opracowania.

Bardzo istotnie pogorszyła się też sytuacja w Chorwacji (wzrost z 236 do 391) i na Malcie (z 434 do 680). Znaczący piąty z rzędu wzrost wskaźnika (z 55 do 90) wystąpił też we Włoszech, ale kraj cieszy się jeszcze relatywnie niewysokim jego poziomem. W pozostałych krajach docelowych sytuacja nie uległa większym zmianom, choć miały one różnokierunkowy charakter.

Stosunkowo najkorzystniejsza sytuacja epidemiczna miała miejsce w Egipcie, któremu stabilny wskaźnik pozwolił kolejny raz w sytuacji, gdy w większości krajów mamy do czynienia z wyraźnym postępem wirusa, umocnić się na czele najmniej zainfekowanych krajów docelowych regionu Morza Śródziemnego. Trzeba jednak pamiętać o zastrzeżeniu dotyczącym bardzo małej liczby wykonywanych testów, o czym była już mowa w poprzednich materiałach.

Wyhamował ostatni wzrost zachorowań w Grecji, która dotychczas należała do wąskiego grona krajów, które skutecznie dawały sobie radę z ograniczaniem rozprzestrzeniania się wirusa. Należy jednak zaznaczyć, że wyraźny wzrost liczby nowych infekcji dotyczy głównie interioru, ale również na wyspach wskaźniki zachorowań weszły w zauważalny trend wzrostowy.

Warto też zauważyć, że na mapie rynków docelowych w materiale sprzed tygodnia kolorem bordowym zaznaczone były Hiszpania, Albania i Malta, czyli akurat kierunki, do których rząd planuje zawieszenie ruchu lotniczego.

W ostatnim tygodniu sytuacja epidemiczna w USA uległa kolejnej poprawie, tym razem dość znacząco spadł wskaźnik nowych zakażeń (kolumna pierwsza).

W Europie Zachodniej sytuacja epidemiczna w zakresie nowych zachorowań uległa w ostatnim tygodniu kolejnemu, tym razem umiarkowanemu pogorszeniu. W regionie nastąpił już szósty z rzędu wzrost wskaźnika zakażeń, obecnie z 175 do 188.

W środkowo-wschodniej części kontynentu sytuacja epidemiczna także uległa pogorszeniu, ale jego skala jest znacznie mniejsza. W łącznym rezultacie tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń wzrósł w niedużym stopniu – z 249 do 257 – a wskaźnik liczby zgonów nieznacznie spadł, z 5,27 do 5,24.

W Japonii po ośmiu z rzędu wzrostach wskaźnika nowych infekcji miał miejsce ponowny dość znaczny jego spadek, czyli z ponad 73,6 do 44,8 przypadków na milion. Trzeba jednak pamiętać, że nadal jest to wartość i tak około dwukrotnie większa od dotychczasowych rekordowych wartości notowanych w tym kraju w połowie kwietnia.

W Korei Południowej nowe infekcje utrzymują się na dość niskim poziomie ponieważ baza odniesienia dla jego wzrostu była wyjątkowo niska.

Wskaźnik nowych zakażeń w Chinach po trzech kolejnych wzrostach również trzy razy się obniżył i obecnie ponownie przebywa na typowym dla tego kraju bardzo niskim poziomie – wylicza Betlej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Travelplanet: Wcześniejsze wakacje podbiły rezerwacje

O 65 procent wzrosła sprzedaż wakacji. Najwięcej, bo o 1600 procent, skoczyło zainteresowanie Macedonią. ...

Alarm w Mediolanie. Zginęły trzy furgony

W Mediolanie ogłoszono alarm w związku z zagrożeniem terrorystycznym – podaje „Il Messaggero”. Gazeta ...

Niemiecka turystyka ma już Centrum Kompetencji

Centrum Kompetencji Turystyki przy ministerstwie gospodarki i energii ma analizować trendy gospodarcze, technologiczne i ...

Mołdawia: Na Tour Salonie zaprosimy do winnic

Przedstawiciele winiarni Purcari i Asconi, a także pracownicy lokalnych biur podróży Tatra-Bis i Corina ...

MSiT: Polska coraz popularniejsza wśród turystów

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2017 roku Polskę odwiedziło ponad 8,3 miliona turystów. To ...

W 2019 roku grecka turystyka przyhamuje

Brexit, powrót Turcji, duże obciążenie podatkami i wynajem krótkoterminowy prowadzony na coraz szerszą skalę ...