Sezon turystyczny niebawem ruszy pełną parą. Co słychać w krajach, do których Polacy wyjeżdżają najchętniej? Czy są one gotowe na przyjęcie turystów? Czy wszystkie hotele, restauracje, atrakcje turystyczne działają? Jest drożej czy taniej niż w ubiegłych latach? Jakie obostrzenia obowiązują?

Na te i inne pytania odpowiadali goście szóstych już „Czterech strony turystyki” (spotkania w gronie przedstawicieli branży turystycznej organizowane przez serwis Turystka.rp.pl), które odbyły się on line w ostatni poniedziałek:

Marcin Pietrzyk (łączył się z Salonik), licencjonowany przewodnik po Grecji mieszkający w tym kraju od 20 lat, autor popularnego przewodnika „Grecja po mojemu. Przewodnik dla grekomaniaków”. Wcześniej szef rezydentów w Grecosie, obecnie związany z Rainbowem. Jeden z inicjatorów akcji „Przewodnicy bez granic”, która w pandemii miała podtrzymać kontakt przewodników z turystami.

Adel Mohamed (łączył się z Hurghady), urodzony w Kairze absolwent hotelarstwa i turystyki na tamtejszym uniwersytecie. Pracował jako przewodnik i pilot wycieczek z Polski. Nauczył się polskiego na kursach w Kairze i w Katowicach. Dziś pracuje jako menedżer produktu w Sun&Fun Holidays.

Wioletta Litwin-Yüksel, z wykształcenia orientalistka-turkolog, od 20 lat pracuje w turystyce w Turcji, z czego 15 lat w barwach Itaki. Obecnie szefuje obsłudze Itaki w regionie Turcja Egejska.

Magdalena Tekla (łączyła się z Burgas), rezydentka Prima Holiday, pilotka i przewodniczka, z branżą turystyczną związana od 23 lat, obecnie mieszkanka Burgas.

Dominik Gradowski (łączył się z Fuerteventury), od 10 lat związany z Itaką, rezydent tego biura podróży na Fuertaventurze. Wcześniej pracował jako pilot wycieczek i rezydent w Turcji, Egipcie, na Zanzibarze i innych i Wyspach Kanaryjskich.

Spotkanie prowadził redaktor serwisu Turystyka.rp.pl Filip Frydrykiewicz.

Turcja uwalnia zaszczepionych od testów

31 maja był ostatnim dniem obowiązywania rozporządzenia tureckiego rządu, na mocy którego wszyscy turyści udający się do Turcji musieli wylegitymować się negatywnym testem PCR na koronawirusa. Nieoficjalnie mówiło się, że wymóg ten ma zostać zniesiony 1 czerwca, na co bardzo liczyli branża turystyczna i sami turyści. Jak relacjonowała Wioletta Litwin-Yüksel, ostatniego dnia maja rząd miał zdecydować, czy odstąpić od wymogu testów PCR, czy go jeszcze utrzymać. Dziś już wiadomo, że od 1 czerwca zaszczepieni i ozdrowieńcy mogą wjeżdżać do Turcji bez testów.

Rezydentka Itaki zapewniała, że Turcy od początku pandemii podchodzą w sposób bardzo zdyscyplinowany do nakazów i zakazów mających utrzymać w ryzach wirusa.

– Oprócz obowiązku noszenia maseczek, utrzymywania dystansu społecznego czy mierzenia temperatury, które stały się standardem na całym świecie, Turcy wprowadzili także inne rozwiązania, między innymi tak zwany kod HES, który musi mieć każdy obywatel Turcji i turysta, jeśli chce wejść do urzędów, szpitali czy dużych sklepów. Turyści dostają kod HES przy wypełnianiu formularza wjazdowego do Turcji – mówiła Wioletta Litwin-Yüksel. – Maseczki trzeba nosić na ulicy, w sklepach, urzędach i hotelowych recepcjach, szczególnie przy meldowaniu się, ale na plaży, przy basenie czy w restauracji już nie – dodawała. Jak zapewniała, Turcy bardzo się starają, żeby restrykcje związane z pandemią jak najmniej dotykały turystów, dlatego o obowiązku noszenia maseczek przypominają im „w miły sposób”.

– Czy jest szansa, że obowiązujące dziś obostrzenia zostaną złagodzone wraz ze zniesieniem testów PCR? – chciał wiedzieć Filip Frydrykiewicz.

– 1 czerwca Turcja wchodzi w drugi etap znoszenia obostrzeń. Liczymy, że w związku z tym rząd uchyli nakaz noszenia masek w otwartej przestrzeni i otworzy centra spa i siłownie w hotelach, wciąż jednak czekamy na decyzję w tej sprawie – mówiła Litwin-Yüksel.

