W Warszawie odbywa się dzisiaj walne zgromadzenie członków Polskiej Izby Turystyki. Jednym z głównych punktów było sprawozdanie z ostatniego roku działania władz organizacji. Prezes Paweł Niewiadomski zrelacjonował, jak zarząd i poszczególni jego członkowie, zabiegali w tym czasie o interesy branży turystycznej.

- Od pierwszego dnia pandemii Polska Izba Turystyki pracuje nad restartem turystyki – zadeklarował.

Przypomniał, że kryzys wywołany pandemią covidu ujawnił niedoskonałość ustawy o imprezach turystycznych. Na wyjątkowe, nie mające wcześniej precedensu czasy, trzeba było nadzwyczajnych rozwiązań. Do takich zaliczył przekonanie władz do wprowadzenia przepisu odsuwającego o 180 dni rozliczenia biur podróży z klientami, wprowadzenie voucherów (dobrowolna zamiana wpłat klientów na bon do wykorzystania w późniejszym czasie), zmianę zasad naliczania organizatorom turystyki obowiązkowych gwarancji (zmniejszenie do 30 procent), a w drugiej kolejności powołanie Turystycznego Funduszu Zwrotów i Turystycznego Funduszu Pomocowego.

Czytaj więcej

Branża turystyczna – silna różnorodnością czy słaba podziałami?

- Dzięki tym działaniom uniknęliśmy fali niewypłacalności touroperatorów, co pociągnęłoby szerokie reperkusje dla całej branży, w tym agentów turystycznych i ubezpieczycieli - mówił prezes.

Jednocześnie PIT, kiedy toczyły się dyskusje w rządzie na temat kolejnych tarcz pomocowych, „podpowiadał decydentom rozwiązania pomocowe, uwzględniające specyfikę turystyki (wyjazdowej, przyjazdowej, młodzieżową, zimowej itp.)”.

- Już wówczas się okazywało, że w kolejnych tarczach pomoc będzie rozdzielana według kodów PKD i zaczęły się problemy – bo jedni dostawali pomoc, a inni nie. My tymczasem od początku mówiliśmy, że trzeba pomocą objąć całą branżę turystyczną. Pilotów, przewodników, organizatorów, agentów turystycznych, hotelarzy... - mówił Niewiadomski.

Podkreślał, że żeby decyzje władz w możliwie najmniejszym stopniu hamowały ruch turystyczny PIT pomagał decydentom, zrozumieć specyfikę turystyki, dzieląc się swoją wiedzą. Chodziło tu między innymi o wprowadzane przez rząd ograniczenia w ruchu przez granicę, restrykcje w wypełnieniu sal konferencyjnych, pokojów hotelowych i autokarów, czy zasady sanitarne organizowania turystyki dzieci i młodzieży.

- Nie ukrywamy, że każdy konflikt wewnątrz koalicji rządzącej, tarcia wewnętrzne, powodował problemy. Nawet ustalone wcześniej rzeczy rozciągały się wtedy w czasie. Branża turystyczna cierpiała z tego powodu. Ale może dzisiaj znowu wieją dobre wiatry, trzeba to wykorzystać – tłumaczył Niewiadomski.

Czytaj więcej

PIT powołał oddział turystyki przyjazdowej. Pierwszy taki branżowy

Mimo tych niedogodności uważa, że obrana droga negocjowania z władzą rozwiązań korzystnych dla branży, tłumaczenia i przedstawiania własnych propozycji, bez patrzenia na politykę, było korzystniejsze niż otwarte wchodzenie w konflikt.

- Były propozycje, żeby wychodzić na ulice. Łatwo byłoby się nam na tym wypozycjonować. Wybraliśmy jednak drogę współpracy, trudną, ale skuteczną. Bez politycznych konotacji. Myślę, że w wielu elementach była skuteczna - wyjaśniał.

O turystykę i pomoc dla niej trzeba było walczyć bez przerwy i na każdym odcinku - tłumaczył. Jak się zaczęło odmrażanie i władze zobaczyły, że turystyka się zaczyna kręcić, trzeba było tłumaczyć, że to jeszcze nie znaczy, że można zrezygnować z pomocy dla niej.

Drugi front tej walki – jak przedstawiał to Niewiadomski – otwarty był na forum Unii Europejskiej. PIT jako członek międzynarodowej organizacji branżowej, ECTAA, a on osobiście, jako jej prezes, zabiegali o zrozumienie, jakiej pomocy potrzebuje turystyka (wystarczy wspomnieć, że Komisja Europejska była przeciw polskim 180 dniom, opóźniającym rozliczenia touroperatorów z klientami). - Stoczyliśmy ogromną walkę na szczeblu unijnym, żeby turystyka była dołączona do pomocy, bo to nie było takie oczywiste.

Samo doprowadzenie do przekonania Komisji Europejskiej w imieniu branży turystycznej o potrzebie przyjęcia certyfikatów covidowych, które dzisiaj może nie perfekcyjnie, ale jednak pomagają w ruchu przez granice to moje dziecko – mówił Niewiadomski. - Niezależnie od tego, jaki kto ma stosunek do szczepień i certyfikatów, trzeba przyznać, że bez nich podróże byłyby utrudnione.

Niewiadomski zakończył sprawozdanie myślą, że rola PIT w zabieganiu o interesy polskiej turystyki nie kończy się. - W najbliższym czasie problemem będzie ważność szczepień. Warunki podróżowania mogą się pogorszyć, kiedy poszczególne kraje zaczną wprowadzać dodatkowe warunki, na przykład wymóg trzeciego szczepienia. To będzie największe wyzwanie dla branży.

Delegaci przyjęli sprawozdanie Rady PIT i przegłosowali tegoroczny budżet (do tej pory Izba działała korzystając z prowizorium). Przychody organizacji w tym roku mają wynieść 986 tysięcy złotych, a wydatki to 965 tysięcy złotych.

Ściągalność składek w tym roku do tej pory wyniosła 49 procent, ale jak mówił skarbnik PIT Sebastian Nasiłowski, do końca roku dojdzie ona prawdopodobnie do 75-80 procent. W zeszłym roku było to 65 procent.