Jak co tydzień prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej omawia najważniejsze wydarzenia mające wpływ na turystykę wyjazdową. Jak pisze na wstępie, kiedy 9 listopada koncern Pfizer poinformował, że ma gotową szczepionkę przeciw koronawirusowi i w branży turystycznej zabłysło światełko nadziei na pokonanie pandemii. Tę nadzieję zakłóciło jednak pojawienie się 14 grudnia nowej mutacji wirusa, znacznie bardziej zaraźliwej (szacunkowo o 70 procent).

CZYTAJ TEŻ: Betlej: Polski rząd opieszały we wprowadzaniu lockdownu

Nowa mutacja może zmienić demografię zachorowań – według niezweryfikowanych jeszcze informacji energiczniej rozprzestrzenia się wśród osób poniżej 60 roku życia, a także wśród dzieci.

Szczególnie zagraża to gastronomii – w restauracjach ludzie siedzą zwykle blisko siebie, bez masek.
To oznacza, że otwarcie restauracji, kawiarni i innych punktów gastronomicznych może być odsunięte w czasie do czasu, kiedy możliwe będzie jedzenie na powietrzu.

Nowa mutacja może spowodować też zmianę planów odnośnie form nauki w szkołach, zwłaszcza w odniesieniu do niższych klas.

A co gorsza również podróże zagraniczne mogą być uznane za istotny czynnik geograficznego rozprzestrzeniania się nowej mutacji, a zatem mogą podlegać kolejnym nowym i dłużej trwającym ograniczeniom.

Nowa mutacja – wielka niewiadoma

Na razie nowa odmiana wirusa daje znać o sobie głównie w Wielkiej Brytanii i w Irlandii. W tej pierwszej spowodowała wprowadzenie nowego lockdownu, mającego „zatrzymać rozprzestrzenianie się nowej odmiany koronawirusa”, co może potrwać nawet do marca.

Irlandia ogłosiła lockdown w związku z lawinowym rozprzestrzenianiem się koronawirusa „w tempie przekraczającym najbardziej pesymistyczne modele”. W istocie wskaźnik nowych zakażeń wzrósł prawie pięciokrotnie (sic!).

Obecnie trudno jest jeszcze przesądzać, czy nowy wariant wirusa ma zgubny wpływ na sytuację epidemiczną. Powinna być ona jednak pilnie obserwowana, gdyż jej rozwój pozwoli z dużym prawdopodobieństwem antycypować posunięcia władz w nakładaniu nowych obostrzeń na poszczególne branże, w tym na turystykę.

Unijne „wszyscy razem w jednym tempie” zawodzi

Tradycyjnie dużo miejsca poświęca autor przypomnieniu historii zwalczania pandemii w Szwecji i w Izraelu. W taj pierwszej początkowa koncepcja niereagowania na zakażenia i oczekiwania na naturalne nabycie odporności przez społeczeństwo, doprowadziły do sytuacji, w której epidemiczne wskaźniki zakażeń z ostatnich tygodni utrzymywały się powyżej granicy 4000, czyli znacznie powyżej niż w zdecydowanej większości krajów europejskich.

„Mało sielankowy obraz epidemii w Szwecji uzupełnia wysoki wskaźnik zgonów (43,9), który w ostatnim tygodniu był prawie 16 razy (sic!) wyższy niż w sąsiadującej Norwegii oraz 6,5-krotnie niż w Finlandii”.

Stojący na drugim biegunie Izrael (dwa lockdowny, a w środę uruchomiony trzeci – red.) stał się – zdaniem Betleja – bezcennym źródłem doświadczeń dla innych krajów w walce z epidemią koronawirusa.

W kraju tym bowiem, po wstępnych dużych i szybkich sukcesach w ograniczaniu epidemii, zaczął się jej powrót, co owocuje trzecim lockdownem. „W ten sposób Izrael staje się kolejny raz źródłem doświadczeń dla innych, w tym szybkiego zaszczepienia społeczeństwa w warunkach ostrego rozwoju epidemii dla rezultatów w postaci ograniczającego wpływu na rozwój epidemii lub nawet na sprowadzenie jej do rozmiarów niezagrażających istotnie funkcjom społeczno-gospodarczym państwa oraz zdrowiu i życiu znaczącej liczby osób”.

Takiej szansy nie miały na razie kraje Unii Europejskiej, w tym Polska – pisze dlaej autor. W Ich imieniu zakupy szczepionek negocjowała Komisja Europejska, które miały być dzielone proporcjonalnie między kraje członkowskie. W warunkach rysujących się niedoborów, niektóre kraje rozpoczynają już działania na własną rękę, a sam proces negocjacji i zamówień jest teraz obiektem rosnącej europejskiej krytyki, zwłaszcza w Niemczech.

Kolejny raz okazało się zatem, że unijnym procesom decyzyjnym daleko do efektywności – komentuje Betlej.

Przegląd sytuacji epidemicznej

Autor przechodzi do drugiej części materiału, poświęconej przedstawieniu sytuacji epidemicznej w postaci map i tabeli w poszczególnych krajach, podzielonych ze względu na specyfikę turystyki na część określamną jako rynki źródłowe i rynki docelowe.

W prezentowanych mapach kolor czarny zastosowany jest według następujących zasad:

Tygodniowy wskaźnik zakażeń – dla liczby przypadków > 2000 na milion mieszkańców
Tygodniowy wskaźnik zgonów – dla liczby przypadków > 40 na milion mieszkańców

""

turystyka.rp.pl

Komentując powyższą mapę, Betlej wskazuje, że w Polsce, mimo niedużego wzrostu wskaźnika tygodniowych zakażeń, z 45,5 do 52,9, uległ on relatywnej poprawie na tle krajów sąsiadujących. Tym niemniej wskaźniki dla tych krajów nadal pozostają w strefie bardzo wysokiej, co może mieć częściowy związek z dużym przeludnieniem mieszkań w naszym regionie Europy.

""

turystyka.rp.pl

Na wykresie wyraźnie widać zdecydowane wybicie się wskaźnika dla Wielkiej Brytanii na tle wskaźników regionalnych, począwszy od tygodnia 14-20 grudnia 2020, przy czym przypominamy, że 14 grudnia jest najczęściej wymienianą datą, kiedy stwierdzono pojawienie się tam nowej mutacji koronawirusa – zaznacza autor.

""

turystyka.rp.pl

Na mapie (powyżej) widać nie tylko pewną poprawę sytuacji Polski i niektórych innych krajów regionu (oprócz Czech), ale również zdecydowane jej pogorszenie w krajach, w których najwcześniej stwierdzono obecność nowej odmiany koronawirusa, czyli w Wielkiej Brytanii i Irlandii.

""

turystyka.rp.pl

Na ostatniej mapie zwraca uwagę ogólna poprawa sytuacji epidemicznej w krajach docelowych w porównaniu z zestawieniem przedświątecznym, co dotyczy zwłaszcza wschodniej części regionu, czyli Turcji, Bułgarii i Grecji.

""

turystyka.rp.pl

Z kolei komentując dane z tabeli prezes Traveldaty zwraca uwagę na dość duży (jak na warunki azjatyckie) wskaźnik nowych zakażeń w Japonii, czyli w kraju, w którym już przed ponad tygodniem stwierdzono pierwsze przypadki nowej odmiany koronawirusa. I kolejny raz podkreśla bardzo już wysoki wskaźnik nowych zakażeń i duży jego tygodniowy wzrost w Wielkiej Brytanii.