– Rok temu Turcy rozpoczęli program certyfikacji hoteli, lotnisk i autobusów wycieczkowych – przypomniała rezydentka. – Każdy hotel mający więcej niż 30 pokojów musi uzyskać certyfikat bezpieczeństwa sanitarnego, co nie jest proste, bo wymaga spełnienia aż 152 kryteriów. W tym roku Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Kultury i Turystyki będą przeprowadzać aż cztery niezapowiedziane, tajne kontrole w miesiącu, sprawdzające czystość i higienę w hotelach. W recepcji każdego hotelu wisi świadectwo takich kontroli z kodem QR, z którego goście mogą odczytać ostatnie dane – dodawała.

W połowie kwietnia turecki rząd rozpoczął też akcję szczepienia pracowników turystyki wszystkich szczebli i profesji, od kelnerów i recepcjonistów po dyrektorów firm i pilotów samolotów. – Ponad 300 tysięcy ludzi pracujących w turystyce jest już zaszczepionych, do końca czerwca zaszczepieni będą wszyscy – zapewniała rezydentka.

Na początku roku tureckie władze ogłosiły, że do Turcji może przyjechać nawet 30 milionów turystów zagranicznych (w rekordowym roku 2019 było ich 45 milionów, a razem z 7 milionami obywateli Turcji mieszkającymi za granicą, którzy odwiedzili swój kraj, aż 52 miliony). Zdaniem przedstawicielki Itaki szacunki te trzeba będzie zrewidować.

CZYTAJ TEŻ: Turcja: W tym roku przyjedzie do nas 30 milionów gości

– W połowie kwietnia Rosja zamknęła się na wczasy w Turcji. To ogromny rynek, w 2019 roku Turcję odwiedziło 7 milionów Rosjan, dlatego optymistyczne założenia z początku roku wydają się nieaktualne. Poza tym brakuje Brytyjczyków, którzy mogą wprawdzie podróżować do Turcji, ale po powrocie muszą odbyć dość drogą kwarantannę. W maju hotelarze liczyli na 90-procentowe wypełnienie hoteli, tymczasem sięgnęło ono tylko 30 procent. Na razie, w oczekiwaniu na decyzje Rosji i Wielkiej Brytanii, branża turystyczna stara się zastąpić te rynki innymi. Obecnie przyjeżdżają głównie Ukraińcy, Niemcy, Bułgarzy, Irańczycy i Polacy – relacjonowała rezydentka.

Jak dodawała, w czerwcu wszystkie hotele powinny być już otwarte. Odbywają się też wycieczki fakultatywne, choć nie na wyspy greckie i do Izraela, ale te kierunki powinny ruszyć w drugiej połowie czerwca.

Turcja, tak jak Polska, zmaga się z inflacją, dlatego niektóre ceny, na przykład w restauracjach, mogą być w tym roku nieco wyższe. – Turcy starają się, by ceny dla turystów zagranicznych były na takim samym poziomie jak 2019 i 2020 roku. Te oparte na euro, czyli między innymi wycieczek fakultatywnych, dodatkowego serwisu w hotelach czy wynajmu samochodu, praktycznie nie zmieniły się – zapewniała Litwin-Yüksel.

Rezydentka jest przekonana, że teraz jest najlepszy czas na przyjazd do Turcji. – Do tej pory zwiedzanie zabytków czy zakupy odbywały się w tłumie, w dużych grupach, teraz nie ma kolejek do kas i można spokojnie oglądać obiekty i robić zdjęcia bez obawy, że znajdzie się na nich stu innych turystów. Bardzo komfortowe warunki są też w hotelach, na plażach i przy basenach jest niewielu turystów, a leżaki i stoliki w restauracjach stoją w dużej odległości od siebie – zachęcała.

W Grecji widać widać tylko autokary Rainbowa

Noszenie maseczek wewnątrz i na zewnątrz oraz utrzymywanie dystansu społecznego obowiązują także w Grecji, która sezon turystyczny otworzyła 14 maja. – Nie nosimy maseczek w restauracjach, na plażach i przy basenach, ale już w hotelowych przestrzeniach zamkniętych są one obowiązkowe – mówił Marcin Pietrzyk. Ponadto w czasie zwiedzania muzeów czy wykopalisk archeologicznych grupy muszą używać systemów słuchawkowych, które pozwalają zachować dystans. Jak doniósł Pietrzyk, Greckie Ministerstwo Zdrowia rozważa jednak zniesienie nakazu zakrywania nosa i ust maską na wolnym powietrzu, co mogłoby nastąpić w połowie czerwca.

Grecy nie cieszą się opinią zbyt zdyscyplinowanych, ale Pietrzyk zapewnił, że przepisów pandemicznych nie lekceważą. – Mieszkam w Grecji, pracuję tu już 25 sezon i jestem zaskoczony, jak bardzo Grecy przestrzegają reguł.

Turyści mogą kupować wycieczki fakultatywne. – W ubiegłym roku obłożenie w autokarach mogło wynosić maksymalnie 65 procent, w tym roku jest to 85 procent. To wielki plus dla organizatorów, którzy mogą zebrać 40-osobową grupę. Rainbow już ruszył z wycieczkami objazdowymi, w Grecji widać właściwie tylko nasze autokary, wszędzie wzbudzamy sensację, kiedy wjeżdżaliśmy do Olimpii w zeszłym tygodniu, przywitano nas brawami. Obecnie jakikolwiek ruch, który widać w Grecji, to ruch z Polski – opowiadał Marcin Pietrzyk. – W Grecji nie ma jeszcze tłumów. Można się nią delektować, jest bardzo kameralnie. Gdziekolwiek jeżdżę z grupami, jestem sam, innych grup nie widzę – dodawał.

CZYTAJ TEŻ: Minister turystyki Grecji: Chcę stworzyć z Polską silne partnerstwo

Ceny w Grecji się nie zmieniły od dwóch lat, nie podskoczyły nawet w restauracjach, tawernach czy kawiarniach, które otworzyły się miesiąc temu po półrocznej przerwie, ani w firmach wynajmujących samochody. – Rent a car trzyma się dobrze, bo w ubiegłym roku turyści nie chcieli zwiedzać Grecji autokarami, ale indywidualnie, samochodami, więc schodziły one bardzo dobrze i branża ta nie ucierpiała – tłumaczył Pietrzyk.

Grecy losowo testują na lotniskach wybranych turystów. – Ktoś, kto się na taki test załapie, najczęściej wpada w panikę – mówił przewodnik i wyjaśniał, że jeśli wynik testu jest pozytywny, gość odsyłany jest do jednego z ponad 30 czterogwiazdkowych hoteli kwarantannowych, w którym spędza wakacje na koszt greckiego podatnika.

Wyspy Kanaryjskie kuszą promocjami

Jak toczy się życie na Wyspach Kanaryjskich, opowiedział Dominik Gradowski. – W turystyce pracuje 90 procent wyspiarzy. Jeśli chodzi o przestrzeganie zasad, Kanaryjczycy są bardzo zdyscyplinowani, wiedzą bowiem, że od tego zależy, czy będą mogli pracować – podkreślił.

– Na Wyspach Kanaryjskich mamy cztery stopnie obostrzeń, im wyższy stopień, tym większe restrykcje. Na Fuerteventurze i Gran Canarii obowiązuje obecnie pierwszy, najniższy stopień, a na Teneryfie i Lanzarote drugi. Obostrzeń nie ma zbyt wiele, ale musimy nosić maseczki, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Wyjątkiem są plaże, choć w Hiszpanii kontynentalnej maski trzeba nosić również na plażach. Obowiązuje dystans społeczny. Możemy się zbierać w grupach liczących najwyżej 10 osób – referował Gradowski.

CZYTAJ TEŻ: Hiszpania: Nie ścigamy się z innymi w otwieraniu turystyki

Ponieważ sytuacja epidemiczna nie budzi niepokoju, jest szansa, że obowiązek noszenia maseczek na zewnątrz zostanie zniesiony, co ogłosił niedawno główny inspektor sanitarny Hiszpanii.

Można uprawiać sport, w tym popularne na Kanarach windsurfing i kitesurfing, a także przemieszczać się między wyspami, choć promy nie kursują tak często, jak kiedyś, bo jest mało turystów. Branża turystyczna liczy jednak na odbicie w czerwcu.

– Przyjeżdża coraz więcej Niemców, bo dostali zielone światło od rządu, który usunął Wyspy Kanaryjskie z listy kierunków ryzykownych. To dobry prognostyk, bo rynek niemiecki zawsze był mocny, choć szanujemy każdy rynek, a szczególnie polski. Premier Hiszpanii zaprosił od 7 czerwca bez testów wszystkich zaszczepionych, to w znacznym stopniu wpłynie na polepszenie turystyki. Od połowy czerwca będzie już otwarta większość hoteli – mówił Gradowski.

Na Wyspach Kanaryjskich nikt nie podwyższa cen, próbując powetować sobie straty z poprzedniego sezonu. – Przeciwnie, widzę próby zachęcenia turystów do przyjazdu różnego rodzaju promocjami. Możemy na przykład wypożyczyć samochód na dwa dni, a korzystać z niego przez trzy dni, albo wprowadzić dziecko do atrakcji za darmo – dodawał.

Hotele w Egipcie zapełniają się w zawrotnym tempie

Bardzo mało zakażeń, przynajmniej wedle oficjalnych danych, notuje Egipt. Nie słychać o nich także w kurortach, które są dość mocno wyizolowane i mają, jak mówi Adel Mohamed, bogate doświadczenie w przyjmowaniu turystów w warunkach pandemicznych, bo czynią to bez przerwy od lipca zeszłego roku. Jak wygląda turystyka w tym kraju? – pytał prowadzący.

– Wszystkie hotele mają certyfikaty higieniczne, obsługa chodzi w maseczkach, goście ogólnie nie muszą, chyba że wyjeżdżają poza hotel, na przykład do miasta. Za brak maseczki można dostać mandat, ale kwota jest symboliczna, bo wynosi tylko 50 funtów egipskich, czyli 10 złotych. Dyskoteki są zamknięte, wszystkie imprezy w hotelach odbywają się na świeżym powietrzu. Restauracje i kawiarnie działają z 50-procentowym obłożeniem, do północy, ale ponoć od 1 czerwca będą mogły pozostać otwarte do 1 w nocy – relacjonował Egipcjanin. – Nie wolno palić sziszy, która przed pandemią była podawana prawie wszędzie. Za złamanie zakazu grozi 50 tysięcy funtów egipskich, czyli 10 tysięcy złotych kary – ostrzegał.

Odbywają się wycieczki fakultatywne (oprócz jednej – z Szarm el-Szejk do Jerozolimy), turyści mogą też nurkować, zarówno z brzegu, jak i pokładu statku.

Według menedżera egipska branża turystyczna z optymizmem patrzy w najbliższą przyszłość. – Do końca lutego jeszcze nic nie było wiadomo, ale 1 marca ruszyła wielka fala sprzedażowa – mówi.

CZYTAJ TEŻ: Gwałtownie przybywa turystów w Egipcie. Hotelarze się szczepią

Nastąpiły przetasowania w nacjach. – To trochę dziwne, ale w tym roku pierwszy raz mamy bardzo dużo gości z Rumunii i duży wzrost z Serbii. Są też Polacy, nie ma natomiast na razie Niemców. Najwięcej jest Ukraińców, to oni pierwsi przylecieli do Egiptu. Zazwyczaj wybierają Szarm el-Szejk, dlatego hotele są tam prawie pełne, to znaczy obłożone w dozwolonych 50 procentach. Myślę, że kiedy na wakacje ruszą jeszcze Egipcjanie, to hotele w Szarm el-Szejk, Hurghadzie i Marsa Alam całkowicie się wypełnią. Słyszałem, że hotelarze już rozmawiają z ministerstwem o zwiększeniu 50-procentowego limitu – relacjonował Adel Mohamed. Jego zdaniem Polacy postawią w tym roku na Hurghadę i Marsa Alam, bo tam będzie taniej niż w Szarm el-Szejk.

W Egipcie otwiera się zazwyczaj 20-25 nowych hoteli rocznie, co ciekawe, w tym roku mimo kryzysu otworzyło się ich znacznie więcej. Czas pandemii egipscy hotelarze wykorzystali także na remonty już istniejących obiektów.

ZOBACZ TAKŻE: Inwestorzy wykorzystali kryzys – wybudowali w Egipcie 16 hoteli

Aby wjechać do Egiptu, turyści muszą mieć test PCR, można go wykonać także na miejscu, na lotniskach w kurortach. Procedura, jak opowiadał Adel Mohamed, budzi w Polakach sporo emocji i niepewności. Rezydent wyjaśnił więc, że po pobraniu wymazu turyści jadą do hotelu i tam czekają na wynik około 8-10, maksymalnie 12 godzin. W tym czasie mogą korzystać ze wszystkich atrakcji. Jeśli wynik okaże się pozytywny, idą na kwarantannę do pojedynczego pokoju w wyznaczonym budynku (każdy hotel taki budynek ma). Dostają za darmo lekarstwa i trzy posiłki dziennie. Po kilku dniach na zlecenie lekarza badani są ponownie na koszt ubezpieczyciela. Osoby, z którymi przylecieli, nie są izolowane, jeśli ich testy wyjdą negatywne.

– Do końca czerwca Ministerstwo Zdrowia chce zaszczepić wszystkich pracowników hoteli i firm turystycznych – zakończył Adel Mohamed.

W Bułgarii można zrzucić maseczki na świeżym powietrzu

W kwietniu sezon turystyczny rozpoczęła Bułgaria, pierwsi turyści przylecieli tam z Izraela. W pełni sezon ma wystartować w czerwcu.

– Bułgaria jest wciąż dość mocno dotknięta pandemią. Rząd przedłużył w ubiegłym tygodniu obowiązującą w kraju nadzwyczajną sytuację epidemiczną o kolejne dwa miesiące. Co to oznacza w praktyce? – pytał Frydrykiewicz.

– Nie oznacza nic innego, jak to, co mieliśmy do tej pory, a więc zasadę „3D” – dezynfekcja, dystans i dyscyplina, którą kieruje się Bułgaria już od zeszłego roku. Dla turystów na pewno nie jest to nic groźnego – wyjaśniła Magdalena Tekla. – Pracownicy hoteli chodzą w maseczkach, turyści muszą je nosić tylko w zamkniętych obiektach publicznych i komunikacji publicznej, a także na zewnątrz, jeśli nie jest możliwe zachowanie dystansu, na przykład na targach. Leżaki na plażach ustawione są w odległości 2 metrów od siebie – dodaje.

CZYTAJ TEŻ: Bułgaria ma nową minister turystyki

Jeszcze nie wszystkie hotele są otwarte, ale całkiem sporo ma się otworzyć jeszcze w tym miesiącu. – Hotelarze, z którymi rozmawiałam, nie przewidują sytuacji z poprzedniego sezonu, kiedy sporo hoteli było zamkniętych – mówiła Magdalena Tekla. – Turystów jest dopiero garstka, ale większość restauracji już działa, przy plaży w Słonecznym Brzegu powstały nawet zupełnie nowe, czynne są też niektóre beach bary, centra fitness, sklepy z pamiątkami i muzea, choć z pewnymi obostrzeniami liczbowymi. Nie otworzyły się jeszcze kluby i dyskoteki, myślę, że nastąpi to około 15-20 czerwca – wyliczała.

Bułgarski rząd spodziewa się w tym roku ponad 9 milionów turystów, a więc dwa razy więcej niż w 2020.

Magdalena Tekla nie zauważyła wzrostu cen, poza nieznacznym wzrostem ceny kawy w niektórych restauracjach. Wypożyczenie samochodu, wycieczki fakultatywne czy sprzęt sportowy kosztują tyle samo, co w zeszłym i 2019 roku. Tak jak w ubiegłym roku, ceny leżaków zostaną obniżone przynajmniej o połowę, na przykład w Albenie do symbolicznego lewa. Na niektórych plażach leżaki będą bezpłatne, ale nie wiadomo jeszcze, na których konkretnie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Bułgaria: Darmowe leżaki się sprawdziły – w tym roku powtarzamy akcję

Rezydentka przypomniała, że turyści mogą wjechać do Bułgarii nie tylko na podstawie testu PCR, ale także tańszego testu antygenowego. – Z testów zwolnione są dzieci do piątego roku życia, są plany podniesienia wieku, ale decyzji w tej sprawie jeszcze nie ogłoszono. Liczymy na bardziej liberalne podejście do testowania, na razie zniesiono zupełnie obostrzenia wobec obywateli Rumunii, którzy mogą wjechać do Bułgarii bez testów – mówi Magdalena Tekla.

Całej rozmowy można wysłuchać tutaj.

ZOBACZ WCZEŚNIEJSZE SPOTKANIA:

Prezes Itaki Mariusz Jańczuk gościem „Czterech stron turystyki”

Nasza rozmowa: Lato 2021 – jaki to będzie sezon?

Jak odmrozić turystykę – rozmowa z cyklu „Cztery strony turystyki”

Nasza rozmowa: Jak lotniska są przygotowane do sezonu letniego?

Rozmowa z ekspertami: Jak lotniska przygotowane są do sezonu letniego?

DOSTĘPNE SĄ TEŻ RELACJE PISANE:

Prezes Itaki: Turystyka trzyma mnie w dobrej formie

Branża turystyczna: Od naszych organizacji oczekujemy skuteczności

Turystyka czeka na plan restartu

Touroperatorzy: W tym sezonie last minute nie może być tanie

Certyfikat covidowy uwolni transport lotniczy

Partnerem cyklu rozmów o branży turystycznej „Cztery strony turystyki” jest ERGO Ubezpieczenia Podróży.